Jestem ostatnio małym wielkim stresem, życie mnie testuje. A ja piszę czary – choć ktoś nazwałby je modlitwami – oklejam ściany wróżbami i zaklinam swoją rzeczywistości. Piszę „myślę źle = dzieje się źle; chcę więc myśleć dobrze i zamiast przyciągać to, co stresujące, bolące i nienawistne, nieszczęśliwe i gorzkie, wyciągnąć ręce po to, co dobre, spokojne, ciche i słodkie; pokładam ufność w życiu, pamiętam psa, który bardzo chciałby czekoladę, ale czekolada szkodzi psom, więc on jej nie dostaje; wdech wydech spokój, będzie dobrze, ułoży się; ufam, żyję, oddycham, spokój”.
I gdy palę świeczkę i białą szałwię, wiem, że złe duchy są odgonione, że to ode mnie zależy, czy będę szczęśliwa czy nie. Czy uśmiechnę się i pójdę dalej czy też dam sobie czas na łzy, ale one zawsze są jak wielka rzeka – nie mają końca – a przez to zostanę w miejscu. Świadomie decyduję się na szczęście, za dużo mam do stracenia.
A gdy serce co godzinę staje w przestrachu, tłukąc się w klatce piersiowej, biorę wdech i powtarzam „spokój, myśl dobrze”. 

Zastanawiam się jak to jest, że mając wokół siebie tyle dobra, tyle planów, marzeń, założeń, ludzi, głowa uparcie wraca do stresu, bólu i strachu – a nie do dobrych myśli? Jak to działa, czy ktoś kiedyś zrobił wykres tego rozumowania a’la bumerang?
W kryzysowych momentach kładę zmęczoną głowę na brzuchu psicy, słucham bicia serca, wsłuchuję się w rytm oddechu, palce zatapiam w gęstej sierści i czuję, że to najprawdziwsza rodzina, jaką mogłam sobie dać. Człowiekowi lepiej się żyje, gdy ma wokół siebie beztroskę i bezwarunkową miłość, i już nawet mokry zimny język w uchu nie przeszkadza ani piasek na poduszce. A tego ostatniego jest naprawdę dużo. Szczególnie, że łóżko jest pojedyncze, poduszka jedna, a istot do spania nań – trzy. 

Kiedyś, w gorszych okresach życia – które są naturalne, rozumiem to, one znikają i wracają, jak każdy cykl w przyrodzie – przed snem uciekałam w marzenia, by zająć czymś myśli. To jedna z tych technik, która zawsze bardzo ukajała stargane nerwy. Od paru dni wracam do niej i wizualizuję sobie przyszłość, tę wyśnioną, najmojszą.
I dziś – po raz sto pięćdziesiąty ósmy w życiu – dostałam jak obuchem w łeb. Czytam „Głód” Caparrosa. Czytam o źle tego świata, widzę zatrważające statystyki, poznaję skrajną biedę, ubóstwo setek milionów ludzi. Czytam i uświadamiam sobie, w jak uprzywilejowanej pozycji jestem. Jak ogromnie poszczęściło mi się w życiu. Urodziłam się w wolnym kraju, jako wolny człowiek, moje dzieciństwo było beztroskie – a na dodatek wzrastałam w poczuciu tego, że nie ma rzeczy niemożliwych, a najważniejsze to być sobą, spełniać marzenia i słuchać serca. Mam pracę, którą lubię i która przynosi mi pieniądze, a te starczają na wszystko i jeszcze mam co odłożyć. Mam co jeść i co na siebie włożyć, mam masę wsparcia w najbliższych. Mogę robić, co tylko czuję i co uznam za stosowne. Jestem w gronie wybrańców, szczęśliwców.

Grzechem (choć w grzech nie wierzę) byłoby nie skorzystać z takiej szansy i zmarnować ją na starcie. Wstydem byłoby przeżyć życie po łebkach, od zabawy do zabawy, albo – co gorsze – od niczego do niczego, w szarej rzeczywistości. Za dużo mam marzeń, by teraz bać się gorszego czasu. Jestem to – spełnianie marzeń – winna samej sobie, jestem to winna tym, którzy boją się marzyć lub w marzenia nie wierzą lub po prostu – nie marzą. 

Nie spełniać swoich marzeń to zaprzepaścić szansę, to zmarnować fakt, że urodziłam się w Pierwszym Świecie w XXI wieku, świecie pełnym możliwości. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie żyła w pełni. Gdybym żyła na pół gwizdka, przygwożdżona codziennością, zmarnowałabym życie, które dostałam. A ja nie znoszę marnotrawstwa. 

Żyję więc, spełniam, pracuję jak mały samochodzik z kiepskim silnikiem wspinający się pod stromą górę. Cegiełka po cegiełce osiągam cel, by latem podbić kosmos. Bądźcie ze mną.

Z.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s