Krąg Kobiet

Niepozorna willa w jednej z dzielnic Poznania. Kasztanowa aleja, drzewa z pierwszymi w tym roku żółtymi i pomarańczowymi liśćmi. Wiatr hula w koronach, ale nie zwiastuje niczego złego – w swoich tańcach niesie raczej zapowiedź słońca i ciepła, a nie chłodu i smutku. Idę przed siebie, szukając odpowiedniego numeru, mam go zapisanego na karteczce.

Przychodzę, witamy się, dostaję herbatę. Siadamy w pokoju, którego okna wychodzą na aleję i kasztany. Okna wychodzą też na dziecko krzyczące, że chce pojeździć na hulajnodze i zachodzące słońce. Zbliża się wieczór.

Ktoś zapala świecę, ktoś podpala palo santo. Pali się też szałwia. Palą się nasze serca, czując wibrującą.energię i przeczuwając zbliżający się wybuch dobra. Po to tu przyszłam.

Zamykam oczy, czuję każdą kość, każdy mięsień, każdą myśl. Już dawno nie byłam z nimi tak blisko. Wciąż pędzę, cały czas w biegu, nie mam chwili, by zamknąć oczy i zajrzeć w głąb siebie. A teraz – muszę to zrobić, inaczej nic się nie wydarzy.

Krąg kobiet. Spotkanie i rozmowa, które różnią się od wszystkiego, czego dotychczas doświadczyłam. Nikt nie ocenia, nikt nie daje rad. Jedna mówi, reszta słucha i nie komentuje. Wyszłam stamtąd lekka i nie miałam tego złego, co siedziało we mnie od jakiegoś czasu.

 

Znowu zamykam oczy. Przypominam sobie to, co zmieniło bieg, co nadało nowy sens. Są takie słowa, które wżynają się w czaszkę, które ktoś rzuca od niechcenia, a ja chcę zatrzymać je w życiu i rozpłynąć się w ich sensie. Słowa, które opisują to, co było oczywiste, a teraz jest zrozumiałe. Opisują też to, co nieuchwytne, a teraz wreszcie jest nazwane. A to, co nazwane, można oswoić – a to, co oswojone, nie jest już takie straszne i już się nie wymyka.

 

Zrób pierwszy krok, wyjdź za próg

Przytaczam anegdotkę o moim ojcu, jedną z niewielu. Siedzimy w kuchni jego rodziców, ja bimbam nogami, siedząc na blacie, on pali papierosa, opierając się o parapet.
– Wiesz, Zośka, zazdroszczę Ci – tymi słowami przerywa moje bablanie o wszystkim i niczym, czym wypełniałam ciszę. On mi czegoś zazdrości? Przecież poszłam zupełnie nie tak jak miałam: bez szkoły, z tatuażami, wbrew konwenansom. Każda pochwała przypłacona była „ale”, a ta nie.
– Zazdrościsz?
– Tak – kontynuuje – zazdroszczę Ci odwagi i tego, że próbujesz. Że idziesz do przodu i realizujesz siebie. Wiesz, ja całe życie chciałem wiele, ale zatrzymywałem się na progu i nie szedłem dalej. A Ty idziesz, idziesz i się nie boisz. Robisz ten pierwszy krok, na który mnie nigdy nie było stać.
Myślałam, że z wrażenia spadnę z tego blatu, nogi przestały bimbać, a ja spojrzałam inaczej na wiele rzeczy.
Mówię o tym na kręgu, mówiłam o tym znajomym. I często w odpowiedzi pojawia się „bo ty masz odwagę”. A ja po prostu działam, nie myślę i nie rozważam, nie planuję namiętnie, a robię. To dla mnie naturalne. Ale nie dla wszystkich. Jedna z kobiet płacze, gdy odnosi się do tego pierwszego kroku, który też nie jest dla niej. Inna cytuje z warsztatów: „zacznij, zanim jesteś gotowy”. A mi przypominają się słowa Mamy „lepiej przez chwilę żałować tego, co się zrobiło niż całe życie żałować tego, czego się nie zrobiło”. Przecież nie mam nic do stracenia.

 

Mów, nie milcz

Za każdym razem, gdy byłam z kimś blisko, sprzeczaliśmy się o to. Moja Mama się ze mną nie zgadzała, Mateusz próbował to zmienić. Częściowo im się udało, częściowo do sprawy musiałam podejść sama. W końcu nie na darmo rodzice dali mi na imię Zosia Samosia.
Rzecz piekielnie istotna, szalenie jednak trudna.
Mówić.
Mówić o tym, co się nie podoba, co boli, co przeszkadza. O tym, co siedzi w środku i co wkurwia. Nie mówiłam (lub nie zawsze, bo niekiedy mi się zdarzało), bo nie chciałam zranić, urazić, wprawić w zakłopotanie. Posiedzę sobie cichutko, to minie i polecimy dalej. I faktycznie – lataliśmy. I pewnie niewiele by się zmieniło w tej kwestii, gdyby nie słowa jednej z dziewczyn na kręgu „niewypowiedziane słowa i uczucia siedzą dłużej i głębiej niż te powiedziane”. Eureka!
No przecież jeśli powiem i zaboli to po pierwsze – robię to w dobrej wierze, a po drugie – kogoś zaboli, ale przez chwilę, a później to wypracujemy i przegadamy. A jeśli nie powiem, to będzie mnie to zżerało od środka długi czas. Więc chyba będę mówiła. Warto. To te słowa, które zmieniły bieg.

 

Tego wieczoru nazwałam też to, co zjadało moje serduszko, a czego nie mogłam chwycić. Jestem rozczarowana. Słowami, zachowaniem i człowiekiem. Mylnie interpretowałam odczucia, byłam pewna, że to jeszcze tlące się uczucie. Ale nie – to zdziwienie, rozgoryczenie i rozczarowanie. Jakbym patrzyła na dziecko, któremu ktoś zabrał zabawkę, a ono obraziło się na cały świat, który na pewno jest przeciwko niemu – absurd.
I wreszcie umiem to chwycić, to rozczarowanie. Ludzie, którzy pracują w przedszkolach, mają szkolenia. Na szkoleniu dowiedziałam się, że zamiast uciszać dziecko, mam zadać mu pytanie: „jak się czujesz, jesteś zły, tak? dlaczego?”. Podsunąć uczucie, którego ono nie umie jeszcze nazwać. Gdy ono będzie wiedziało, jak się czuje, będzie mu łatwiej się pozbierać. Podobnie jest ze mną – gdy wiem, co czuję, mogę to zmienić, zniknąć to. Gdy coś chwytam, to to się rozpływa i już tego nie ma.
Dlatego tak często piszę, piszę, piszę, by coś się wyklarowało lub – jak na kręgu – mówię, mówię, mówię. Po to, by od nitki do kłębka dojść do tego, o co chodzi naprawdę i dlaczego. To jak układanie puzzli w labiryncie, gdy mam jeden, szukam kolejnego i tak kroczek po kroczku, nieco błądząc, mam nagle całą planszę.

 

Otwieram oczy. Rozglądam się po mieszkaniu, Alef dostraja się do bicia mojego serca – a może to ono dostraja się do muzyki? Spisałam to, co chciałam, puszczam to w świat, a nuż komuś się przyda. Kocham pisać, spisywać i zapisywać. Czemu robię to tak rzadko? Muszę częściej.

Z kręgu wyszłam inna. Lżejsza w myśli nienazwane, cięższa o nowe odkrycia o sobie i świecie. Czułam, że jestem bliżej siebie, że znowu poznałam się lepiej, że zrobiłam kolejny krok. W tym obranym dawno temu kierunku – do siebie.
Wychodzę na spacer. Prostuję plecy, zakładam buty, idę przed siebie. Nie muszę nigdzie dojść, ale na torach kolejowych zawsze pojawiają się nowe przemyślunki.

Z.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s