„Prowadziła mnie ręka Boga” – skutki zbyt żarliwej wiary

Ostrzegam: nie skończyłam ani teologii, ani mormonologii, ani nie czytałam innych źródeł historycznych (gwarantuję jednak, że te zawarte w książce, o której za moment napiszę więcej, są wiarygodne). Toteż nie mogę być w stu procentach obiektywna ani w tysiącu procentach robić za eksperta.

Jednak przeczytałam świetny reportaż i chciałabym  podzielić się z Wami cytatami, które wywarły na mnie największe wrażenie. I oczywiście – moimi przemyśleniami.

Ten kawałek świetnej publicystki zowie się „Pod sztandarem nieba. Wiara, która zabija”, a napisany został przez Jona Krakauera (autora „Wszystko za życie” – toteż rzecz nie mogła się nie udać).

W tym reportażu, jak powiedziano w prologu, miało być tylko o historii zabójstwa w imię (i z polecenia) Boga, lecz lata poszukiwań i  wywiadów przeprowadzonych przez Krakauera przekształciły się w rozległą opowieść o historii mormonizmu, o jego początkach i pierwszym proroku. Są w niej zawarte także świadectwa współczesnych wyznawców oraz czarne dzieje religii Świętych.
Dla mnie to także coś o wiele potężniejszego – to swobodnie prowadzona, jasno wytłumaczona książka poruszająca temat narodzin sekt, fanatyzmu i ukazująca, jak łatwo można manipulować tłumem, jeśli tylko człowiek znajdzie się w odpowiednim miejscu i czasie oraz trafi na odpowiednią niszę. Tekst mówi też o palącej potrzebie wiary i ciągłym dążeniu ludzi do duchowości.

* jeśli nie chcecie przedzierać się przez morze cytatów (choć naprawdę warto – a szczególnie wyróżnione fragmenty!), to przewińcie w dół strony, gdzie czeka krótkie podsumowanie

Wprowadzenie

Mormonizm to religia, która powstała pod wpływem objawienia pierwszego proroka – Josepha Smitha w 1820, gdy to ukazała mu się Święta Trójca, a sam Bóg wyznaczył go na tego, który odbuduje Kościół Jezusa Chrystusa. Spisane nauki i liczne objawienia stały się doktryną Świętych, żyjących w większości skromnie, pobożnie i bez zarzutu. Obiegowe stereotypy traktujące o wyznawcach to: cnotliwość, optymizm, otwartość i posłuszeństwo. Jednak taki nieskalany obraz kłóci się z tym, co w niejednym mormońskim domu dzieje się za zamkniętymi drzwiami (a niejednokrotnie w zamkniętych też umysłach). Często dochodzi do wynaturzeń – co zdaje się nie być niczym zaskakującym, biorąc pod uwagę ilość zakazów i nakazów nałożonych przez proroków.

Dla autora punktem wyjścia było zabójstwo Brendy Lefferty i jej kilkunastomiesięcznej córeczki. Przykład zbrodni z premedytacją: „Mówiłem do niej przez minutę. Że nie jestem do końca pewien, o co chodzi, ale najwyraźniej Bóg pragnie, by opuściła ten świat. Może jeszcze kiedyś o tym porozmawiamy. A później zabiłem ją dwudziestopięciocentymetrowym nożem do filetowania mięsa. Cały czas czułem, jakby ktoś prowadził mnie łagodnie za rękę. Postępowałem zgodnie z wolą boską, co nie może być przestępstwem. Nigdy nie odczuwałem żalu ani wstydu z powodu mojego czynu.” To słowa Dana Lefferty, szwagra ofiary. On i jego bracia zostali wychowani w mormońskiej rodzinie, lecz z czasem zaczęli dostrzegać rzekomą krnąbrność i grzechy współwyznawców. Pragnęli powrotu do czystości, do porządku i do przestrzegania pierwotnych założeń Smitha (które odnajdowali w świętych pismach, a ich przekaz interpretowali na swoją modłę). Pojawił się więc mormonizm fundamentalistyczny. I objawienia Rona – najstarszego brata, który w imię Boga gotów był zrobić wszystko. Ogłosił się najwyższym wśród rodzeństwa i tym, który przywróci ład i harmonię.

Mormonizm wyrasta ze szlachetnych pobudek. Jednak przeszłość tej religii jawi się raczej w mrocznych barwach, i dlatego też dziś skupię się na tym, co złe i pokażę, do czego prowadzi fanatyzm (nie tylko zresztą religijny). A przede wszystkim zszokuję Was wieloma cytatami zrodzonymi w chorych umysłach, które i mnie przyprawiły o ciarki.
A na koniec dodam, że mój tekst nie opisuje całej społeczności – co byłoby wielce krzywdzące dla przykładnych obywateli, ale te przypadki, w których wiara przerodziła się w obślizgłego gada, zatruwającego wszystko dookoła. Postaram się ukazać, że nawet wśród Świętych znajdują się „pomioty szatana”.

O religii i wierze ogólnie + zasady mormonizmu

  • Skąd brało się jego przekonanie, że zbrodnia jest usprawiedliwiona? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zagłębić się w mroczne rejony serca i umysłu, gdzie rodzi się wiara w Boga – irracjonalny pogląd, który nieliczni fanatycy doprowadzają do skrajności.
  • Często ignoruje się lub neguje ciemne aspekty wiary. Nie istnieje chyba potężniejsza od religii siła, która motywowałaby do zachowań okrutnych i nieludzkich (tudzież – według żyjących – do „czynienia zła”). Kiedy pada hasło „przemoc na tle religijnym”, wielu Amerykanów odruchowo myśli o islamskim fundamentalizmie, ale najokrutniejszych zbrodni w imię Boga dopuszczali się ludzie wszystkich wyznań, odkąd tylko pojawiła się idea boskości.
  • Mormonizm to patriarchalna religia, odwołująca się do starotestamentowych tradycji. Nie toleruje się żadnych odstępstw ani sprzeciwów. Jedynie prorocy otrzymują od Boga przykazania (nierzadko bardzo szczegółowe, np. dotyczące noszonej przez wyznawców bielizny). Niektórzy wyznawcy także doznają „objawień” i wówczas – odstępują od głównego nurtu i mianują się „jedynymi i potężnymi” nowo założonej sekty.
  • Wyznawcy wierzą, rzecz jasna, że doktryna została przekazana im przez Boga. Dokonało się to jednak za pośrednictwem człowieka – Jospeha Smitha. Ten zaś miał niezwykłą wręcz smykałkę do teologii. Nadzwyczaj pomysłowo zaadaptował tradycyjną chrześcijańską narrację, co również przyczyniło się do rozkwitu nowej religii. Mormonizm narodził się we właściwym miejscu i we właściwym czasie, dzięki czemu zajął fantastyczną niszę, która akurat powstawała w wiecznie zmieniającym się duchowym ekosystemie Ameryki. Zwapniałe religie Starego Świata zdążyły już wielu rozczarować, Joseph natomiast niósł zupełnie świeżą nowinę, słowa, które całe rzesze ludzi pragnęły usłyszeć. Dobrze wyczuł potrzeby opinii publicznej i instynktownie przykroił do nich swoje idee.
  • Nie toleruje się odstępstw od oficjalnych nauk. Wierni, żarliwi mormoni, którzy ośmielają się zadawać kłopotliwe pytania o doktryną lub dzieje kościoła, ryzykują ekskomunikę i ostracyzm. […] Komisja Umacniania Członków Kościoła bada między innymi działalność polityczną członków, listy, które piszą oni do gazet, ich wypowiedzi do prasy itp.
  • Na szczycie hierarchii stoi prezydent Kościoła, prorok, który przekazuje wiernym komunikaty pochodzące od Boga. Kościołem rządzi piętnaście osób, dysponujących władzą absolutną. Ich kadencje są dożywotnie.
  • Debbie jednak nie brakowało inteligencji i silnej woli. Nie chciała ślepo poddawać się niczyjej władzy. Zadawała niewygodne pytania i była samodzielna w myśleniu – słowem, zachowywała się w sposób niemile widziany przez władze Kościoła.
  • Członkowie mogą chrzcić się w imieniu swoich nieżyjących przodków, dzięki czemu ci zyskują szansę zbawienia w prawdziwym Kościele Chrystusa. Wprowadzono również rozbudowany rytuał ceremonii obdarowywania świątynnego i ujawniono, że nie tylko Bóg stał się niegdyś człowiekiem, lecz każdy człowiek może stać się bogiem.

O fanatyzmie

  • Zresztą, fanatyzm znajduje różne wcielenia. Niezależnie od tego, o jakim rodzaju ludzkiej działalności mówimy, zawsze znajdzie się ułamek osób skłonnych poświęcić się tej działalności z bezwzględnym oddaniem i obsesyjną pasją, aż do zatracenia, skłonnych poświęcić życie na doskonalenie talentu fortepianowego lub wspinaczkę na Mount Everest. Ekstremista może kierować się motywacją zewnętrzną, czyli obietnicą ostatecznej nagrody – sławy, bogactwa, zbawienia – ale prawdziwej gratyfikacji dostarcza bodaj sama obsesja. Dotyczy to zarówno fanatyków religijnych jak i pianistów czye himalaistów. Żarliwość pozwala fanatykowi znaleźć w życiu sens – a nawet nadmiar sensu.
  • Wiara stanowi przeciwieństwo rozumu; wyrzeczenie się racjonalności to istota każdego doświadczenia duchowego. Kiedy zaś fanatyzm religijny zajmuje miejsce racjonalnego wnioskowania, przestają obowiązywać jakiekolwiek reguły. Wszystko może się wydarzyć. Naprawdę wszystko. Zdrowy rozsądek nie ma szans w starciu ze słowem Bożym.

O poligamii i kazirodztwie

  • Poligamia stanowiła niezwykle ważne przykazanie Kościoła. Zostało ono zapisane w rozdziale 132 Nauk i Przymierzy, jednego ze świętych pism mormonizmu. Czcigodny prorok nazwał wielożeństwo „najświętszym i najważniejszym przykazaniem danym człowiekowi” i utrzymywał, że mężczyzna musi mieć co najmniej trzy żony, by w niebie osiągnąć „pełnię wyniesienia”.
  • Joseph raz po raz zakochiwał się w nadobnych niewiastach ze swej trzódki. W końcu uznał, że skoro miłosne uniesienia dają człowiekowi tak wielką rozkosz, to muszą byc zgodne z wolą Pana. Prorok nie miał szczególnie refleksyjnej natury, zawsze kierował się instynktem. Teraz instynkt podpowiedział mu, że jest miłe Bogu, jeśli mężczyzna kocha więcej niż jedną kobietę. Stary Testament dostarczał licznych dowodów: poligamiczne zwyczaje Abrahama i Jakuba, proroków, od których mormoni wywodzili swe pochodzenie, zostały opisane w Biblii bez najmniejszego krytycznego czy piętnującego komentarza. Brał więc kolejne żony.
  • „Jeśli jakiś człowiek poślubia dziewicę i pragnie poślubić inną […] nie może popełnić cudzołóstwa, bo są mu dane. […] I jeżeli ma dziesięć dziewic danych mu przez to prawo, nie może popełnić cudzołóstwa, bo należą do niego, i są mu dane; przeto jest usprawiedliwiony. Ale jeżeli ta czy inna z dziesięciu dziewic, kiedy jest już zaślubiona, będzie z innym mężem, popełni cudzołóstwo i będzie zniszczona; bowiem są mu dane, aby się mnożyć i zapełniać ziemię według mojego przykazania”.
  • Joseph zginął w 1844 roku w Illinois, zamordowany przez wrogi tłum. Władzę objął Brigham Young, który przywiódł świętych do Wielkiej Kotliny. Tam, w jałowej, dzikiej krainie, mormoni zbudowali swoje imperium i nie zważając na nic, praktykowali przykazanie o „małżeństwie duchowym”. Fakt ten szokował i rozpalał wyobraźnię ówczesnych Amerykanów, uważających poligamię za praktykę równie okrutną co niewolnictwo.
  • Cała społeczność przyjęła spaczoną filozofię, wedle której garstka chciwych i chutliwych mężczyzn ma sprawować pełną władzę nad wszystkimi mieszkańcami.
  • Wiele odłamów fundamentalistycznego mormonizmu praktykuje kazirodztwo. U Kingstonów jest ono na porządku dziennym. Pozwala oczyścić „krew rodową.” W konsekwencji wiele dzieci przychodzi na świat z rozmaitymi chorobami genetycznymi. Genealożka Linda Walker mówi, że niekiedy kobiety należące do klanu rodzą „grudkę protoplazmy” i że często „przechodzą osiem lub dziewięć ciąż, które kończą się poronieniem. Rzecz jasna, przywódcy klanu obarczają winą właśnie kobiety i przedstawiają poronienia jako karę za grzechy„.
  • Posłuszny woli Pana (Bóg w objawieniu powiedział, że Jezus przyjdzie powtórnie na świat jako dziecię Kenyona i z dziewiczego łona jego córki), Blackmore ożenił się w 1996 z Evangeline w jej dwunaste urodziny (gdyż w tym wieku Maryja, pierwsza matka Jezusa, zaszła w ciążę) i odtąd gwałcił ją regularnie. „Straszył mnie piekłem, jeśli nie będę posłuszna”.
  • [..] A to przecież człowiek, który podporządkowuje sobie trzynastoletnie dziewczynki, gwałci je, pozbawia możliwości chodzenia do szkoły, żeni się z nimi, robi im dzieci i domaga się, by stan płacił na nie zasiłki.
  • Ofiary molestowania nie mają się do kogo zwrócić. Małe dziewczynki krzywdzi się, wmawiając im, że aby zostały zbawione, muszą uprawiać seks z żonatym mężczyzną.
  • Z „Czyniąc pokój”: Rząd nad żoną jest tedy, wedle boskiego prawa, w rękach męża, on to bowiem jest głową rodziny. Nie pozwolę, rzekł Pan, by kobieta nauczała lub by miała władzę nad mężczyzną. Jej rolą jest słuchać i być posłuszną. […] Jasno oznajmiamy: żona jest własnością męża, jako i sługa jego, i służąca, i wół, i koń.
  • Niemniej zarówno mormoni jak i mormońscy fundamentaliści odwołują się do tych samych świętych ksiąg […]. Mormoni i mormońscy fundamentaliści utrzymują, że oni i tylko oni są ulubionymi dziećmi Boga „szczególną [Jego] własnością spośród wszystkich narodów”. Różnią się natomiast w jednej bardzo drażliwej kwestii: otóż w odróżnieniu od współczesnych świętych (jak niekiedy określa się mormonów) fundamentaliści są absolutnie przekonani, że ich obowiązkiem jest wielożeństwo, a poligamię praktykują z przyczyn religijnych. Liczba fundamentalistów praktykujących poligamię w Kanadzie, Meksyku i w Stanach Zjednoczonych wynosi ponad trzydzieści tysięcy. Niektórzy eksperci szacują, że liczba przekraczać może sto tysięcy. To mniej niż jeden procent praktykujących, a jednak – poligamiczna brać jest solą w oku władz Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.
  • Jospeh Smith poślubił co najmniej trzydzieści trzy kobiety, najmłodsza liczyła sobie czternaście lat, a Joseph oświadczył jej, że musi się zgodzić na małżeństwo, bo w przeciwnym razie czeka ją wieczne potępienie. 
  • W Bountiful (gdzie działa kolejna sekta) szerzy się kazirodztwo i inne niepokojące zachowania, choć oczywiście nie mówi się o nich głośno. Chłopcy zabierają dziewczynki za stodołę, by bawić się w „byka i krowę”. […] kiedy miała cztery lata, Andrew czternastoletni brat Winstona – przyszłego proroka – „wziął patyk, wsadził mi go w pochwę i kazał leżeć i się nie ruszać”. Nikt dorosły nie zareagował.

 

O mormońskim fundamentalizmie

  • Na przestrzeni lat doszło do rozłamu wśród wyznawców – niektórzy wstąpili do sekt mormońskich fundamentalistów, gdzie nadal głosi się pierwotne przykazania, a na czele każdej z nich stoi „jedyny i potężny” wybrany przez Boga w objawieniu. Sekty kontrolują życie prywatne wyznawców, wydzielają płacę, zmuszają do katorżniczej pracy na rzecz społeczności. Jedną z sekt jest Kościół Chrystusa w Dniach Ostatnich w Salt Lake City.
  • Odkąd mormoni wyrzekli się wielożeństwa, przestali uchodzić za sektę wariatów. Jednak mormońscy fundamentaliści twierdzą, że cena ze wejście do mainstreamu była zbyt wysoka. Ich zdaniem przywódcy Kościoła skapitulowali przed rządem  Stanów Zjednoczonych i zawarli kompromis nie do zaakceptowania: sprzedali własnych wiernych i z politycznych pobudek porzucili jedno z najważniejszych przykazań. Współcześni poligamiści uważają się więc za prawdziwych wyznawców i prawdziwych świętych. Uważają, że LDS zszedł na złą drogę, odkąd przestał przestrzegać nakazów zapisanych w rozdziale 132. Dlatego fundamentaliści grzmią z ambon, że dzisiejszy Kościół to „najpodlejsza ladacznica”.
  • Grant tłumaczył wybrańcom bożym, że „mają prawo zabić grzesznika, by go ocalić, jeśli dopuszcza się czynów, za które tylko krwią da się odpokutować”.
  • Z książki „Serving the World” pióra Vincenta Crapanazo: „Literalizm jest typowy dla fundamentalistów. Towarzyszy  on zamkniętemu, zazwyczaj konserwatywnemu postrzegania świata. Sprzyja pragnieniu zatrzymania postępu i myśleniu w kategoriach „my” i „oni”. „My” poznaliśmy prawdę, cnotę i dobro. „Oni” są fałszywi, źli i zdeprawowani. Należy ponadto krzywko patrzeć na wszelkiego rodzaju metaforyczny język. Jeśli bowiem symbole i metafory dają do myślenia, język otwiera świat i wyobraźnię, co dla zwolenników ścisłej dosłowności jest pierwszym krokiem na drodze do zepsucia.
  • Słowo wuja Rulona (przyp. proroka) ma moc prawa. Burmistrz i wszyscy pracownicy miasta (przyp. Colorado City) muszą mu się podporządkować. To samo dotyczy policjantów i dyrektorów szkół.
  • Wyznawcy mają zakaz oglądania telewizji i czytania gazet.
  • „Pragnę Wam dziś powiedzieć, że największą wolność daje służba. Gorliwe posłuszeństwo rodzi wiarę doskonałą.”
  • Fundamentaliści uważają defraudowanie publicznych funduszy za słuszne i sprawiedliwe. Czekają aż „bestia się wykrwawi”.
  • Według zasad panujących w UEP żony nie należą do mężów, a dzieci do rodziców – są własnością kapłanów i w każdej chwili mogą zostać odebrane krewnym.

Podsumowanie

Zapewne wielu z Was, tak jak i ja, zamknąwszy książkę, jest w szoku. Trudnym do pojęcia jest to, do ilu wynaturzeń dochodzi w tak – na pozór – spokojnej społeczności.
Jednak, gdy się nad tym głębiej zastanowić, to – po pierwsze: opisane w książce przypadki ukazują skrajności i są niewielkim procentem wszystkich wyznawców (co oczywiście nie pomniejsza rozmiaru wyrządzonych krzywd), po drugie: niewielu wiernych sprzeciwia się zastanym zasadom, ponieważ zostali oni wychowani w tej wierze i nie ma dla nich niczego zaskakującego w pewnych zachowaniach (no wiecie, ja osobiście nie jadam „ciała Chrystusa”).
Dlatego też nieliczne kobiety, do których Krakauerowi udało się dostać, zgodnie przyznały, że godziły się na nastoletnie małżeństwa, ciąże i bycie wykorzystywanymi: bowiem taki sposób życia wpajano im od najmłodszych lat, a przy tym – dużą rolę odegrało silnie rozwinięte przekonanie o istnieniu nieba i piekła, które działa lepiej niż jakiekolwiek inne narzędzie sprawowania władzy.

Mężczyźni, kierując się pierwotnymi przykazaniami Smitha, mogli spełniać swoje chore fantazje i zaspakajać rządze, gdyż wyznawana religia dawała im prawo do sprawowania całkowitej kontroli nad społecznością, a co ważniejsze – nad kobietami. Te znaczyły, i nadal znaczą, równie niewiele co w muzułmańskim świecie czy w jakiejkolwiek innej patriarchalnej religii, gdzie najważniejszą i najczystszą istotą jest mężczyzna, a niewiasty mają spełniać jego wolę.

Nie da się obiektywnie ocenić postaci Josepha Smitha. Podważając wiarygodność jego objawień, można wkroczyć na niebezpieczną ścieżkę negowania jakichkolwiek „przekazów”. Pojawia się wówczas pytanie, czy postaci takie jak Jezus, Mahomet, Abraham czy siostra Faustyna były wiarygodne czy też kierowały nimi zupełnie inne pobudki. Kwestię tę pozostawiam otwartą. Ile ludzi, tyle opinii i przytoczonych historycznych świadectw. Według mnie jednak – czysto teoretycznie – objawienia, niezależnie od formy, jaką przybierają i tego, co głoszą, można zasadniczo podzielić na dwa rodzaje.

I tu pozwolę sobie na pewną dygresję (tak, to jest jedna z teorii, w które z kolei wierzy moja skromna osoba). Nasz mózg odbiera świat na poziomie częstotliwości (w bardzo dużym uproszczeniu). Widzimy tylko pewien ich zakres. Jednak – jak udowodniono naukowo – niektóre zwierzęta są w stanie odbierać pewne częstotliwości spoza zakresu widzialnych przez ludzi.
Kierując się tym tokiem rozumowania – skoro istnieją osoby, mające się za jasnowidzów czy medium i mają one możliwość dostrzegania czegoś więcej niż przeciętni śmiertelnicy, to musi być to prawdą. To, że ja czegoś nie widzę lub nie rozumiem, to nie znaczy, że to nie istnieje.

I wziąwszy pod uwagę ww. akapit, śmiało mogę wysnuć wniosek, że co po niektórzy mają rzeczywistą zdolność widzenia „ponad to co widać”. Są to jednak nieliczne przypadki.
Co się zaś tyczy samego Josepha Smitha (i wszystkich guru czy przewodników sekt): stworzył on ruch religijny, który dał mu ogromną władzę na ludźmi. Potrafił pokierować tłumem i z każdym kolejnym przykazaniem spisywał zasady, które – patrząc zupełnie trzeźwo – tworzyły go jeszcze potężniejszym i zapewniały posłuch (a przy okazji umożliwiały śmiałe spełnianie pragnień wybujałego ego).

Zresztą, jakby się dłużej zastanowić, to każda religia na świecie ma jeden cel (pomijając silną potrzebę duchowości i poszukiwania sensu życia) – kontrolować ludzi. Nie bez powodu na katolickiej ambonie niejednokrotnie słyszy się „owieczki”…

Książka Jona Krakauera jest świadectwem tego, jak przebiega cały proces powstawania nowego wyznania: zaczyna się od jednej osoby (na którą spłynęło złociste światło objawienia), która powoli gromadzi wokół siebie kolejne. Religia rośnie w siłę. Wyznawców jest coraz więcej, zasad także. Kościół, który do tej pory sprawował niepodważalną władzę na danym terenie, czuje się zagrożony. Zaczynają się też prześladowania. A w którymś momencie – szala zaczyna się przechylać. Teraz nowa religia zdobywa władzę, a poprzednia – musi usunąć się w cień. A kolejne pokolenia wyznawców nie mają nic przeciwko – bo przecież tak  ich wychowano. Proste, prawda?

Pewnie też dziwi Was ta wszechobecna kontrola i inwigilacja. A „Indeks Ksiąg Zakazanych” (który miał na celu odcięcie od informacji innych niż te przekazywane przez kapłanów) nic Wam nie mówi?
To raz, a dwa – mormoni mogą sobie pozwolić na kontrolowanie wyznawców, bo jest ich zaledwie kilkanaście milionów.

Ale jak kontrolować cały świat? (O tym we wpisie już za parę dni).

Z.

Spodobało się? Możesz pomóc – podziel się tym wpisem, polub stronę na FB. A może też: zajrzyj na Instagram.

2 Comments Add yours

  1. Sławomira pisze:

    ,,nierzadko bardzo szczegółowe, np. dotyczące noszonej przez wyznawców bielizny”
    Taka szczegółowość jest czasami używana do określania, czy coś jest sektą, czy nie.
    Nadmiar sensu w życiu to niezłe określenie.
    ,,Fakt ten szokował i rozpalał wyobraźnię ówczesnych Amerykanów, uważających poligamię za praktykę równie okrutną co niewolnictwo.” Obawiam się, że oni nie uważali, oni w tym przypadku mogli wiedzieć.
    ,,Rzecz jasna, przywódcy klanu obarczają winą właśnie kobiety i przedstawiąją poronienia jako karę za grzechy”
    Zrzucanie winy na kobiety i obarczanie ich grzechem jest warte wyróżnienia, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń w Polsce. A tak na marginesie, to masz tu literówkę, bo mi się jedno słowo podkreśliło na czerwono, jak je wkleiłam.

    Pamiętam, czytałam kiedyś o mormonach, a raczej o kobietach z tej społeczności, z USA lub Kanady. W książce Sally Armstrong, zdaje się. Był tam opis szkoły mormońskiej:
    – na ścianach normalnie wiszą gazetki o białej supremacji;
    – nikt tej szkoły nie kończy.
    Dziewczęta jak tylko ,,dorosną” do zamążpójścia, zostają kolejnymi żonami starych mężczyzn. Chłopcy są usuwani ze społeczności, bo gdyby dorośli, to chcieliby się kiedyś tam ożenić, a starsi nie chcą rywali, wolą mieć kolejne żony.
    Zgodnie z prawem, informuje się dyrektorów szkół o kontroli, więc gazetki się zdejmuje na kilka dni. I wszystko państwu wydaje się poprawne.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Liczyłam na Twoją obecność tutaj. Wiedziałam, że wniesiesz ciekawe treści do dyskusji.
      „Nadmiar sensu” też przypadł mi do gustu.
      Co do kobiet – masz rację. Już zadziałałam. Bo – książka pisana niby o odizolowanej społeczności, a jednak – treść odnieść można i do innych kręgów kulturowych. Niestety. Ale jak to mówią „u siebie nie zobaczysz kłody, a u kogoś drzazgę”.

      Szczegółów przytoczonych przez Armstrong nie znałam – koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę, zaintrygowała mnie, a jakże.

      Dzięki!

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s