Fotorelacja z Reunion cz. III. Podsumowanie.

Czas to pojęcie zgoła względne. Miesiąc może przynieść bardzo wiele zmian i nauki o samym sobie, a jednocześnie – mija jak z bicza strzelił.

Właśnie usunęłam dwa akapity tekstu, mówiące o Francuzach, których poznałam i o rodzinie, u której mieszkałam. Ale niech to zostanie między mną a mną. Niektórych rzeczy po prostu nie warto, a może nie wypada, mówić. Moje uczucia do Reunion oddają zdjęcia. A to co działo się poza zdjęciami, niech zostanie w pamięci, która z czasem wyblaknie.

Powiem tylko tylko, że Francuzi dużo piją (wina), oglądają filmy z dubbingiem (bo nie ogarniają tych z lektorem) i totalnie nie pasuję do ich wyższej klasy średniej.

 

A teraz łapcie fotografie.

Wracam. W niedzielę będę w Katowicach. A jesienią i zimą obiecuję Wam i sobie krótkie wypady w góry, weekendy w ładnych miastach, dużo sztuki i kultury i sporo książek.

Z.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s