Wiesz, że dobrze się bawię, spędzam czas z ludźmi, na których mi zależy. Kocham Cię, ale mój świat się do Ciebie nie ogranicza, to byłoby niemądre. Jestem sobie, Ty sobie jesteś. Pozwalamy sobie wzajemnie istnieć w świecie, rozwijać się. Gdy jedno z nas nie ma ochoty na spędzanie czasu wspólnie, drugie to rozumie, nie bierze tego do siebie. Nie ma słów „bo powinnaś być ze mną”, nie  ma „bo ja chciałam to popołudnie spędzić razem, już mi nie zależy, źle mi”. Nie ma złych oczekiwań, nie ma pretensji – jest zrozumienie i wolność, która bierze się z pewności, że ta druga osoba i tak wróci, bo jej zależy. To idealny scenariusz. 

W rzeczywistości – chcesz mnie dla siebie, a ja wymagam, by zmieniło się zbyt wiele w Twoim zachowaniu. Chcesz, bym zrezygnowała z siebie i swoich znajomych, bo spędzanie czasu z nimi jest „bezsensownym dla naszej relacji”. Dzwonisz do mnie, choć wiesz, że jestem z osobą, na której mi zależy i słyszę „bo przecież chciałam, by to popołudnie było nasze; nie, jak wrócisz wieczorem, to już nic się nie zrobi”, odkładasz słuchawkę. Nikt nie ustalał wspólnego popołudnia, ale ja i tak mam wyrzuty sumienia, bo ja się dobrze bawię, a Tobie jest źle, samotno, smutno. Gramy sobie na uczuciach, manipulujemy, wywołujemy poczucie winy – nawet nie po, by temu drugiemu było gorzej – po to, by przypadkiem nie było mu lepiej. 

Umiemy ze sobą rozmawiać, ciekawi Cię, co u mnie, ja chcę wiedzieć, co myślisz, co masz w głowie, co czujesz. Zadajesz mi pytania, a ja nie boję się na nie odpowiadać, nawet, gdy wiem, że odpowiedź może nie być dla Ciebie zadowalająca, że Cię zrani lub się z nią nie zgodzisz. Gdy mamy różne zdania na dany temat, staramy się sobie to wytłumaczyć – by jedno lepiej pojęło drugie, by wspólnie dojść do jakichś wniosków. Nie kłócimy się, a nawet jeśli, to wygrywa nie ten z nas, kto zdobędzie przewagę nad przeciwnikiem – wygrywamy oboje, gdy wspólnie zrozumiemy więcej, gdy kłótnia będzie konstruktywna i wiele wniesie. Gdy coś mi nie pasuję, mówię to, Ty robisz to samo. Tak jest idealnie. 

W rzeczywistości – komunikacja mocno kuleje, ja mam w sobie zbyt dużo barier, a Ty uważasz, że wiesz najlepiej. Rozmawiają nasze ego, nie my. A gdy rozmowa toczy się ego-ego, jest walka o władzę i przewagę nad przeciwnikiem, żadne tam próby porozumienia czy otwarcia się na drugą osobę. Ma być po mojemu, albo po Twojemu, żadne się nie ugnie. Gdy się ze sobą nie zgadzamy, traktujemy to jako osobisty afront i zdradę. Gdy coś ustalamy, to gdy moja racja ma ciut mniejszą rację bytu, nie umiem się z tym pogodzić. A przecież jest ok, gdy nie zawsze musi być po mojemu. Tylko jakoś tego nie wiem. 

Podobnie jak w rozmowie jest w seksie. W seksie też super, gdy jedno jest górą, gdy może tak omotać drugie, by ono omdlewało z pożądania i traciło zmysły – w momencie, gdy to pierwsze ma pełną kontrolę i nie daje się podejść żadnym zgubnym emocjom. 

Kontrola sytuacji w rozmowie, w życiu, w miłości, w relacjach damsko-męskich, rodzicielskich. A gdyby tak…nie musieć wiecznie być tym, kto wie lepiej? Gdyby schować do kieszeni swoje racje, swoje domniemania? Gdyby pozwolić wszystkiemu być, dawać wolność innym ludziom, nie brać do siebie odmowy? Gdyby nie manipulować w rozmowie i zawsze być szczerym – bez żadnych celów do osiągnięcia i niezdrowych motywacji? Gdyby umieć rozmawiać prawdziwe: otwarcie, z ciekawością tego, co druga osoba chce powiedzieć, z przyznaniem jej racji, ze zdrowymi argumentami i szacunkiem? 

Tak jest dobrze, tak jest najlepiej. Gdy po prostu się jest, tak o – bez niczego pod powierzchnią. Bądźmy tak. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s