Zdrowy egoizm, nieprzywiązywanie się i nauka odpuszczania.

Miało być o nauce odpuszczania i o zdrowym egoizmie. Ale później pomyślałam, że warto by to rozszerzyć i opisać wiele sytuacji, gdy te dwie umiejętności świetnie się sprawdzają…

Wyszedł zatem tekst-dygresja. I mówię to na początku, byście byli czujni i się nie pogubili w moich zeznaniach.

Spotkałam się w Krakowie z bardzo wartościową dziewczyną, która, gdy mijałyśmy Wawel mieniący się kolorami parady smoków, powiedziała mi o tym, że nie wierzy w istnienie egoizmu. A raczej – wierzy w niego, ale nie takim, jak się go zazwyczaj postrzega. Kasia uważa, że egoizm to dobra rzecz. Działa podobnie jak asertywność, sprawiając, że życie staje się łatwiejsze.
– Wiesz, Zośka, całe wmawia się nam, że mamy być mili i posłuszni. Pomagać, tolerować i kierować się dobrymi pobudkami. Więc, gdy ktoś nas o coś prosi, to my się na to godzimy, obojętnie jak bardzo byłoby nam to nie na rękę. Wyobraź sobie sytuację, gdy wracasz styrana do domu, nie masz na nic sił i dzwoni do ciebie kumpela. Prosi, byś zrobiła jej zdjęcia, teraz zaraz już. Zwlekasz się więc z łóżka, w którym zamierzałaś leniwie gnić do wieczora i idziesz na spotkanie. Ciebie to nie bawi, a ona czuje w powietrzu, że coś jest nie tak. I summa summarum – nikomu to spotkanie nie sprawia przyjemności, a i zdjęcia mogłyby być lepsze. Ale poszłaś, bo przecież nie mogłaś powiedzieć sorry stara, mam dziś ochotę leżeć brzuchem do góry, spotkamy się kiedy indziej.
Wyobraź sobie jednak inny obrót sprawy. Wracasz do tego domu styrana jak koń, dzwoni znajoma. Odbierasz telefon i z uśmiechem mówisz sorry stara, mam dziś ochotę leżeć brzuchem do góry, spotkamy się kiedy indziej. Ona to akceptuje, umawiacie się na inny dzień. Ty dziś wypoczywasz, a wasze przyszłe spotkanie okazuje się być super. Śmiejecie się, pijecie winko, zdjęcia są czadowe.
Egoizm nie jest zły. Stawianie siebie na pierwszym miejscu i robienie wszystkiego, by dobrze się czuć, dbając o samorozwój, sprawia, że mamy więcej do zaoferowania innym. Z pustego przecież nie nalejesz. 

Pierwsza dygresja.
Zdrowy egoizm to jedna rzecz. Drugą jest nasze podejście do czyjejś odmowy. Mam spotkać się z kumplem, ale dzień wcześniej mówi mi przepraszam, ale nie mam ochoty. W mojej głowie rozpoczyna się gonitwa myśli. a. coś jest ze mną nie tak; b. ktoś mu nagadał; c. już mnie nie lubi; d. zrobiłam coś złego. Najprostsze rozwiązanie zdaje się być nie do ogarnięcia rozumem: chłopak nadal mnie lubi, a ze mną jest wszystko w porządku. Po prostu nie ma ochoty się spotkać. Po chuj drążyć?
Gdyby słowa dziś nie chcę traktować jak dziś nie chcę, a nie dopisywać do nich ciąg zdarzeń długi niczym poemat Homera, to mam wrażenie, że w życiu byłoby nam łatwiej.

I tutaj czas na bohatera wieczoru – naukę odpuszczania.
Kiedyś nie umiałam odpuszczać. To było w czasie, gdy bardzo się przywiązywałam, bałam się swojego cienia i myślałam, że wszystko dane jest na zawsze.

Wiele się zmieniło w tej materii. Dziś wiem, że nic nie ma na zawsze, bo zawsze nie istnieje. Każde spotkanie, każda poznana osoba, miejsce, działanie i relacja są po to, byśmy nauczyli się siebie i by lepiej się żyło. Są rozdziałem, jednym z wielu, które na nas czekają (więcej na ten temat tu).

Druga dygresja.
Przywiązywać się to poniekąd tracić kontrolę, składać komuś innemu w ofierze część siebie, oddawać mu nad sobą władzę. Nie mylmy tego, oczywiście, z lojalnością i wiernością.
Mogę być z kimś, kochać go, wspierać, budować wspólne życie i w stu procentach ufać. Ale po jakimś czasie coś dzieje się nie tak, jak powinno. Walczymy o tę relację, ale nie zawsze jest to walka wygrana. Ludzie się zmieniają, każdy pragnie rozwoju, nowych bodźców, więc ścieżki zaczynają się rozchodzić. I nie ma w tym nic złego. Idziemy dalej, ale tę podróż odbywamy osobno. Jesteśmy wdzięczni za wspólnie spędzony czas, nie żywimy urazy. I nie przywiązujemy się do tego, co było. To już minęło, a przed nami kolejne doświadczenia.
I nie ma co płakać i rwać włosy z głowy. Stało się. Miłość wygasła, przyjaźń straciła moc. Ale to nie koniec świata. Za rogiem czają się nowi ludzie, którzy będą dla nas najlepsi w tym trudnym momencie, oni podniosą z kolan i staną się kolejnym rozdziałem, tak ważnym i rozwojowym.

Nie przywiązywać się to także nie ciągnąć relacji na siłę. Gdy czujesz, że coś zaczyna się psuć, że mimo usilnych starań i kompromisów, oboje czujecie się źle, dusicie się – odpuście. Dajcie sobie wolność. Tkwiąc w czymś, w czym dawno wygasł żar, wyrządzacie sobie obojgu ogromną krzywdę.

Trzecia dygresja.
Odpuszczać to także zrozumieć, że za nikogo życia nie przeżyjesz i że każdy jest dorosły i odpowiedzialny za siebie. Każdy wie, jakie decyzje podejmuje i jest (oby!) świadom ich konsekwencji. Nie warto więc na siłę starać się zmienić osobę, której „łatwiej żyłoby się, gdyby zrobiła to i to w ten i w ten sposób”. Wszyscy mamy tendencję do moralizowania  i krytykowania. Ale skoro ta osoba wybrała działanie, które jej odpowiada (a nam nie), to jest jej świadoma decyzja. Warto więc odpuścić sobie odwodzenie jej od decyzji. Nie da się zbawić całego świata i wszystkim pomóc.
Odpuścić to znaczy być obok i wspierać, ale nie spalać się, nie perorować, nie starać się zbawić świata.

Odpuszczać to iść własną drogą. Myśląc analogicznie do poprzedniego akapitu – jesteś dorosły, więc nie oglądaj się na innych. Działaj tak, jak czujesz. Nie przejmuj się. Nikt za ciebie życia nie przeżyje.

 

Dobrze Wam radzę, Misie moje kolorowe, odpuśćcie i nie przywiązujcie się. Po co się spalać, maltretować głowę czarnymi scenariuszami. Nie lepiej dać się ponieść życiu? Bawić się nim, kochać, czerpać i wzrastać?

 

Wasza Z.

Myślicie, że ten wpis może komuś pomóc? Udostępnijcie go dalej. I zajrzyjcie na Facebooka, oj, tam się dzieje się 🙂

 

 

 

5 Comments Add yours

  1. Olka pisze:

    Świetny wpis! Zgadzam się z Tobą w 100%, nie ma co roztrząsać się nad tym co było, lepiej po prostu żyć dalej i czerpać z tego życia jak najwięcej 🙂

    Polubienie

    1. ZosiaLS pisze:

      Powiem tak…mój wywód podsumowałaś jednym zdaniem 😉

      Polubienie

  2. mgrabas pisze:

    pozwole sobie nie zgodzic sie z ze wszystkim co tu napisano
    gdyby tak było to zycie nie mialoby ani sensu ani zanaczenia

    Polubienie

    1. ZosiaLS pisze:

      Nie są to prawdy uniwersalne – piszę o swoim doświadczeniu.
      Staram się trzymać tych zasad i nie uważam, by moje życie pozbawione było sensu 🙂

      Polubienie

      1. mgrabas pisze:

        tez tak nie uwazam, odniosłem sie tylko do napisanych slow
        Ciebie nie znam, nawet siebie samego ledwie znam i wciaz sie dziwie zyciu
        ciesze sie, ze wspomnialas o zasadach, a nie wspomnialas o kwasach 😉
        zycze jak najlepiej i ciesze sie, ze wordpress zwrocil moja uwage na to miejsce
        trzymaj sie cieplo 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s