Mam przyjaciółkę. Jest parę lat starsza ode mnie. Bardzo mądra, piękna. Trafiłyśmy na siebie w świecie pełnym zawiści i złego myślenia o innych – ona i ja, dwie naiwne, dobre, pełne miłości do ludzi. Te, które nie umieją odczuwać nienawiści (wiem, od paru miesięcy próbuję i wczoraj dopiero zrozumiałam, że zupełnie obca jest mi ta emocja). Te, które piszą do siebie „kocham Cię, dziękuję niebiosom, że Cię mam, potrzebuję Cię”. Te, które jedzą bez sztućców, bowiem metal zabija smak. Te, w końcu, które kochają swoje ciało i znają jego wartość. Które dużo myślą i rozważają, starają się spojrzeć życiu głęboko w oczy. I dochodzą do wielu wniosków. Ona studiuje etnologię, ja otaczam się wieloma ludźmi z wielu światów, którzy bardzo otwierają moją głowę.

Było już późno, sporo po północy. Leżałam w łóżku w swoim starym pokoju na poddaszu. Słuchałam nagrań od Basi. Łzy kręciły się w moich oczach, tak piękne były te słowa. W pewnym momencie usłyszałam „i wówczas, gdy składałyśmy sobie życzenia, obejmowałyśmy się, czułam Cię każdą komórką ciała, czułam dotyk Twoich stóp, ud, brzucha, piersi, ramion. Przywarłyśmy do siebie całym ciałem, ale to brzuch – ta najbardziej pomijana, pełna tabu i negatywnych emocji część ciała – był w centrum naszego przytulenia. To on był nasz, to on był najważniejszy. I to było tak na miejscu – stać pośród innych ludzi w niedźwiedzim uścisku pełnym miłości, być w tym ciele z Twoim ciałem”.

Walczę o ciało, o miłość do niego, o akceptację, o patrzenie na siebie inaczej, o zmianę podejścia. O tym przecież jest całe calutkie kochaj.się. Jednak wciąż…o ciele albo mówi się źle, albo się o nim nie mówi wcale. Są takie momenty, gdy umyka nam fizyczność. Gdy zapominamy o tym, że fizyczność to nieodłączny element życia. Ciało jest zawsze złe, zawsze gdzieś niedoskonałe, zawsze za mało albo za dużo. Na siłę je zmieniamy lub zupełnie o nim zapominamy, wyrzucając je ze świadomości. A ciało jest piękne, rozmowy o ciele także.

Gdyby nie ciało, nie byłoby dotyku. Gdyby nie ciało, nie moglibyśmy się kochać, pieścić, czuć ogień w podbrzuszu. Gdyby nie ciało nie moglibyśmy iść, jechać, podróżować, poszerzać horyzonty. Ciało to brama do spełniania, klucz do swojej ścieżki, cel i jednocześnie środek do celu.

W codziennym życiu nie ma dotyku. Uścisk dłoni, ewentualnie krótkie przytulenie na dzień dobry i na do wiedzenia. Nie głaszczemy się wzajemnie po włosach, nie całujemy w czoło, nie gładzimy po dłoni. Takie gesty zarezerwowane są jedynie dla kochanków, dla tych, którzy są parą. Jesienią znajoma zaproponowała mi masaż lomi lomi. I to było doświadczenie, które mną wstrząsnęło. Gładziła mnie, głaskała, dotykała z czułością, ze świadomością, ze swoją energią, wlewając we mnie spokój i ukojenie.
W tamtym momencie uświadomiłam sobie, jak ubodzy jesteśmy, jaką ubogość brakiem dotyku dajemy sobie sami.

Za każdym razem za człowiekiem, który był najważniejszy, którego kochałam i który odszedł, tęsknię najbardziej. Z wielu względów, to oczywiste. Ale jednym z powodów, dla których tak jest, jest dotyk. W relacji damsko-męskiej jest miejsce na czułość, na gesty. To jedyna relacja, w której sobie je dajemy. Dlatego też utrata tej relacji boli najbardziej – bo ona zabiera za sobą dotyk, a z nim: ukojenie i poczucie bezpieczeństwa, spokoju.

Po masażu u Kasi zapragnęłam coś zmienić, dać codzienności to, co wartościowe. I w życiu przyszła do mnie Basia, człowiek na wskroś przesiąknięty dotykiem, łaknący go i pragnący go dawać. Zaczęłam doceniać dotyk, fizyczną bliskość, zrozumiałam, jakie to ważne, jak buduje, ile daje, ile zmienia.

Razem z otwarciem się na dotyk, otworzyłam się też na bliskość głowy, duszy. Na ufność, niepodejrzliwość i na mówienie. Od serca, o sercu. O bólu, złości, smutku, namiętnościach. O tym, co siedzi najgłębiej. Od wielu lat nikomu o tym nie mówiłam, nie dzieliłam się z nikim tym, co było we mnie głęboko pod wszystkim. A później zjawiły się w moim życiu trzy osoby, które zmieniły wszystko i okazało się, że mówienie to najlepsze, co mogę sobie ofiarować. Sobie i im. Słowa „jesteś ważna, jestem za Ciebie wdzięczna, kocham Cię, zależy mi na Tobie, będę zawsze, potrzebuję Cię” uskrzydlają, upewniają i łączą. Bliskości nikt nie zabierze.

Otwórzcie się na nią – fizyczną i duchową.

Z.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s