Mam prawo. Ty też.

Mówię sobie.
Myślę sobie.
Krzyczę sobie.
Sprzeciwiam się.
Dyskutuję.
Walczę na argumenty, nie na emocje.

Czy Ty też wiesz, że możesz mieć swoje zdanie i masz prawo je wyrazić?
Kojarzysz przysłowie, że ryby – nie, ale dzieci – tak, głos mają? Czy mieści Ci się w głowie, że nikt nie może zabronić Ci myśleć po Twojemu i nie ma bata, by narzucił Ci swój światopogląd? Że możesz wybrać ścieżkę tylko Tobie znaną i nią podążać? Super, co?
Ty nikomu nie wkładasz dziecka w brzuch i nikt Tobie nie może włożyć w usta cudzych słów. Możesz głośno wyrażać swoje myśli, opinie i emocje. I pytać możesz, zawsze i wszędzie.

Mam pięć lat. Przychodzę do kuchni i zadaję Mamie pytanie: „co to znaczy, robić komuś loda?”. Czerwieni się, śmieje z lekkim zakłopotaniem, ale bierze mnie na kolana i odpowiada, mądrze, spokojnie, odpowiednio do wieku.
Po paru dniach wchodzi do mojego pokoju. Bawię się lalkami. Ken leży na Barbie, a ja z dumą oznajmiam „oni uprawiają seks!”. Mama nie ciągnie tematu. „Niech uprawiają”, mówi i wraca do swoich spraw. Bez gniewu, wstydu czy piekących policzków.

Mam piętnaście lat. Jestem na wakacjach z dość dalekimi znajomymi. Towarzystwo jest sporo starsze ode mnie. Mieszkamy w wiosce surferskiej. Śpimy w namiotach i przyczepach campingowych. Chodzimy na plażę, gramy w karty, polujemy na wschód słońca. Jest dużo śmiechu, alkoholu, niemało ziela. Dwie sytuacje. W jednej odmawiam wódki i jointa – mam swoje zasady. Nikt nie robi z tego problemu, wszystko jest ok. W drugiej odmawiam seksu na szybko, z kimś poznanym przed tygodniem. Bo tego nie czuję i nie jest mi komfortowo. Mam prawo powiedzieć „nie”. I moje prawo jest szanowane.

Mam siedemnaście lat. Spotykam się z parę lat starszym chłopakiem, który mało kiedy skupia się na tym, co mówię i nie umie rozmawiać. Umie (a przynajmniej tak mu się wydaje) narzucać swoje zdanie i manipulować niewiastą, wydaje mu się, że jest mądry i dużo wie. Wie na przykład o tym, że mam za małą pupę i o tym, że nie powinnam tyle pisać na blogu. Wie, że jestem mu „coś” winna. I że powinnam zacząć nosić spódnice, bo wówczas lepiej wyglądam. Widzicie? Gówno wie. Po delikatnej sugestii, że mam iść na taki i taki wykład z psychologii, po którym będę bardziej świadoma i elokwentna, nasza znajomość dobiega końca. Bo nie będzie mi dureń mówił, jak mam żyć. „Dla mojego dobra”.

Mam całe życie. Otaczam się starszymi osobami. Siadamy wspólnie przy stole, rozmawiamy, wymieniamy spostrzeżenia. I doświadczenia. O świecie, kulturze, podróżach, biznesie. Słuchamy siebie wzajemnie i nie negujemy drugiej osoby. Gdy krytykujemy – konstruktywnie. Gdy motywujemy – nagrodą, a nie karą.

W dzieciństwie nauczono mnie, jak rozmawiać i jakie to ważne, by rozmawiać mądrze. Później sama nauczyłam się, że ważny jest szacunek. Tyle tylko, że szacunek nie należy się z przydziału – „bom” starszy. Na szacunek sobie trzeba zasłużyć. I szanować trzeba zarówno starszych jak i młodszych od siebie, bowiem każdy ma prawo do dobrego traktowania. Każdy ma uczucia. I każdy powinien móc wyrazić swoją opinię, każdego zdanie jest równe.

Mam prawo do własnych wyborów i własnego zdania. Mam prawo mówić co myślę i nie zgadzać się z tym, co myślisz Ty. Ma mnie prawo zaboleć i mam prawo odejść. I mam prawo do szacunku. Ty też. Serio.

Z

 

zdjęcie to ilustracja Edgara Bąka

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s