Świat, w którym żyję, cierpi. Cierpią w nim ludzie, cierpią zwierzęta, cierpi planeta. Na to cierpienie człowiek pozostaje obojętny.
Nie każdy, nie, są tacy, dla których najwyższymi wartościami jest dobro, współczucie, szacunek, pomoc, działanie, bunt wobec zastanego. Należę do nich.
Świat, w którym żyję, pędzi. Goni za pieniądzem, za tym, by mieć, a nie być. Goni za tym, co i tak ostatecznie rozpłynie się w nicości. Temu kuszeniu ulega człowiek.
Nie, nie każdy, są tacy, którzy wiedzą, że tym, czego najlepiej szukać jest szczęście. To znalezione w sobie samym, nigdzie na zewnątrz. Należę do tych ludzi.
Świat, w którym żyję, boi się starości. Boi się zmarszczek, obwisłej skóry na ramionach, kurzych łapek i siwych włosów. Dlatego człowiek wydaje tysiące na konserwację ciała.
Nie każdy, nie, są ludzie, którzy cieszą się widokiem pierwszego siwego włosa. Którzy nie boją się utraty sprężystości, wiedzą, że to naturalna kolej rzeczy i przyjmują starzenie się z akceptacją i miłością. Należę do nich.
Świat, w którym żyję, nie traktuje wszystkich równo. Jednych uważa za bardziej, drugich za mniej wartościowych. Jednych chroni, drugich zabija. Zabija dla zabawy, z przyzwyczajenia, dla urozmaicenia posiłku na talerzu. Człowiek robi to dla zysku, nie widząc w tym nic złego.
Nie, nie każdy, są tacy, którzy uważają, że każda istota zasługuje na trzy rzeczy – do nich ma prawo – do szacunku, do wolności i do tego, by być żywą. Należę do nich.
Świat, w którym żyję, ma chore ideały dotyczące wyglądu. I człowiek całe życie jest na diecie, ćwiczy, katuje się, „samoudoskonala”, wydaje majątek w salonach piękności. I wciąż nie lubi siebie.
Nie każdy, nie, są ludzie, którzy kochają swoje ciało takim, jakie jest. Kochają jego nierówności, wklęśnięcia i wzburzenia, nierówności skóry, niedoskonałości cery. Dom duszy jest piękny w każdej postaci. Należę do tych ludzi.
Świat, w którym żyję, boi się śmierci. Ucieka przed nią, demonizuje, straszy, odchodzi od niej, ona paraliżuje. I człowiek z obawy przed umieraniem boi się żyć.
Nie, nie każdy, są tacy, którzy wiedzą, że śmierć jest czymś zwyczajnym, normalnym. Że to przejście do kolejnego etapu. Koniec i początek, coś, co dostajemy w pakiecie w narodzinami. Należę do tych ludzi.
Świat, w którym żyję, zamyka oczy i milknie, decyduje się na świadomą ignorancję. I człowiek idzie przez życie, śpiąc.
Nie każdy, nie, są tacy, którzy nie boją się głośno krzyczeć, mówić prawdę, odważnie stawiać krok na ścieżce do serca, do pozbycia się wszelkich iluzji i złudzeń, schematów. Należę do tych ludzi.
Świat, w którym żyję, nie rozumie dotyku. Mocno kojarzy go z kontekstem seksualnym, zapomina o wymiarze bliskości, czułości, budowania zaufania i poczucia bezpieczeństwa poprzez dotyk. Dlatego człowiek nie dotyka, nie łączy się w codziennym dotyku z innymi.
Nie, nie każdy, są tacy, którzy wierzą, że dotyk uzdrawia, daje ciepło, pomaga w walce ze smutkiem i strachami, daje wytchnienie, ukojenie, nie ma żadnych podtekstów. Należę do nich. 


Świat, w którym żyję, zabija niewinne istoty, rani uczucia, ignoruje ważne sprawy, milczy, pozwala na odłożenie człowieczeństwa na bok w imię nauki, odchodzi od natury, uczy nienawiści do samych siebie, tłamsi odwagę do bycia sobą, pluje w twarz marzeniom, podcina skrzydła, demonizuje ciało, bliskość, wrażliwość, stawia mury między człowiekiem a człowiekiem; leci w przepaść.
Są jednak ludzie, którzy mają oczy i serca szeroko otwarte, to oni swoim działaniem i przekonaniami zarażają innych. Walczą o siebie, o wolność, o człowieczeństwo, o szacunek i o to, co ważne. Pomimo swojej częstej niewiary w ludzi, szukają pozytywów, pomimo wielu krzywd, których doświadczyli, dalej decydują się ufać. Pomimo bycia w mniejszości, wciągają do tego swojego świata w świecie kolejne osoby, wspólnie rosnąc w siłę. 
To daje nadzieję.
To nie pozwala przystanąć, tylko każe każdego dnia iść nieustraszenie do przodu i nie poddawać się. Malować nowy, dobry świat. Jeśli w poszukiwaniu odpowiedzi o sens życia, świat zatracił życie na rzecz zadawania pytań, to my — Cud Ludzie – jesteśmy tu po to, by oddać życiu jego sens i szacunek. I podawać go dalej ludziom. 

PS. Czy żałuję, że urodziłam się w tym świecie, w tych czasach? Nie. Skoro tu jestem, to znaczy, że po coś do tego doszło. Był powód, dla którego ogrodem moich działań jest popaprany i pogubiony XXI wiek ludzi bez światła nadziei w oczach, i świata usłanego bólem. Po coś żyję – tutaj i teraz. I chcę to wykorzystać najlepiej, jak potrafię, to dobry czas po to, by działać i zmieniać, by BYĆ CZŁOWIEKIEM.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s