Mój organizm w 70% składa się z herbaty

Wiecie, czym różni się mój świat od Waszego? Tym, że mój świat jest wolny i świadomy.
Jest też bezrobotny, ale to – mam nadzieję – przejściowe.

Jest inny. To tak jakby…senchę z różowym pieprzem zalać mlekiem migdałowym. A może i jogurtem. Jest gęsty, lepki, słodko-kwaśny z nutą cytryny. Nie ma w sobie krzty piżma czy kajmaku, za to – dużo herbaty (mam teorię, która mówi, że moje ciało w siedemdziesięciu procentach składa się z herbaty), sporo zieleniny i świeżego koperku. I odrobinę miodu.

Mój świat jest zakochany po uszy, pokręcony jak diabli i naiwny jak maki w polu.

Chcę o nim pisać, o tym wolnym ptaku przyodzianym w za dużą koszulę, bez stanika pod spodem. Pisać o tym, co – dla mnie oczywiste jak 2+2=5 – inspiruje i wywołuje uśmiech na twarzach napotkanych ludzi. O nadziei, której nie powinno być. O wolności, która wymknęła się systemowi. O szczęściu, które niewielu będzie dane przeżyć.

Odkąd pamiętam, zadawałam pytanie „dlaczego?”, odpowiedź „bo tak jest” nigdy mnie nie satysfakcjonowała.

Gdy byłam dzieckiem, wróżka powiedziała, że zostanę kimś wielkim. Dziś już wiem, że nie będę gwiazdą estrady ani stewardessą, ani lekarzem, ani prawnikiem. Będę sobie sobą i sobą będę dzieliła się ze światem. Zaproszę na herbatę, pokażę zdjęcia, napiszę tekst, pogadam. Ubiorę różowy płaszcz, założę żółty szalik, zaplotę dwa warkocze.
Wyjdę ze swoim myśleniem do innych i nim zawojuję świat.

Nie trzeba żyć schematami. Być prymusem (choć można). Skończyć szkołę (choć pewnie jest łatwiej). Założyć czterosobową rodzinę (jeśli się tego nie czuje). Jeść mięsa (bo nie). Przeklinać (bo tak) i nie przeklinać. Nie trzeba farbować włosów z mysiego na kasztanowy (bo można na różowo). Pić alkoholu (bo jest najgorszym remedium na troski). Ćpać, palić i „dobrze się bawić”. I logicznie składać zdania 😉
Każdy wiek ma swoje prawa, szkoda, że skupiamy się na prawach wieku, a nie – na prawach serca. Że racjonalizujemy nasze wybory a nie je sercalizujemy. Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku powinności i co-wypadalności.

Życie sercem i z mottem „bo mogę” nie jest łatwe, choć jest proste. Założenie, że będę żyć z pasji – tak samo. Bo gdy czuję, że to, co robię, jest dla mnie dobre i daje mi wolność – to najlepszy wynik tegoż działania. A to że aktualnie nie mam pracy…to stan przejściowy (po „coś”) i mocno w to wierzę. Bo do tej pory zawsze się udawało. Tym razem miałoby być inaczej?

Pąki na drzewach (kwitnących w listopadzie: za jakie grzechy?!) powiedziały mi, że nadszedł czas, by dać więcej siebie w sobie, by na tym zbudować przyszłość. By  pisać o tym, co mnie zdaje się być normą (o tym, co mam w głowie i co mi w duszy gra), a jednak okazuje się, że większość osób, z którymi się spotykam, jest w ciężkim – pozytywnym – szoku (poznając tę głowę i duszę).. „Ale ty jesteś inspirująca! Rozwijaj się dalej, potrzeba nam więcej takich ludzi”, mówią. A mi się wydaje, że po prostu sobie jestem. A co się okazuje? Że robię to na 800 procent.

To co, możemy iść na układ, że, jeśli nie będzie podróży czy zdjęć, to pojawi się tu dużo (dużo więcej) mojego świata i zaglądania mi pod skórę?

 

Z.

 

zdjęcie: projekt mojego tatuażu by olga.handpoke (dziary u typiary)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s