O Prawie Przyciągania i sile pozytywnego myślenia

To był dobry rok po kiepskim życiu

Zbliża się koniec roku, a ja z czystym sumieniem mogę uznać go za najlepszy rok mojego życia. Nie dość, że wyszłam z bulimii, co było moją zmorą od wielu lat, to jeszcze poznałam ludzi, którzy diametralnie zmienili moje podejście do życia i do świata. I właśnie o tej zmianie chciałabym Wam dziś napisać.

Ostatnie parę lat bywałam raczej samotna, nie miałam zbyt wielu znajomych, tkwiłam w chorobie i dużo marzyłam. Ale mówiłam sobie także cały czas: „to nie dla mnie”, „za drogo”, „zawsze będę chora” etc etc… Skoro tak sobie mówiłam, to także wierzyłam w te słowa. A skoro w nie wierzyłam  -to tak właśnie wyglądała moja codzienność. Problem miałam jeden – nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele zależy od poukładania myśli w głowie.
Ciągle czekałam na to magiczne „coś, co odmieni mój los” (założę się, że też tak macie!). Tylko że jakoś nie przyszło mi do głowy, że „to coś” może nie dostać nóg i nie przyjść samo – to ja powinnam wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać. Ale długo zajęło mi uświadomienie sobie tej prostej prawdy…

Być może dzisiejszym tekstem ułatwię Wam dostrzeżenie potencjału, którzy drzemie w każdym z nas. Kto wie, czy gdyby na mojej drodze pojawiła się taka osoba parę lat temu, a ja chciałabym jej posłuchać, to nie tkwiłabym w pesymizmie i cynizmie tyle lat. A sporo czasu poszło na marne.

Choć z drugiej strony – nie był to zmarnowany czas. Nie żałuję tego, że cierpiałam na bulimię – to dzięki temu doświadczeniu będę umiała docenić każdy zdrowo-wszamany kęs. Każdą myśl o tym, jak ładne mam ciało. Każde nieprzejmowanie się, że zjadłam trzy kostki czekolady zamiast dwóch. Ponieważ zdrowi ludzie nigdy nie zrozumieją, jak to jest: po prostu jeść i nie bać się każdego posiłku; nie wiedzą, że można bać się wypić wodę, bo „będzie wystawał brzuch”. Osoba zdrowa nigdy tego nie pojmie (i naprawdę niekiedy zazdroszczę takiej nieświadomości!). A ja, dzięki ED, mogę każdego dnia na nowo cieszyć się zdrowiem i smakiem. I pięknem otaczającego świata, na które byłam ślepa przez lata. Widzicie więc doskonale, że można wyciągnąć naukę z nawet największego bagna i być wdzięcznym na myśl o najboleśniejszym cierpieniu.

Prawo Przyciągania

Miało być jednak o Prawie Przyciągania.

Mówi się, że ono zawsze było i zawsze będzie – odpowiedzialne jest za określanie porządku we Wszechświecie, każdej chwili naszego życia i doświadczeń. Według Charlesa Haanela na nim opiera się cały system stworzenia. Ja powiedziałabym – proces tworzenia.

O co tu chodzi?
Główna idea jest trywialnie prosta: trzeba zrozumieć, że to myślami tworzymy naszą rzeczywistość. To łatwe do pojęcia – gdy Twoje myśli są ponure, pesymistyczne, nie wierzysz w powodzenie swoim założeń , to one nigdy się nie powiodą. Analogicznie – gdy Twoja głowa pełna jest (choćby i naiwnego, i wmówionego sobie) optymizmu, a Ty przekonujesz własne „ja”, że się uda – to prędzej czy później tak się stanie. Mój były chłopak powiedział kiedyś mądrze: „Jeśli dążysz do celu, mimo że wątpisz, że go osiągniesz, na  pewno go nie osiągniesz. Jeżeli wierzysz, że możesz coś osiągnąć, a nie robisz nic w tym celu, na pewno do tego nie dojdziesz. Ale jeśli robisz wszystko, by do tego dotrzeć i wierzysz całą sobą, że się uda, uda się. Jeśli będziesz szła z takim przekonaniem przez życie, świa stanie dla Ciebie otworem, a Ty nie będziesz znała słów „niemożliwe” i „nieosiągalne”.

Uwierzcie mi – myśli się urzeczywistniają!

Jak osiągnąć szczęście i spełnić marzenia?

Do osiągnięcia celu potrzebnych jest tylko parę kroków:
1. Głośno wypowiedz to, czego pragniesz, konkretnie i z naciskiem na „ja”. I zwizualizuj sobie to życzenie. Wyobraź sobie cały proces: od ustalenia celu, przez cały proces jego osiągnięcia aż do momentu jego otrzymania. Rób to najczęściej jak możesz.

No bo przecież: „Once you make a decision, the universe conspires to make it happen”.

2. Dąż do celu i wierz w to, że czegokolwiek zapragniesz – spełni się. Musisz być tego w stu procentach pewny, inaczej – los także nie będzie czuł w pełni Twojego pragnienia. A to znaczy, że także nie będzie starał się w 100 procentach.

4. Bądź wdzięczny. Tak, to brzmi banalnie i tak, jakbym się urwała z poradnika pt. „Jak…w dziesięciu krokach?”. Ej… to przecież jest tego typu tekst – chodzi mi o to, by podpowiedzieć Wam, jak osiągnąć szczęście i spełniać marzenia.
Nasze myśli mają określoną częstotliwość, która przyciąga dobre rzeczy (jak magnes). Wdzięczność wywołuje pozytywne nastawienie, a pozytywne nastawienie – przybliża nas do osiągnięcia celu.

5. Otaczaj się optymistycznymi ludźmi – oni także będą  nastrajać Cię odpowiednio. Skończ znajomości z tymi, którzy ściągają Cię w dół, bowiem takie znajomości prowadzą donikąd. Trzymaj się tylko z osobami, które sprawiają, że się rozwijasz i realizujesz swoje plany. Nie warto słuchać, że nic Ci się nie uda. To, że tym ludziom się nie udało i nie mają odwagi zmienić swego życia, to nie znaczy, że powinieneś iść w ich ślady.

6. Kochaj sam siebie i dziękuj za to, czego jeszcze nie dostałeś (patrz pkt. 4).

7. Pamiętaj, że los i wszechświat niekiedy wiedzą lepiej od Ciebie, co jest dla Ciebie dobre. Dlatego pewne sprawy nie wydarzają się od razu. Dzięki temu mamy czas, by skorygować nieco nasze marzenia. I przeważnie okazuje się, że dobrze było zaczekać chwilę dłużej.

8. Nie myśl, że wszystko przychodzi łatwo i wystarczy tylko sobie wizualizować i wypisywać za co jest się wdzięcznym. Nie – aby do czegoś w życiu dojść, należy dać z siebie wszystko i dążyć do tego z całych sił. Nie wysługuj się innymi – to Ty masz najpierw wylać siódme poty, by móc powiedzieć „dałem z siebie wszystko”.

9. Starannie dobieraj słowa. Mów , czego pragniesz, ale nie tego, czego nie chcesz – nasz mózg nie reaguje na słowo „nie” np. zamiast „od jutra nie jem słodyczy” powiedz „od jutra zdrowo się odżywiam”.

Co ja osiągnęłam (część nawet jeszcze nie będąc świadomą)?

Chcecie parę przykładów?

Oto one:

  • kilka lat temu mignęło mi gdzieś zdjęcie pary; siedzieli w aucie, widać było tylko ich nogi; chłopak trzymał dziewczynie dłoń na gołym udzie. Pomyślałam sobie wówczas, że cudnie byłoby mieć kogoś, kto obdarzyłby mnie takim gestem. Co jakiś czas przed snem (zupełnie niekontrolowanie!) przywoływałam w pamięci ten obraz. Aż tu nagle, całkiem niedawno, prowadziłam auto i nagle uświadomiłam sobie, że uczestniczę w scenie, o której od tak dawna fantazjowałam. Niby nic, a cieszyłam się jak dziecko;
  • spisałam swoją Bucket List. Dzięki temu miałam czarno na białym pokazane, o co mi w życiu chodzi. I zadziałałam na moją podświadomość. Co jakiś czas otwierałam kartki z wydrukowanymi założeniami i odpływałam myślami w szeroki świat lub zakamarki mego umysłu – dzięki tym zabiegom i konkretnym słowom mam do czego dążyć i nie błąkam się jak dziecko we mgle. I pragnę zauważyć, że 35 ze 100 punktów już zrealizowałam;
  • chciałam poznać w pociągu Janka. Taki ot sobie kaprys – co dzień łaziłam cztery kilometry na stację, by spotkać wybranka. Nie pykło i po miesiącu zrezygnowałam. Jednak w ekipie, z którą po pół rok od moich prób jechałam na Woodstock, był Michał, zwany Jankiem. Był pociąg, był Janek i mimo że chłopak nie okazał się tym jedynym, to jednak osiągnęłam to, co  było założone;
  • w sobotę powiedziałam Kaśce, że pojechałabym sobie do Irlandii pobłąkać się po zielonych pastwiskach i klifach. Długo ta myśl chodziła mi po głowie. W niedzielę zadzwonił Buddysta i powiedział, że w kwietniu w Irlandii są wykłady i że bardzo chce tam ze mną jechać;
  • od dzieciaka marzyłam o kameralnym koncercie w małym klubie z przytłumionym światłem – miałam to w głowie w przy co trzeciej piosence; w ten czwartek wróciłam z występu Natalii Przybysz;
  • zawsze snułam marzenia, jak to byłoby cudnie, gdy łapiąc stopa, napotkałabym człowieka, który proponuje mi nocleg i pokazuje kawałek swojego świata; a później siedzimy przy stole pełnym ludzi z całego świata; wiecie, tak właśnie poznałam Buddystę;

Wymieniać dalej…?

Efekt deja vu.

Czy ktoś domyśla się, jaka jest moja (jedna z dwóch) teoria co do tego, skąd bierze się zjawisko deja vu?
Nic prostszego: zdarza się, że niekiedy myślimy o czymś bardzo intensywnie, lecz nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę. Wyobrażamy sobie dane sytuacje, ale robimy to raczej podprogowo i nie skupiamy się na tych wizjach i któregoś dnia przychodzi moment, gdy one się ziszczają – a my mamy wówczas mgliste skojarzenie, że to już kiedyś było.

To działa!

Powiem Wam szczerze, że odkąd zaczęłam brać pełną odpowiedzialność za swoje życie i podejmowane decyzje (buddyzm!), odkąd dziękuję za to co mam i jestem wdzięczna nawet za porażki (częstotliwość myśli!), odcięłam się od złych ludzi i postanowiłam wybaczyć każdą krzywdę oraz uwierzyłam w siebie i w to, że nie ma rzeczy niemożliwych, przestałam się denerwować i złorzeczyć (bo emocje przemijają i nie warto się do nich przywiązywać, a każde złe słowo na innych obróci się przeciwko nam), nagle wszystko zaczęło się układać.

Pewnie wielu z Was pamięta, że miałam jechać do Portugalii. Nie pojechałam. Ale nie jest mi źle z tego powodu, bowiem dzięki wydarzeniom, które nałożyły się na siebie, wyprowadzam się do Anglii, całkowicie się usamodzielniając. A stamtąd – pozostaje mi jedynie świat do odkrycia. Toż to pestka. Bo gdy się czegoś bardzo chce i stosuje pewnych zasad, to można wszystko. Celem mojego życia nie jest cierpienie i myśli „bo muszę”. Nie, ja chcę dobrze żyć i „móc”.

Wasza zdrowo zakręcona,

Z.

O, a tu jest profil na FB. Tu na Insta. A tu koordynuję cudną świąteczną akcję pełną bezinteresownych działań.

Udostępniajcie znajomym, by każdemu żyło się lepiej! To wszystko, o czym tu piszę, przetestowałam na sobie i zaświadczam, że naprawdę działa.

A zainteresowanych zachęcam do przeczytania „Sekretu” Rhondy Byrne”.

9 Comments Add yours

  1. Klaudia pisze:

    Intrygująca historia, którą przeczytałam jednym tchem. Brawo Ty! Przyciąganie i siła woli działa, wiem to po sobie. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo szczęścia w kolejnym roku 🙂

    Polubienie

    1. O tak, to działa lepiej niż bym się spodziewała! Tobie także samych wspaniałości!

      Polubienie

  2. Gratuluję, że udało Ci się przezwyciężyć chorobę. Wiem, jak ciężko musiało Ci być. I masz stuprocentową rację – wszystko siedzi w głowie. I bardzo często sami sobie robimy krzywdę. Słowa powtarzane jak mantra staną się w końcu rzeczywistością. Ale trzeba czasem wielu miesięcy, by do tego dojść. Trzymam za Ciebie kciuki i powodzenia!

    Polubienie

    1. Dziękuję – takie słowa naprawdę wiele znaczą. Dziś już wiem, że mogę wszystko i będzie dobrze – bo ja tego chcę i w to wierzę. A skoro i Ty mi tego życzysz, to musi się udać! 😉

      Polubienie

  3. Justyna pisze:

    Jak ja uwielbiam ludzi, którzy sięgają po szczęście, a nie tylko czekają, aż im spadnie z nieba 😀 Jestem pełna podziwu i życzę, żeby następny rok był jeszcze piękniejszy!
    Sama przecież zrobiłam podobnie i też wzięłam życie w swoje ręce i już teraz mogę powiedzieć z ręką na sercu: nie ma niczego wspanialszego od samodzielnego kierowania swoim losem. Bo to przecież wcale nie jest takie trudne 😀

    Polubienie

    1. Nie, to wcale nie jest trudne! Jeszcze dodając do tego życie, które podsuwa pod nos same wspaniałe osoby, dzięki którym człowiek może wzrastać i rozwijać się dalej w zamierzonym kierunku. 😉
      Ten rok będzie cudny, cudny, cudny!
      Czego i Tobie życzę!

      Polubienie

  4. Paweł M pisze:

    Genialny tekst, książka Potęga podświadomości otworzyła mi na to umysł i zmieniła moje życie. Wszystko co złe i dobre wydarzyło się u mnie jest potwierdzeniem tego. najtrudniej jest kontrolować strach i swoje emocje żeby nie wpadać w złe myśli 🙂
    Pozdrawiam i dziękuje za wpis, był mi dziś potrzebny

    Polubienie

    1. „Potęga podświadomości” leży grzecznie w kartonie do Anglii i czeka w kolejce na bycie przeczytaną (i zachwycającą mnie!).
      Myśli można kontrolować – jednym z moich sposobów jest „myśli jak chmurka, zaraz poleci dalej na niebie i zniknie”.

      Również pozdrawiam i cieszę się, że mogłam pomóóc 😉

      Polubienie

  5. paulinka1103 pisze:

    Czytam wiele poradników na łapanie szczęścia m.in. tym sposobem . U mnie niestety to jak zaklamyeanie rzeczywistości. Niby fajnie, realizuje swoje minimalne plany i jeb na ziemię. Np już myślałam że dostałam super pracę w swoim ukochanym zawodzie. Przychodziłam dzień w dzień zadowolona i pełna energii, szkolilam się, myślałam pozytywnie, w końcu udało się, układało się świetnie. Zawodowo, rodzinnie i w ogóle. I przyszedł moment,jedna chwila i wszystko poszło w d… Zwykle mąż chodził na wolne gdy dziecko zachorowało, ale tym razem jego szefostwo się kategorycznie nie zgodziło, więc pomyślałam, że skoro moja współpraca układa się dobrze, jeden dzień nagle nie będzie stanowiło problemu, bo szefowa super babka, a my naprawdę nie mamy z kim zostawić dziecka. Z wysoką gorączką nie pośle jej do przedszkola. Okazało się, że absolutnie nie ma mowy o dniu wolnym ani na żądanie ani na opiekę ani na zwolnienie. Przyszłam do pracy, małą zostawiam z tesciem, który też naraził się swojemu szefostwu by być z wnuczką. Szefowa zła, zażądała przeprosin i po groziła, że nie podpisze kolejnej umowy. I cały ten pozytywny świat jakoś się zapadł. Jest to moje 5 miejsce pracy. I zawsze kończyło się to w ten sposób. W pierwszej zaszlam w ciążę po roku pracy więc aut, w drugiej zachorowałam na zapalenie nerek więc nie bylam w stanie pracować akurat w momencie kiedy kończyła mi się umowa(9 miesięcy), w trzeciej pani uznała, że nie stać ją na pracownika(4 miesiące), w czwartej Pani zawiesiła działalność(6 miesięcy), i w piątej raz poprosiłam o wolne nie dla kaprysu (7 miesięcy). Niestety, jesteśmy zależni od innych ludzi.
    Tekt jak najbardziej motywujący, zachęca by działać i nie poddawać się. Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s