Jestem ostatnio Tęsknotą. Z tęsknoty składają się opuszki moich palców, tęsknotą wypełnione są stopy, moje nerki tęsknotą płaczą, oczy najpierw widzą tęsknotę, a później świat, uszy słyszą tęsknotę, a potem słowa innych ludzi. Wiem, że w tym zatęsknieniu jest metoda, że płacząc, co dnia wypłakując oceany łez, uczę się o sobie i o świecie.


Od paru dni czuję, że stoję w punkcie zwrotnym, w miejscu, w którym byłam już parę razy w życiu. Dochodzę do niego zawsze wtedy, gdy wszystko sobie poukładam w głowie, mam pewność tego, kim jestem i dlaczego, patrzę w lustro i widzę dobrze.
I wówczas staję na rozdrożu, a ono uśmiecha się do mnie przekornie i mówi „pamiętasz, że jedyną stałą jest zmiana?”. I po chwili czuję się, jakbym zeszła z dzikiej karuzeli, nie do końca wiem, kim jestem (tym razem nie wiedziałam zupełnie), jakie są moje priorytety i co to znaczy: sens życia. Przewrót o sto osiemdziesiąt stopni. Na szczęście, tym razem, mimo że Ważne Rzeczy ustępowały swoim przeciwieństwom, Nowym Ważnym Rzeczom, byłam spokojna. Wiedziałam, że tak ma być i nie ma sensu walczyć. Wiedziałam, że to naturalny proces i cieszyłam się, że moje fundamenty, te, na których opieram samą siebie, pozostają niezachwiane. 


Jak dotąd, przyjęłam ramy swoich czterech żyć. To sprzed bulimii, to w trakcie bulimii aż do poznania Buddysty, to z czasu pójścia na swoje i dwóch poważnych związków i wreszcie to obecne – wolne, w drodze, z przyjaciółmi i ku marzeniom. Tak mi w nim było dobrze, tak się z niego cieszyłam, z tego czwartego życia. I co? I ostatnio czuję, jakby ktoś już zdecydował za mnie i że czas się pożegnać.

Jak myślicie, jak czuje się człowiek, który najbardziej w świecie ceni sobie drogę, a nagle przed snem zasypia z obrazami swojego – nigdy wcześniej nie branego pod uwagę – domu pod powiekami? Co czuje człowiek, który kocha wolność i niezależność, a nagle zaczyna tęsknić za tym, by być określanym mianem „moja, nasze, my”? Co się dzieje, gdy zamiast myśleć „ahoj przygodo”, myśli „potrzebuję dotyku”? 

Nie wiem, co się wówczas myśli, bo mnie to sparaliżowało i gdy tylko ktoś bliski pytał „co słychać”, wybuchałam płaczem. Choć…może wiem. Myśli się wówczas „ale to już było”, był dom, tworzenie rodziny, było „my”. I tak wiele wówczas zniknęło. Nie było „ja”, wolności, drogi. I się wystraszyłam. I wybrałam inną ścieżkę, wiosną tego roku. Ścieżkę, którą kocham całym sercem i w której realizuję wszystkie moje szczęścia i pasje, buduję siebie. Ścieżkę siebie samej, drogi, podróży, spełniania marzeń. 

Jednak…po raz kolejny życie pokazało mi, że się mylę. Że do kieszeni muszę schować swoją dumę i powiedzieć „Stary, miałeś rację”. Rację co do tego, że w życiu musi być balans, równowaga, harmonia. Dziś mam drogę, wolność, marzenia. Potrzebuję jednak drugiego człowieka, miłości, poczucia bezpieczeństwa.
Pół życia uciekałam od słowa „stabilizacja”. Gdy jednak pojawiło się w innej formie, w formie: „swoje miejsce”, zrozumiałam, czym jest wolność. Swoje jej pojęcie zdefiniowałam na nowo. 

Wolność jest wówczas, gdy nie jesteś sam. Gdy masz wokoło ludzi, którzy Cię kochają i akceptują takiego, jakim jesteś. Ludzi, dla których nie liczy się, ile masz, ale co z siebie dajesz. Ludzi, wśród których czujesz się jak w Domu. Możesz bowiem mieć wszystko i robić wszystko, ale gdy jesteś sam – nie masz nic. A możesz mieć niewiele, i mało działać, a tak mając ludzi – zdobędziesz wszystko, co ważne i potrzebne.
Wolność jest wówczas, gdy jesteś niezależny finansowo i masz swoje miejsce na ziemi. Dlatego w ciągu paru najbliższych lat chcę kupić dom, bez kredytu. Miejsce, do którego zawsze będę mogła wrócić, które będzie pachniało mną i moimi najbliższymi. Wolność to poczucie tego, że gdzieś tam jest przestrzeń, do której przynależysz i która przynależy do Ciebie, w którą wchodzę cała i którą całą mam w sobie.
Wolność to spokój ducha, to możliwość wyboru, a może raczej – połączenie przeciwieństw. To bycie z drugim człowiekiem, ale i w drodze. To spełnienie obu potrzeb – potrzeby bliskości, przynależności, dotyku, intymności, ale też potrzeby niezależności, rozwoju samej siebie i budowania swojego świata. Wolność jest wówczas, gdy mam oba te światy.
Dziś jeszcze ich nie mam, mam jeden z nich (a to i tak bardzo wiele), ale czuję, że chcę –  i nie boję się tego powiedzieć – że potrzebuję ich obu. 

Miłości zdrowej, z walką ze schematami, ale nie przeciw sobie. Miłości wolnej i dającej wolność, szacunek, zrozumienie i rozmowę. Gdy chcę mieć relację, a nie rację. Miłości bez strachu, bez cichych dni, miłości dojrzałej i pełnej. Zdrowej, nie-toksycznej. 
Potrzebuję miłości, potrzebuję domu. Swojego miejsca, łóżka, drzwi wychodzących na łąkę, ogrodu wpijającego się w las, ciszy, psów i kawy pitej wspólnie na tarasie. 

Potrzebuję drogi, poznawania ludzi i świata, wolności, spontaniczności i szaleństwa. Domu na kółkach, który będę mogła zaparkować wszędzie i co rano witać w nim nowy dzień. Samotności, by móc lepiej poznawać siebie i czasu na to, by szukać odpowiedzi na tysiące pytań w mojej głowie. Czasu na zgłębianie tematów, które mnie porywają.

Potrzebuję obu tych światów. Do tej pory priorytetem była wolność i droga. Dziś wiem, że priorytetem jest poczucie spokoju i bezpieczeństwa, w każdym aspekcie. Stabilizacja może mieć różne oblicza. 

Wiem, że ode mnie zależy to, jak pokieruję moimi pragnieniami, jak je połączę, jak je zrozumiem. Mam w sobie spokój, gdy o tym myślę, nie paraliżuje mnie strach. Mam też pewność, że połączenie jednego i drugiego jest możliwe – a to bardzo wiele, bo nigdy wcześniej nie widziałam tej możliwości. Gdy więc na niebie dzieją się zmiany, gwiazdy stają się nam bardziej przychylne, ja lepiej poznaję siebie i układam w głowie wnioski, które – będące oazą spokoju – zrobiły mi w głowie rewolucję.

Wiem, że wiele jeszcze może się zmienić, ale pozwalam sobie na to. Pozwalam sobie na to, by wpuścić do siebie wartości, przed którymi niegdyś się broniłam. Robię to, bo czuję, że tego potrzebuje moje serce. Nie chcę z nim walczyć, chcę wspólnie z nim płynąć w świecie. 

Płynę więc. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s