Królestwo Tramwajów

Długi jak dżdżownica, zielony jak majowe liście. Na zakrętach łamie się w pół i skrzypi. Skajowe, brudnozielone siedzenia i metalowa podłoga. Stare tramwaje nie mają sobie równych. Idealnie nadają się do łapania życia. Świat zza szyby wygląda kusząco, gdy człowiek może bezkarnie przyglądać się przechodniom, bezczelnie zaglądać w ciemne bramy i podsłuchiwać rozmowy współtowarzyszy podróży.

Są jak statki krążące od wyspy do wyspy, pomagając rozbitkom dotrzeć do domu. Są ścieżką do innego świata. Dla niektórych – innym światem będzie kolejny przystanek, dla innych – to zatopienie spojrzenia w zmieniający się krajobraz za oknem. I wędrówka wgłąb swojej głowy, pokręconej niczym najdłuższa linia tramwajowa.

– Jestem w ciąży, mamo – zaczyna rozmowę niespełna trzydziestoletnia dziewczyna – jak to z kim? Wojtek…tak, ten, który był w niedzielę na obiedzie… Nie krzycz, mamo. Nie wiem, czy się pobierzemy. Boję się – wystraszona, cicho łka w słuchawkę, z której nie dobiega żaden dźwięk.

– Kojarzysz Martę? Stary, jaka laska! Umówiła się ze mną dzisiaj wieczorem. Nie wiem, czy założyć slipy czy bokserki? – ciężko dyszy w słuchawkę pryszczaty nastolatek.

– Myślałam, żeby ugotować gulasz z bakłażana, wolałbyś z makaronem czy z ryżem? – pyta męża ruda kobieta w ogrodniczkach. – Wiesz, że najbardziej, to wolałbym bez bakłażana, Gosiu – oboje wybuchają głośnym śmiechem.

W tramwajach czas płynie inaczej, nigdzie mu się nie spieszy. Jest leniwy niczym kot zimą na zapiecku. Zagląda w twarze podróżnych, speszonych jego spojrzeniem. Bibliotekarka w czerwonej kurtce kurczowo trzyma słoneczniki. Zastanawia się, co będzie robiła po powrocie do domu. Czy obejrzy najnowszy film szwedzkiego reżysera, który poleciła jej córka, czy też zatopi się w fotelu z książką kupioną ostatnio. Uśmiecha się do siebie, bowiem ma w torbie jeszcze cieplutkie ciastka z cukierni „Fajans”.

Obok bibliotekarki siedzi młody chłopak. Wystukuje rytm kolanem ubranym w zielone spodnie. Intensywnie zastanawia się, co powie przyjacielowi, z którym pokłócił się o najnowszą część „Wiedźmina”. Że też musiał się tak unieść! Przecież nie lubi bez potrzeby podnosić głosu, a tym bardziej głupio stawiać na swoim. To był pierwszy raz, gdy ktoś tak bardzo zaszedł mu za skórę. Ale już się uspokoił i teraz specjalnie jedzie do Tomka, by go udobruchać.

Tramwaje dają nieograniczone pole popisu dla tych, którzy umieją włączyć swoją wyobraźnię. Gdy niebo jest niebieskie, ich myśli grają w kolory z promieniami słońca. Gdy pada deszcz, oni widzą całe historie wypisane na zapłakanych szybach. W chmurach doszukują się postaci zwierząt i kolegów ze szkolnej ławy. Z kałuż uśmiechają się do nich odbicia minionych miłości.

W przejściu stoi smutny mężczyzna. Głowę trzyma schowaną w kołnierzu płaszcza, ręce ma wepchnięte głęboko w kieszenie. Dziś w pracy nie poszło mu najlepiej, szef się wściekł, a on boi się, że nie pozwolą mu kontynuować zwierzchnictwa nad ważnym projektem. Bardzo mu na tym zależało, robił, co mógł, by dostać to zlecenie. Ale po dzisiejszym dniu już pewnie może o nim zapomnieć. Jest smutny, bo obiecał córce, że latem zabierze ją w góry, ale jeśli sprawy przybiorą zły obrót, z wycieczki nici – nie będzie go stać.

Para studentów stoi się przy drzwiach. Ona w białej koronkowej sukience i martensach, on w glanach i z wytatuowanymi ramionami. Cicho rozmawiają, by nie przeszkadzać innym podróżnym. Planują wspólne życie. Dom na Syberii, z małym gankiem, gdzie wieczorami będą wspólnie bujać się w fotelu i wspominać dobrze przeżyte życie. Są podekscytowani, oboje wierzą w lepsze jutro i w to, że ludzie mogą być dla siebie dobrzy. Poznali się na spotkaniu organizacji pozarządowej i dziś także jadą ją wspomóc.

Tramwaje to jedno z tych miejsc, w których spotykają się zupełnie obcy sobie ludzie po to, by dzielić wspólnie czas. Przy odrobinie szczęścia brunetka przy oknie okaże się być przyszłą żoną zielonookiego chłopaka, który przygląda jej się z zaciekawieniem.

Miarowy deszcz uderza o szyby, symfonicznie grając ze skrzypiącymi szynami. A tramwaj toczy się i toczy po torach, od lat niezmiennie wożąc ludzi od siebie do siebie.

 

Jeżdżąca tramwajami,

Z.

3 Comments Add yours

  1. Gaba pisze:

    Jakiż klimatyczny i pobudzający wyobraźnię tekst! Jestem oczarowana!

    Polubienie

    1. ZosiaLS pisze:

      Oczarowuj się dalej, z chęcią Cię ugoszczę.

      Polubienie

  2. Pięknie! Lubię takie przecinające się ze sobą różnobarwne historie…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s