Pisanie w XXI wieku ma to do siebie, że jest wolne, bardzo wolne. Wolne są źródła tego pisania, wolne są słowa, tematy i miejsce publikacji. W XXI wieku można pisać o rzeczach ładnych i rzeczach ordynarnych, obie te tematyki znajdą swoich amatorów. Można pisać perliście, wzniośle i z klasą, można też po chamsku i obrazoburczo. Niekiedy pisze się o wszystkim, kiedy indziej o wszystkim i o niczym.

Już od jakiegoś czasu chciałam pisać „O…” i wciąż mi się nie składało. Ale że wracam do pisania i w głowie pojawia mi się coraz więcej tematów, to dlaczego by nie pokusić się o „O…”. Żyjemy przecież w XXI wieku.

Rośnie mi moje zastałe serduszko z wytatuowaną głęboko maszyną do pisania. Wracam powolutku.

 

Gdyby dziś stanął na mojej drodze ktoś, z kim nie widziałam się przez paręnaście miesięcy, to mógłby mnie nie do końca poznać. Kolejny rok przyniósł dużo zmian, nie tylko w wyglądzie. Stałam się bardziej dobrym (bo nie powiem, że lepszym) człowiekiem.
Dobro stało się chlebem powszednim. Nauczyłam się być dla innych i utulać siebie w złych chwilach.
Dobro pokazało się z jak najlepszej strony.
Dobro daje siłę, gdy uczy wybaczać, rozumieć i stawać w skórze drugiej osoby.
Dobro odczarowuje złe myślenie, o sobie i o innych.
Dobro jest jak herbata z miodem w deszcze popołudnie, gdy człowiek siedzi zapłakany na parapecie i modli się o otuchę.

Niektórzy mówią, że człowiek z natury jest zły, że rodzi się zły. I że w trudnych chwilach, sytuacjach podbramkowych, wychodzi z niego to, co najgorsze: podłość, intryganctwo, samolubstwo. A ja – w swoim naiwnym, idealistycznym myśleniu – mówię, że człowiek z natury jest dobry. W ciągu swojego życia, doświadczany przez los, z kłodami rzucanymi pod nogi, z niechęcią płynącą od innych osób, zatraca to dobro, zamyka się na nie. Zaczyna przywdziewać maski, wymagać za dużo od siebie i od najbliższych. Przestaje dostrzegać piękno świata i życia, marnieje. I staje się frustrowany, smutny i…mało-dobry.

A dobro wcale nie musi schodzić na dalszy plan. Dobro ma to do siebie, że zawsze wraca.
Z dobrem wiąże się wybaczanie, dawanie kolejnej szansy i wiara w zmianę, w lepsze jutro. Dobro to kumpel wiary i nadziei, empatii i siły. Dobro pozwala się uśmiechać, nawet gdy jest źle. To prawda, że ci „dobrzy” najczęściej kopani są po dupie, ale też oni najczęściej się uśmiechają, mają gdzie się schować i nie wpadają w dół.

Chowają się w swoich własnych ramionach i głaszczą się po głowie. Nie wpadają w dół, bo utrzymują się na powierzchni – wiedzą, że wpadanie w dół donikąd nie prowadzi.

Dobra można się nauczyć. Tak jak można nauczyć się rozmawiać, można nauczyć się kochać, stawiać na swoim i o siebie dbać.

Dobro przychodzi z czasem, wraz z rozwojem i dojrzałością. Wtedy, gdy oczywistym staje się, że złorzeczenie innym nikomu jeszcze nie wyszło na…dobre.

Dobro to wybór. Wybór rozmowy o problemie, zamiast obrażanie się. Wybór kompromisu zamiast głupiego obstawiania przy swoim i pyskówki. Wybór znalezienia wytłumaczenia na postępowanie drugiej osoby, zamiast obwinianie jej i tworzenie jej złego obrazu w oczach innych. Wybór postawienia granicy, a nie kładzenie uszu po sobie – co wynika z szacunku do samego siebie. Wybór głośnego mówienia o uczuciach i emocjach, o tym co boli i się nie podoba, a nie – milczenie, by nie zranić. Wybory, które wydają się być oczywiste, ale wcale takimi nie są.

 

O dobru można by wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest złe. Bo gdy dobro już na dobre rozgości się w życiu, sercu i duszy, motywuje do dalszego działania. Poszerza świadomość, pomaga walczyć z demonami i słabościami. I nagle okazuje się, że wcale nie trzeba być wyniosłym, wrednym albo nakręcać się przeciwko komuś – bo sympatia i spokój zdziałają więcej. Tak samo jak stonowany ton głosu zdziała więcej niż krzyk.

Wtedy jasnym staje się, że wybaczenie drugiej osobie i danie szansy lub też wyciągnięcie dłoni – pomocnej czy na zgodę – to nie ujma na honorze i umniejszenie samemu sobie, a siła. Ta siła, która pochodzi z głębi i mówi, że słabości są rzeczą ludzką, a twardość serca i umysłu najlepiej równoważy delikatność duszy. Siła, która pozwala mówić głośno o tym, że nie jest dobrze i nie bać się, że ktoś wykorzysta tę wiedzę przeciwko nam.

 

Z.

A czym dla Was jest dobro? Podzielcie się w komentarzach swoimi myślami.

 

zdjęcie nie jest moje – pochodzi z czeluści sieci

2 Komentarze

  1. Jakoś pomógło mi to co napisałaś. Zupełnie niespodziewanie pomyślałam że mogę wrócić do „dawnej siebie „, może nie jest za późno.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s