Niektórzy rodzą się dziećmi we mgle, inni dziećmi nigdy nie są – to dzieci ducha. I gdy ci pierwsi dorastają, gubiąc się w meandrach rzeczywistości, ci drudzy stawiają proste, miarowe kroki do swojego celu. Oboje nazwano tu dziećmi, ale więcej je łączy niż dzieli.

Dzieci we mgle w tym rozumieniu to zagubione istoty, które czekają aż ktoś je pokieruje, nada sens, wskaże drogę. Te dzieci nie są samodzielne, boją się same podejmować decyzje. Robią w swoim życiu wiele rzeczy, bo tak wypada i bo co ludzie powiedzą, choć też dlatego, że nie znają innej drogi.

Dzieciom we mgle nikt nie podaje ręki. Paradoksalnie – wskazując drogę, którą muszą iść – nikt nie daje im wskazówek, drogowskazów, nikt nie tłumaczy dlaczego i po co. W ich życiu nie ma miejsca na marzenia, bo przecież z marzeń nie można wyżyć i lepiej się nie bawić w życie dla siebie i dla pasji, bo to przecież jedynie dla artystów istniejących dla idei i znajomków ludzi wielkich. Obcina się im skrzydła zanim te zdążą się dobrze wykształcić. A to boli. Dzieci we mgle boją się ryzyka, bo łatwiej jest nie ryzykować i żyć bezpiecznie, stabilnie, bez burz i huraganów. Nikt jednak nie mówi im, że po burzy powietrze się oczyszcza, a słońce jest wówczas bliższe ideału.

Dzieci ducha częściej się potykają, i częściej płaczą. Dużo częściej je boli i piecze serce. Ale rzadziej żałują, bo wiedzą, że żałowanie to nic dobrego. Przychodzą na świat z pieśnią w uszach i zawsze ją słyszą. Słyszą ją, gdy zakochują się w blondynie na plaży i gdy ten blondyn rok później łamie im serce. Słyszą ją, gdy podejmują kontrowersyjne decyzje, od których zależeć będzie ich być albo nie być. Dzieci ducha nie są niezłomne i często się boją, w nocy wysmarkują nos w poduszkę przesiąkniętą zapachem lasu. Ale kiedyś – być może jeszcze poza tu i teraz – ktoś mądry powiedział im, że strach ma wielkie oczy, a najważniejsze to żyć dla siebie. Głęboko oddychać szczęściem i pić rozkosz płynącą z wolności.

Dzieci ducha dostają od życia po karku. Muszą twardo stąpać po ziemi i mocno zaciskać zęby. Ich głowy bujają jednak w obłokach, gdy stopy pokonują kolejne przeszkody.

Dzieci we mgle nie podnoszą wzroku, nie spoglądają w niebo. To nie ma przyszłości. A dobrze jest robić coś, co przyszłość ma i co daje wymierne korzyści. Po wielu latach oglądania ziemi, zaczynają tęsknić za czymś, czego nigdy nie zaznały. Tęsknią za szczerym śmiechem i brakiem nakazozakazów. Chciałyby wyrwać się z klatki ograniczeń, ale nikt nie pokazał im jak walczyć. Jak bić się o swoje. Błądząc w meandrach rzeczywistości, dzieci we mgle zagubiły „swoje”, już nawet nie wiedzą, czym to jest. A gdy przychodzi ich godzina, by zamknąć oczy i odrodzić się motylem, cichutko płaczą, widząc zdarzenia, których nigdy nie było, bo nie wypada i ludzi, których nie pocałowali, bo nie co inni powiedzą.

Dzieci ducha spotykają na swojej drodze wiele sobie innych, groźnych istot. Te złorzeczą, rzucają na prawo i lewo brzydkimi słowami „zejdź na ziemię”, „każdy kiedyś marzył”. I idą dalej, uśmiechając się do mijanych w życiu osób.

Miałam zaszczyt urodzić się dzieckiem ducha. Dzieckiem, które zawsze słyszało „nigdy nie daj się ściągnąć w dół”, „spełniaj swoje marzenia”. Dzieckiem, które podjęło w życiu wiele niełatwych decyzji, wypłakując po drodze morze łez.
Od dzieci we mgle różni mnie świadomość, którą noszę w sercu i ciele. Świadomość piękna świata, świadomość wolności i tego, że wszystko mogę. Świadomość, że mogę sama namalować sobie swój świat. Świadomość tego, że mogę pisać, fotografować i z tego żyć. Nie tylko dla idei, ale też dla pieniędzy.

Wiem, że jesteście tutaj po coś. Że wielu z Was wyciąga ciekawe wnioski z tego, co piszę.

I chciałabym – po bardzo długiej przerwie – życzyć Wam odwagi wyjścia z mgły. Możecie być iluzjonistami, i tatuatorami, i pracować w radiu, i jeździć na wolontariat, i fotografować. Możecie wszystko. To boli, i stawia relacje na ostrzu noża, i podburza poczucie własnej wartości. Ale warto. Zawsze warto być sobą i dla siebie żyć.

Z.

 

 

grafika nie jest moją własnością

3 Komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s