Za co kocham podróże?

Dlaczego podróżuję?

To nie zaczęło się wczoraj. Nie wydarzyło się przed tygodniem. Ani przed miesiącem. Nie, początki sięgają paręnaście lat wstecz. To sporo, zważywszy na to, że paręnaście lat to całe moje życie. A jaka to była historia?

Prosta i…ładna. Już jako niemowlę kochałam być w drodze. Maleńką Zosię trzeba było zabierać na samochodowe przejażdżki, by zasnęła. Wiecie, niektóre dzieci lubią być bujane, ja – wolałam być wożona. Parę rundek wokoło miasteczka i spałam jak suseł.
Wraz z upływem czasu, krótkie trasy już mi nie wystarczały. Chciałam więcej, dłużej, ciekawiej. 

Mimo – cóż zrobić – piekielnej choroby lokomocyjnej – pierwsza stałam przy aucie i wsiadałam do środka. O północy wybierałam się na długie spacery, w burzę brałam rower i jeździłam po starym wojskowym lotnisku. Chciałam adrenaliny, łaknęłam przygód. Robiłam wszystko, na co pozwalał mi mój wiek i okoliczności.

Z każdym rokiem, z każdą przeczytaną książką, z każdym przejechanym (niechcąco i bez konkretnego celu) kilometrem wiedziałam, że zmierzam w dobrym kierunku. Że to jest to, co będzie dla mnie idealne. Że nie nadaję się do życia 8/8/8 w jednym miejscu, kraju, na jednym kontynencie. Że nie dla mnie praca, praca, praca i wydawanie zarobionych pieniędzy. Nie dla mnie kariera czy rodzina. Ja zostałam stworzona do „wariactwa”, nieracjonalności i robienia czegoś zanim się to przemyśli. 

Ale, hola, po raz kolejny zapuszczam się w rozległe rejony dygresji. Jak zwykle, to przecież nic nowego, prawda?

 

Szalona – niespełniona

Każdy ma swój sposób na odrobinę szaleństwa. Niektórzy tworzą modę, haute couture na przykład, inni piszą teksty do psychodelicznych piosenek, a jeszcze inni – pakują plecak i jadą w nieznane. Biorą dwie pary spodni, koszulkę, menażkę, paszport i trzy grosze wrzucają do portfela. Do kieszeni wkładają uśmiech, otwartość i nadzieję. Nadzieję na piękny widok, na lepsze jutro, niecodzienne znajomości i niezapomniane przeżycia. Idą jak dzieci – ciekawi świata i tego, co czeka za rogiem. W niepamięć odsyłają słowa mamy „nie wsiadaj obcym do samochodu”. Na przekór babci odmrażają sobie języki na lodowcu. 
Nie lubią słowa „turysta”, wolą „podróżnik” (co nie jest regułą).
Każdy ma nieco inny sposób na siebie – jedni śpią w hotelach, inni w namiotach. Część wybiera pełne technologii miasta Azji, reszta woli wioseczki zagubione w górach i lasy. Ktoś jeździ na dwa-trzy tygodnie, ktoś inny wybiera się w sześcioletnią podróż.

Tak, zawsze fascynowali mnie ludzie, którzy mają pasję. Którzy żyją tym, co kochają i kochają to, jak żyją. Długo szukałam swojej drogi, nie wiedziałam, co będzie dla mnie najlepsze. Był i rysunek, i taniec, i sport, lecz wszystko mnie nudziło. Myślałam „słomiany zapał”, wydawało mi się, że nie znajdę nic dla siebie. Na szczęście – byłam w błędzie.

Padło na podróże. Małe i duże. Wreszcie mam swój cel, miłość. Dokonałam właściwego wyboru. 

Plan jest taki, by jeździć, cały czas. Z miasta do miasta, z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Nie – jeszcze nie jestem w paromiesięcznej podróży po Afryce  – najpierw trzeba takie imprezy ogarnąć logistycznie, zdobyć środki, zarobić na szczepienia, pozbyć się długów i skompletować sprzęt. 

Ale mimo tego, że na razie nie mam mnie w egzotycznych rejonach, to staram się – po raz kolejny – dopasowywać się do zastanych okoliczności i możliwości – robię, co mogę, by poznawać ten świat najlepiej jak potrafię, choćby miały być to parogodzinne wypady.

 

Wpadłam w uzależnienie

Szwendam się i, mówiąc szczerze, boję się jednej rzeczy. Mam wrażenie, że im bardziej w to wpadam, tym mocniej mnie przyciąga. Jadę w jedno miejsce, myśląc, że teraz to będzie to, czego szukałam. A po dwóch tygodniach okazuje się, że nie miałam racji. I wyruszam dalej, odwiedzam kolejny zakątek globu i zakochuję się w nim. Ale nie na tyle, by zostać na dłużej. Im dalej jeżdżę, im więcej widzę, tym mocniej pragnę drogi i wyzwolenia, które niesie ona za sobą. Nie wyobrażam już sobie wrócenia do życia moich rówieśników – do szkoły, imprez, odrabiania lekcji, dostosowywania się do słów rodziców i nauczycieli. To jest jak uzależnienie – mózg przyzwyczaja się do dawki, więc musisz ją zwiększać, by móc odczuwać satysfakcję. Więcej, więcej, więcej, więcej – od tej ścieżki nie ma odwrotu. Mam nadzieję, że nie muszę dodawać, że na początku tego akapitu „boję się” miało być w cudzysłowie.

 

Za co kocham podróżowanie?

 

Wolność

Ustalmy jedną rzecz, bardzo istotną. Moje podróżowanie to nie wyjazdy all-inclusive, to nie żadne biura podróży i drinki z palemką nad hotelowym basenem. Ten etap mam za sobą (a drinki były bezalkoholowe).
Moje podróżowanie to plecak ze stelażem, karimata, dobry przewodnik, parę numerów telefonów do ludzi z danego miejsca i otworzenie się na to, co się dzieje. Plan jest taki, że planu nie ma. A ja szeroko się uśmiecham.
Gdy podróżuję, jestem panią swego losu. Nic mnie nie ogranicza. Nie mam żadnych hamulców, ani barier. Mogę iść, gdzie chcę i kiedy chcę, z kim i po co. Mogę być sobą w stu procentach, nieograniczona przez żadne sztywne schematy czy wymagania. Gdy mam ochotę zostać dłużej w jednym miejscu – zostaję. Gdy wolę ominąć dane miasto i odwiedzić to, którego nie było na mojej liście – robię tak. Mam mapę, język i idę tam, gdzie poniosą mnie nogi. 
Gdy jestem w drodze, nie martwię się o rachunki, pieniądze, problemy rodzinne… Jestem tylko ja i czas, którego mam pod dostatkiem. I to jest dla mnie wolność – wyboru, kierunku, towarzystwa. 

 

Samotność

Moja wolność łączy się z wyborem samotności. Nie jestem typem, który świetnie czuje się w tłumie i bryluje w towarzystwie. Nie umiem odnaleźć się wśród ludzi, gdy jest ich zbyt dużo i  są zbyt głośno. Wolę mieć jednego oddanego przyjaciela niż dwadzieścioro znajomych.
A po drugie – podróżowanie solo niesie za sobą same korzyści: nie muszę z nikim ustalać planu, mogę robić dokładnie to, na co mam w danym momencie ochotę.
Nie zamykam się też na innych – tak, to dość paradoksalne, lecz już tłumaczę, co mam na myśli. Kocham spotykać nowe osoby, wymieniać się poglądami, rozmawiać do rana. Ale wolę, gdy jesteśmy wówczas we dwoje, ewentualnie w trzy-cztery osoby. A poruszane tematy nie dotyczą pogody, a pozwalają odkryć samego siebie. 
Spanie w dziesięcioosobowym pokoju w hostelu – tak. Ale po nocy każdy rozchodzi się do swoich zajęć.
Podróż pozwala otworzyć się na innych, i zmienić światopogląd.
A gdy dziewczyna podróżuje samotnie, jest inaczej odbierana. Ludzie chcą pomagać, służą radą, niekiedy nawet noclegiem, pragną otoczyć opieką. Samotna dziewczyna także inaczej odbiera świat – cieszy się każdą chwilą, czerpie radość z promieni słońca na twarzy, z kropel wody łagodnie skapujących z sosny…

 

Zebranie myśli

Gdy podróżuję samotnie, mam więcej czasu dla siebie. Dla swojej głowy i myśli. Odkąd zaczęłam przebywać z samą sobą w świadomy sposób, odkryłam wiele ciekawych rzeczy. Nauczyłam się, że kocham przyrodę. Każdy listek, każdą kroplę wody, kwiatek, owoc, mech… Są dla mnie niesamowite – dają świadectwo potęgi Matki Natury. Przypatrywanie się detalom uświadamia jak malutcy jesteśmy w porównaniu do Wszechświata, jak mało znaczymy i jak bardzo powinniśmy szanować to, co mamy. 
Pokonuję kolejny odcinek trasy, moja głowa, przylepiona do szyby autobusu, kiwa się w rytm jazdy. Oddech się uspakaja, krajobraz za oknem leniwie zlewa się w jedną całość… Oczami wyobraźni widzę wówczas siebie za parę lat. Planuję, co zrobię za rok, dwa trzy, osiem. Snuję marzenia i modyfikuję je, porównuję swoje teraźniejsze plany do tych sprzed lat, obserwuję zmiany, jakie we mnie zachodzą. Mam czas na to, by pokusić się o analizy i dokonać kolejnych wyborów, często dość radykalnych.
Czas w podróży jest bardzo ważny – gdy nie trzeba się spieszyć, można rozkoszować się światem dookoła.
Dla mnie rozmyślania były kamieniem milowym w staraniach o polubienie samej siebie. I dokonałam tego! Nie bez potknięć, oczywiście. Lecz, żyjąc w „tu i teraz”, przejmowałam się nie tym, jak wyglądam, a tym co liczy się naprawdę – doświadczenie, dobroć, zaufanie. I stopniowo bardziej skupiałam się na głowie, a nie na ciele. I wygrałam!

 

Ludzie

A skoro już o samotności była mowa, to wypadałoby wspomnieć o ludziach. Bo to o nich dużo się niedawno nauczyłam i to oni są jedną z motywacji do kolejnych wojażów.
Ile ludzi, tyle opinii, ile opinii, tyle bodźców do zmian. Rozmowy, wymienianie poglądów bardzo wzbogaca i ukazuje morze możliwości, które mogą czekać za rogiem. Człowiek wzrasta, poznaje sam siebie. Ale przede wszystkim – zdradzę Wam jeden sekret: ludzie są dobrzy, jeśli tylko się im na to pozwoli. Ja pozwoliłam i otrzymałam tyle dobra, że aż muszę się nim dzielić!

 

Doświadczenie

To chyba oczywiste, że jest ono dla mnie ważne, prawda? Już tyle razy o nim pisałam…nie będę się powtarzać.

 

Widoki

Ale co by nie było tak wzniośle: podróżuję także z czysto estetycznych powodów, które szalenie mnie kręcą! Gdyby ktoś parę lat temu powiedział mi, że słońce w każdym zakątku globu wygląda inaczej, a ja będę umiała to dostrzec – popukałabym się w głowę. Że liście drzew mają rozmaite odcienie zieleni, a trawa nigdy nie ma tej samej barwy, że niebo może być nie tylko niebieskie, ale też pomarańczowe, różowe, fioletowe, czerwone czy granatowe – i to jeszcze w różnistych konfiguracjach! O wschodzie niebo jest inne,  o zachodzie także – to oczywiste. Ale nie zdawałam sobie sprawy, że nad morzem wygląda ono inaczej niż nad jeziorem, a w południe daje inny poblask niż późnym porankiem.
Nie muszę chyba wspominać o malowniczych górach przyprószonych śniegiem na szczytach. Ani o bajecznie położonej łące na wzgórzu, porośniętej kwiatami…Widoki są do zatrzymywania w pamięci, ale też do fotografowania. I tu mogłabym się godzinami rozpływać nad tym, co dało mi robienie zdjęć. Ale o tym może następnym razem…

 

A Wy, jeśli także kochacie podróże, za co jesteście im najbardziej wdzięczni?

Dajcie znać w komentarzach!

 

Z.

 

A jeśli spodobał Ci się wpis, polub stronę bloga na FB lub napiszcie do mnie maila, z chęcią pogadam sobie z Wami 🙂

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s