Podróż po południowej Polsce. Fotorelacja z Ojcowskiego PN i Lanckorony. I wizualizacja różowego campera.

Jedziemy po Polsce. Plany zmieniają się z godziny na godzinę. Nie minął jeszcze tydzień, a my byłyśmy już w Ojcowskim Parku Narodowym, Krakowie, Żywcu, Lanckoronie i Zakopanem. Zeszłyśmy Dolinę Kościeliską, gdzie złapała nas porządna ulewa i widziałyśmy, jak pastuszkowie doją owce na pastwisku.

Jest cisza i spokój, nie ma pędu. Ani niepewności, która zawsze towarzyszy moim autostopowym wyprawom. Jest gdzie się umyć i przyłożyć buzię do poduszki. Są ciepłe obiady i pyszne desery. O matulu, właśnie zabrzmiało to, jakbym zawsze jeździła o chlebie i wodzie, a spała pod mostem, a to przecież nie jest prawdą. Po prostu – podróże mogą być różne. Takie na dzikusa i takie na spokojnie. Te solo i te w świetnym towarzystwie. Niskobudżetowe i z dobrym ciachem.

I są długie spacery, i słodziuchne serniki. I ludzie są. Pani Ania, która wieczorami ręcznie doi krowy w dolinie. Jej kury biegają po łące, a my dajemy im okruchy ze śniadania. Jest pani Oleńka, która opowiada o dzieciństwie spędzonym w drewnianej chacie w Chochołowie. O strumyku, który przed laty płynął przy domu, a jej mama moczyła w nim pranie. O tym, że gdy zainstalowano pierwszy telefon, to korzystała z niego tylko wówczas, gdy zachorowało bydlątko. O tym, że oscypki nie mogą skrzypieć za bardzo między zębami, bo wówczas widać, że robione są na ilość. O boćkach, które jej dom wybrały na jedyny we wsi, na którym zbudują gniazdo. Zwierzęta wyczuwają dobrych ludzi.

Moje dziewczyny lubią zatrzymać się na polanie lub nad jeziorem i wypić kawę, pobyczyć się na materacu. Wszechobecny upał męczy, a skwar odczuwalny jest szczególnie w samochodzie. Jazda autem wykańcza, wysysa siły.

A ja najlepiej czuję się właśnie w drodze. I wykluwa się (a w zasadzie już się wykluł) w mojej łepetynie plan na za parę lat. Zbieram pieniążki, poznaję ludzi, rozwijam projekt KOCHAJ.SIĘ. Następnie kupuję campera. Maluję go na różowo, przerabiam po swojemu i pakuję do niego cały dobytek. Pracuję zdalnie, projekt KOCHAJ.SIĘ jest już międzynarodowy, więc ja objeżdżam najpierw Polskę, później Europę, a następnie pozostałe kontynenty i działam w jego ramach. Spotykam się z kobietami, fotografuję je. W międzyczasie podróżuję, zakochując się w kolejnych miejscach globu. Robię zdjęcia, piszę, a mój dom to różowy van. W swoje wojaże zabieram pozytywnych, zakręconych ludzi. Taki jest plan, dobry plan. Musiałam się nim z Wami podzielić.

Chodźcie na fotografie. Ładne to nasze południe kraju.

 

 

 

 

Ściskam, całuję!

 

Z.

 

Chodźcie na Facebooka, tutaj jestem częściej. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s