Ten wyjazd był niezwykły. Nie chcę zapeszać (a mam do tego skłonności), ale parokrotnie w trakcie jego trwania pojawiło mi się w głowie „mam w końcu kompana do podróży”. Pomysł zrodził się w naszych – Moniki i mojej – głowach niedawno. Dwa tygodnie temu siedziałyśmy w uroczej poznańskiej kawiarnii, popijając gorącą czekoladę i to wówczas padło „a może by tak w góry?”. No i może by tak.

Znalazłyśmy piękną agroturystykę w Kotlinie Kłodzkiej, spakowałyśmy plecaki, zapakowałyśmy psy i aparaty do auta i ruszyłyśmy.

Ten wyjazd zapamiętam wyrywkowo, wspominkowo.
„Prąd” Natalii Przybysz zagryzany michałkami i popijany czarną herbatą z cukrem.
Rozmowy o życiu i nieśmierci, o mężczyznach i przyjaźniach.
Jesienne liście na drzewach, mijane najpierw pośród nizinnych łąk i pól, a póżniej – na wzgórzach, górach i niegórach.
Amelia-kamikadze o centymetry od kół auta.
Włochate krowy za płotem.
Poranna mgła unosząca się nad doliną i spacer bardzo dziurawie malowniczą drogą.
Biało-niebieska kaplica z Maryjką, która przywiodła mi na myśl „Chemię” Prokopowicza i greckie Santorini.
Psia kąpiel w stawie.
Cały domek dla gości tylko dla nas – piękny pokój, mała łazienka (a nawet dwie), dom w dolinie, gdzie brak zasięgu. Bluszcz na oknach i drzwiach, warzywny ogródek obok kwiatowego.
Spontaniczne „sorry, staję, muszę mieć zdjęcie” i „wybacz, siadam, chce mi się napawać oczy widokiem”.
Ludzkie „ej, pożycz buty; weź mój ręcznik; dałam psom, bo myślałam, że już nie chcesz”.
Srebrny kot na fotelu, różowy szal i czapka, białe niebo.

To wyjazd z tych, co przywracają wiarę w przyjaźń, w piękno świata i dusz. Wyjazd, który oczyszcza głowę, dba o serce i koi myśli. Wyjazd zapowiedź, wyjazd zakończenie, wyjazd obietnica kolejnych.

W sobotni wieczór trafiłyśmy do schroniska Jagodna. Drewniane wnętrze, cudni ludzie i jedzenie. Usiadłyśmy przy stole pod regałem ciężkim od książek o sztuce i filozofii. Ja z kubkiem zielonej herbaty grzejącej brzuch, Monika – z owocową pysznością. Nad nami wisiały buddyjskie flagi, pod krzesłami leżały psice. Na czerwonej serwetce spisywałyśmy ludzi, z którymi chciałybyśmy udać się w góry kolejnym razem.
Śmiejemy, się, rozmawiamy, w pomieszczeniu obok weselni goście ubrani w dżinsy i trapery cieszą się przy stołach.
– Mam ochotę na ciasto – mówię.
– Są jeszcze michaszki – to Monika.
– Ale ja mam ochotę na ciasto teraz. Ciasto, nie michaszki.
Nie mija kwadrans, podchodzi do nas dziewczynka z pobliskiej ławy i głaszcze psy. W podziękowaniu – jej mama przynosi nam domową drożdżówkę. Nie najlepsza, ale smaczna. Z kruszonką!
Kolejne pół godziny. Z sąsiedniego pomieszczenia idzie do nas dziesięcioletnia może dziewczynka. W rękach niesie dwa talerze. Tort weselny. Pycha.
Monika patrzy na mnie dziwnie, przekrzywia głowę. Wiem, że o czymś intensywnie myśli. Ona wie, że ja wierzę w siłę życzeń i że praktykuję słanie tych życzeń w kosmos. Że rozmawiam z kosmosem namiętnie.
Późny wieczór, wracamy do naszej agroturystyki. Pani Marzena w drzwiach wita nas słowami „upiekłam jabłecznik, mam dla Was dwa kawałki”. Dziękujemy gorąco, zaparzamy herbatę. Już w pokoju siadamy na łóżku. Przyjaciółka patrzy na mnie.
– Jak dobrze jest się z Tobą przyjaźnić – mówisz ciasto, masz trzy w ciągu dwóch godzin! Kocham! – śmiejemy się tak, że aż brzuchy bolą.

Także tak…myśli kreują rzeczywistość, najsłodziej.

Wróciłam cała w spokojnych skowronkach. Później tylko okazało się, że półtora filmu z Pentaxa nie wyszło (moja wina, i ogromny ból i żal). Takie piękne zdjęcia, tak sentymentalne, tak wyczekane i wymarzone… Kolejna lekcja od losu, pstryczek w nos. Po weekendzie przyszedł tydzień mało miłych niespodzianek, ale w tym wszystkim co się dzieje – spokojnie mi i dobrze. Tak jak ma być.

 

A zdjęcia…to analogowe cuda, Moniki i moje.

Z.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s