List w imieniu młodych ludzi do Rodziców

Droga Mamo, Drogi Tato, Drodzy Rodzice,

Kilkanaście (a może i już dwadzieścia parę) lat temu na świat przyszło Wasze dziecko, chłopiec lub dziewczynka. Mieliście wówczas po dwadzieścia-tzrydzieści lat. Wzięliście na swoje barki ogromną odpowiedzialność. Niemałe wyzwanie. Rozpoczęła się najbardziej wyboista droga w Waszym życiu. Konieczność zmian, nieprzespane noce, krzyki, ciągła próba cierpliwości. Płacz i zgrzytanie zębów. Ale i morze miłości, wielobarwnej i bezinteresowanej. Szacunek, śmiech, wsparcie i zaufanie. Pierwsze kroki, wycieczki za miasto, karmienie łabędzi, podziw w oczach malucha.

A maluch – jak to maluchy mają w zwyczaju – zaczął rosnąć i dorastać. A wiadomo, że im większe dziecko, tym większy kłopot. No i się pisz pan przepadło… Imprezy, znajomi, źli znajomi, spóźnianie się, problemy z nauką, bunt. Pewnie zaczęło się temu dziecku za dużo wydawać, co? I na dodatek jeszcze pyskuje i wciąż tylko wymaga.

A ja tak sobie myślę…czy prawda nie leży po środku? Przecież zawsze mówicie mu, by pochopnie nie oceniało innych, by zawsze było obiektywne.

Rodzice moi kochani, mam wrażenie, że nie rozmawiacie za często ze swoją latoroślą, co? Czy poruszaliście kiedyś temat seksu? W dojrzały, mądry sposób? Czy jest to raczej temat tabu? A czy mówiliście o budowaniu pięknej, zdrowej relacji między ludźmi? O miłości i o niebezpieczeństwie płynącym z toksycznego związku?
Czy zagailiście kiedyś, pytając, co słychać? Jak mają się najbliżsi przyjaciele, czego słucha, jaki jest jej/jego ulubiony kolor? I, zapytawszy, wysłuchaliście odpowiedzi, nie oceniając i nie wtrącając swoich trzech groszy? Pogadaliście jak kumpel z kumplem?
Dziecko – a szczególnie nastolatek – mimo że nigdy się do tego nie przyzna, potrzebuje bliskości, rozmowy, otwarcia się. Pewnie, będzie zgrywać cwaniaka, odpyskuje, zamknie się w swojej skorupie, ale w środku – zacznie się budować między Wami swojego rodzaju więź, partnerstwo. Wiem, co mówię, sama mam dziewiętnaście lat.

Wiecie co… Tip od córki nowoczesnej matki – nie Matki Polki. Dajcie dziecku więcej luzu i wolności. Pozwalajcie na wyjścia ze znajomymi, na alkohol czy papierosy. Wiecie, co się wówczas wydarzy?
Jako jedyna osoba, która „mogła”, byłam również jedyną, która tego nie robiła. Bo dozwolony owoc smakuje…beznamiętnie. A młody człowiek, który wychował się na rozmowach z kumatym rodzicem, postrzega świat inaczej i nie musi nikomu nic udowadniać. Jest bardziej rozgarnięty i dojrzały i ufa swojemu rodzicielowi. Wie, że może do niego przyjść z każdą sytuacją i nie musi kryć się po kątach, gdy coś nie pójdzie po jego myśli. Może do rodzica walić jak w dym (a nie po dymie z dyrektorem za palenie w krzakach).

Nie traktujcie dziecka powierzchownie, nie zbywajcie go. Może jest od Was młodsze o pół życia i mniej widziało, mniej przeżyło i gówno o świecie wie. Ale jest człowiekiem i także ma problemy.

Wasze dziecko może cierpieć na zaburzenia odżywiania. Mieć anoreksję, bulimię lub ortoreksję. Możecie nic nie zauważyć. A ono nic Wam nie powie. Ale on/ona panicznie boi się jedzenia, nienawidzi siebie, stawia sobie zbyt wysoko poprzeczkę, porównuje z innymi („piękniejszymi”) nastolatkami – ze swoimi wzorami. Boi się Wam o tym powiedzieć. Wstydzi się, czuje do siebie obrzydzenie, ma się za najgorsze. Czuje paniczny strach przed pogardą, odrzuceniem i wyśmianiem. Bo przecież „przesadza i wystarczy, że zacznie/przestanie jeść”. Ale to tak nie działa. To nie są wyimaginowane problemy, to są poważne zaburzenia, którym trzeba pomóc zniknąć. A zniknąć je może jedynie rozmowa, wsparcie, dużo miłości i akceptacji. Zniknąć je może zwiększona czujność i dużo cierpliwości. Ale można je zniknąć – łatwiej się je znika z pomocą najbliższych. Wiem, co mówię. Been there, done that. I pamiętajcie – zaburzenia odżywiania córki lub syna to nie jest Wasza wina.

Wasze dziecko może być homoseksualistą. Wasz syn kocha facetów, a córka – kobiety. Czuje pociąg do swojej płci, przeciwną traktując jak kumpli. Może ma chłopaka, a może dziewczynę. Nigdy nie będziecie mieli wnucząt. Nigdy nie usiądziecie przed kominkiem z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach i nie będziecie maluchom opowiadać o swojej młodości. Będziecie za to widzieć swojego syna idącego za rękę z mężczyzną w jego wieku, którzy razem budują czystą relację, równy dom i miłość. Będziecie spędzać święta z dziewczyną swojej córki, które zaczną głośno się śmiać z sobie tylko znanych żartów, wspierać się i mocno kochać. I to nadal będą Wasze dzieci, wrażliwe dzieci, tak samo godne szacunku, zrozumienia i akceptacji.

Wasze dziecko może stwierdzić, że wybiera inną niż znana wszystkim ścieżkę edukacji. I rzuci liceum. Albo nie pójdzie na studia. Postanowi sobie, że będzie żyło z pasji. Że zarobi na spełnianiu swoich marzeń. Swoich, nie Waszych. I to nie będzie zły wybór, jeśli tylko będzie miało głowę na karku i będzie wiedziało, czego chce. Umówmy się, większość maturzystów nie wie, co chce w życiu robić i idzie gdzie bądź albo tam, gdzie ma iść. A Wasze dziecko – ma plan na siebie. I bierze odpowiedzialność za własne czyny. Dajcie mu prawo popełniać błędy. Nie przeżyjecie za niego życia, nie ochronicie przed całym złem tego świata. Pozwólcie mu żyć swoim życiem, niech się cieszy. A gdy upadnie – pomóżcie wstać, po prostu bądźcie.

Wasze dziecko jest człowiekiem, takim samym jak i Wy. Ma prawo do wolności, do miłości, do szacunku, zaufania, popełniania błędów i własnych wyborów. Pragnie być kochane, szanowane, akceptowane i wspierane. Pragnie być wolne, ale mieć rodzinny dom, do którego zawsze będzie mogło wrócić. Wasze dziecko Was kocha, wiecie? Ale czasem potrzebuje dowodu na to, że i ono jest darzone uczuciem.

To, że człowiek jest młody, nie oznacza że jest głupi lub że należy go ignorować, spławiać i nie starać się zrozumieć. Każdy człowiek – młody czy stary – jest sobie równy. Ok?

 

Mamo, Tato, bądźcie super Rodzicami,

W imieniu młodych ludzi,

Z.

 

PS. A jeśli chcesz, prześlij list dalej. Rodzicom, przyjaciołom, znajomym…

 

 

zdjęcie wygrzebane z czeluści dysku twardego

 

4 Comments Add yours

  1. Magdalena pisze:

    Świetny tekst. Przeczytałam go jednym tchem. Sama jestem mamą 3 latka i choć teraz jest małym dzieckiem, to mam świadomość, że za chwilę stanie się dorosłym człowiekiem. Mam nadzieję, że będę zawsze dla niego ważna, a dialog między nami nigdy nie zaginie. Bo miłość rodzica jest wieczna, a to kim zostanie mój syn nie jest zależne od moich pragnień, tylko Bóg wie jaką ścieżką pójdzie. Bez względu na to jaką drogę wybierze będę przy nim, bo taka jest rola rodzica.

    Polubienie

    1. ZosiaLS pisze:

      Piękne słowa, Magdo! Trzymam mocno kciuki za Ciebie jako matkę i za Waszą relację!

      Polubienie

  2. Mag's pisze:

    Brak słów. Muszę dać mamie do przeczytania, dzięki!

    Polubienie

    1. ZosiaLS pisze:

      Dawaj Mamie, na pewno obie nie pożałujecie!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s