Wyprowadzam się.

Część z Was pewnie wie – część jeszcze nie.

Plany się zmieniły. Całkiem niedawno – i decyzje zostały podjęte z prędkością światła. Podczas rozmowy z Buddystą, gdy okazało się, że z Portugalią na razie muszę się pożegnać, padła propozycja, by w tym czasie wpaść do niego. I wówczas zażartowałam sobie: „dwa razy nie musisz mi mówić; uważaj tylko, bo zostanę na zawsze„. Mi nie trzeba powtarzać. Sama sobie powtarzać nie muszę. Myśl została zasiana, a u mnie myśli ewoluują bardzo szybko i przekształcają się w marzenia lub od razu w plany.

Nie rozumiem słów, że nie wolno albo, że nie wypada. Rozum już dawno przegrał walkę z sercem i odkąd to jego słucham tylko i wyłącznie, łatwiej mi się żyje i czuję, że wszystko mogę. Bo – nie raz już to pisałam – każde nasze „ale”, obawy, lęki, blokady siedzą tylko i wyłącznie w naszych głowach. Gdy pozbędziemy się ich z umysłu, nagle życie staje się rajem na ziemi. Bo mamy nie za wiele czasu na radość i łapanie pięknych chwil, więc warto wykorzystać w pełni to, co oferuje nam los.

Większość ludzi egzystuje. Ma dom, pracę, rodzinę. Wypad do kina to święto, a najbardziej liczą się pieniądze i wygoda. Do tego, na dodatek, mało kto zastanawia się na sensem istnienia i za pewnik przyjmuje to, czym karmią go media lub rodzina – te osoby nawet nie zdają sobie sprawy, że mają w sobie ogromną moc, dzięki której mogliby zmienić całe życie. Bo tak właśnie jest: „sam sobie narysuj świat, jak coś Ci się nie podoba, to sobie to zdrap„. I to wcale nie jest idealistyczna teoria – tak można naprawdę. Tak się da. Trzeba tylko się odważyć.

Ja wybrałam inną drogę. Musiałam zrozumieć, że czeka mnie wiele wyrzeczeń.

W życiu zamierzam nieustannie iść. Ku światu. Ludzie. Droga. Historie. Momenty. Blask słońca. Melodie. Zapachy. Smaki. Wolność. Rozmowy. Brak zobowiązań. To jest mój wybór. 

Wiem, że raczej nie zrobię zawrotnej kariery w korporacji, a moim autem nie będzie porsche. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie mnie stać na kupno domu, a moja praca nigdy nie będzie stabilna. Bardzo prawdopodobne, że nie poznam smaku niedzielnych obiadków u teściowej i pierwszego ząbka córki. Jestem przygotowana na to, że niełatwo będzie mi przekonać innych co do słuszności moich decyzji. Bo nie będą to decyzje podyktowane tradycjami, schematami i logiką.

Mogę pracować gdzie bądź i odkładać pieniądze na to, co naprawdę mnie kręci i wywołuje uśmiech na twarzy – a to jest najważniejsze. Nie chcę mieć tej samej pracy przez lata, z możliwościami awansu i robienia kariery. Gdy będzie trzeba – będę całe życia stać za barem. (Swoją drogą, bardzo to lubię). Bo tu nie chodzi o fakt samej pracy, a o korzyści, jakie z niej płyną. To pieniążki – a z nimi jakkolwiek by nie było, łatwiej podbija się świat.  Odłożę pieniądze i pojadę dalej. Z miejsca na miejsce.

Ja mam inne priorytety niż stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa – dla mnie liczy się doświadczanie i łapanie powietrza wielkimi zachłannymi haustami.

Niektórzy żyją spokojnie, praca-dom-znajomi-praca; a w wolnym czasie na dwa-trzy tygodnie wyjeżdżają na trekking do Nepalu. (Dziękim Egon za cenne rady swoją drogą!)
A ja? A ja będę trekkingować w Nepalu, a wolnym czasie zjem parę łyżeczek stabilizacji.

Ale do brzegu!

Wyprowadzam się do Anglii. A później dalej w świat. Cudnie, nie?

Się dzieje się.

Z.

Ciekawi, co będzie dalej? Polubcie stronę bloga na FB lub śledźcie mnie na Insta. Już z góry Wam dziękuję! Udostępniać dalej także pozwalam! Jestem za, a nawet nie przeciw.

Możecie też napisać maila: zosiaakatarzyna@2.pl.

4 Comments Add yours

  1. Forest Brownie pisze:

    To prawda, że ciężko pogodzić się z Twoimi zmianami planów a i dogonić Ciebie jest trudno, dlatego też przestałam Cię gonić. Robisz dokładnie to na co mnie nigdy nie starczyło odwagi i dlatego trzymam kciuki i jestem i zawsze będę Cię dopingować nawet wtedy gdy mnie odtrącisz zupełnie.

    Polubienie

    1. To nie odwaga – to determinacja, by nie stracić nic z siebiei zyskać wszystko, co wymarzone.
      I pamiętaj – ja nikogo nie odtrącam. 🙂

      Polubienie

  2. Lugubre pisze:

    Brak stabilizacji stanie się w Twoją osobistą formą wewnętrznej dyscypliny, nie da się uciec przed formą, poczytaj Gombrowicza, ale próbuj, na pewno nie będziesz żałować, jednak przyjdzie czas gdy zatęsknisz kiedyś za ustabilizowanym życiem, tak jak Ci „normalni” tęsknią za szaleństwem.

    Polubienie

    1. Przed niczym nie uciekam – forma też jest mi nieobca; lecz to forma nieco niecodzienna. Dla mnie w sam raz.
      A gdy zatęsknię, to po prostu się ustabilizuję. Może. Na momencik.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s