Spontaniczny Berlin

Pomysł na Berlin pojawił się znikąd. Miało być nieco szalenie, a gdy autostopowanie do Hiszpanii przełożyliśmy na inny termin, padło na stolicę Niemiec.

Już w maju miałam go odwiedzić i zejść całego, jednak plany – jak to plany – nieco się zmieniły.

Jak było?

Spędziliśmy tutaj tylko dwa dni, więc nie mogę za dużo powiedzieć. Było bardzo kolorowo. Ludzie ubierają się ekstrawagancko i po swojemu. Ulice (w dzielnicach, które zeszliśmy) są barwne od graffiti i muralów. Ceny – niewygórowane (w porównaniu z innymi zachodnimi miastami). Zwiedziliśmy Friedrichshain-Kreuzberg, Pankow i część Neukölln oraz Lichtenberg.
Jedliśmy dobre wegańskie żarełko i podziwialiśmy piękne kamienice. Co krok oglądaliśmy się za vanami i camperami, od których aż się tutaj roi.

Berlin jednak rozczarował. Nie jest bardzo brzydki, ani też przytłaczający czy tłumny. Jest…trudny od określenia. Nie dla mnie. Miesiącami wyczekiwania postawiłam mu zbyt wysoką poprzeczkę.

Ale łapcie zdjęcia.

Z każdą kolejną wizytą w mieście, coraz bardziej lubię naturę.

Z.

 

PS. Panoramowane zdjęcie by. Mąż.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s