Kraków bez szału

Kraków owiany jest legendą. Miasto bohemy, artystów w wyciągniętych swetrach. Poezja szumi między liśćmi drzew, a kałuże pełne są łez wrażliwców. Zjeżdżają do niego twórcy z całego kraju, by szerzyć sztukę, muzykę i kulturę. Po raz drugi w życiu odwiedziłam stolicę Małopolski, skuszona dwunastą edycją Tattoofest, najstarszą konwencją tatuażu w Polsce.

I wiecie, co Wam powiem? Bywają wyjazdy, które rozczarowują. Miasta, które nie umieją oczarować i imprezy, które nie stają na wysokości zadania. Dwa z tych punktów zostały spełnione w ubiegły weekend. Tattoofest nie zachwycił, może przez to, że nie zostałam po południu, na pokazach. A może…było za pusto, bez klimatu, po prostu – bezpłciowo? Nie wiem, w każdym razie liczyłam na coś więcej.

Odkryłam paru nowych tatuatorów (coxie, Ormogedon, Julię Marczukiewicz, Kropki Kreski, Luleone, Aleksandrę Wieczorkiewicz i paru innych), pogapiłam się na pięknych ludzi, zjadłam pyszności od Vegab i wyszłam z EXPO.

Miastu chciałam dać jeszcze jedną szansę, bowiem, gdy odwiedziłam je parę lat temu, rozczarowałam się. Podobnie było i tym razem – Kraków jest piękny: Stare Miasto, Planty, okolice nadwiślane, ale brakuje mu – paradoksalnie – klimatu. Nie czuję tego miejsca, nie porywa mnie ono, nie zachwyca, nie ogłupia. Ba! nawet nie złości. Jest, i już. A to za mało, by się zakochać.

Ale żeby nie było, że marudzę – są i dobre wspomnienia!
Jeśli chcecie dobrze zjeść, to polecam śniadanie w Rannym Ptaszku, obiad w Ka Udon i/lub w Veganic (najlepszy chłodnik z botwinki ever! – dziękuję Kasiu za zaproszenie!) i kawę z ciachem w Karmie (Magda, dziękuję za pokazanie superowych, Twoich miejsc w Krakowie). I spacer po Plantach i wśród starych murów polecam (Ewelina…tak bardzo!).

Te trzy babki, o których wspomniałam wyżej, to moje anioły w Krakowie. Jestem w trakcie przygotowywania portfolio, które jednocześnie będzie projektem fotograficznym (o czym niebawem) i dziewczyny pomagały mi je stworzyć. Było bosko – te mądre, inspirujące i wartościowe kobietki dały mi tony pozytywnej energii i naładowały akumulatory. I to dzięki nim – pewnego dnia dam Krakowie jeszcze jedną szansę.

Weekend, pomimo niedosytu, zaliczam do udanych. Zawsze najwyżej cenię sobie spotkania i rozmowy. A tych nie zabrakło.

 

Z.

 

Polub Życiową na Facebooku (dobijmy do ośmiu setek <3) i udostępnij wpis – będę bardzo wdzięczna!

 

 

3 Comments Add yours

  1. malena2805 pisze:

    Bo klimatu tego miasta nie szuka się na plantach ani nawet w okolicy Rynku.
    Tan go nigdy nie znajdziesz.

    Polubione przez 1 osoba

    1. ZosiaLS pisze:

      Spróbuję następnym razem zajrzeć w niesztampowe, ukryte zakątki 🙂

      Lubię to

  2. A ja Kraków uwielbiam! Mimo, że jestem z Poznania, uważam go zaq najpiękniejsze miasto w Polsce…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s