Po co przebaczać?

Znacie to uczucie, gdy niby wszystko wokoło układa się dobrze, a z tyłu głowy wciąż czają się smutek i smak zrezygnowania? Nie? Ja też myślałam, że to uczucie jest mi obce, dopóki nie odczułam ogromnej ulgi, gdy ono zniknęło.

Myślę, że każdy z nas – mimo że mało kto się do tego przyznaje, nawet przed samym sobą – pielęgnuje w sobie negatywne uczucia. Obojętnie, czy jest to zazdrość czy nienawiść, żal czy smutek.
Zasiewamy takie myśli w naszym umyśle i one powoli, powoli się w nim zakorzeniają. Z czasem zaczynają żyć własnym życiem. Nam wydaje się, że wszystko jest w porządku – codzienność mamy poukładaną i bezbłędną, a tymczasem – gdy nagle wydarza się coś, co przypomina o tej złej myśli – ona jak oliwa wypływa na powierzchnię i zatruwa całe dobre samopoczucie.

Wiem, co mówię, znam ten mechanizm z autopsji. Sześć ostatnich lat żyłam w żalu i zacietrzewieniu. Dnie płynęły swoim rytmem, w moim życiu pojawiali się jedni ludzie i znikali następni. Ja starałam się, aby było mi jak najlepiej – wiadomo, nie zawsze mi to wychodziło. Ale robiłam co mogłam! A przynajmniej tam mi się wydawało.

Sześć lat temu powiedziałam sobie, że nie odezwę się więcej do pewnego faceta. Głośno o tym mówiłam – krzyczałam wręcz. Po jakimś czasie nie wiedziałam już, o co mi szło, ale moja duma i zawziętość nie pozwoliły mi na jakikolwiek krok – mimo że to nie ja tutaj zawiniłam. Zazwyczaj nie pamiętałam o całej sprawie, nie myślałam o niej, lecz za każdym razem, gdy znikąd wyskakiwał ten człowiek, ja kolejne parę dni chodziłam do tyłu i rwałam sobie włosy z głowy – tak mnie to niby nie ruszało.
Takowy stan trwał długo, a ja tkwiłam we własnym świecie pełnym nieprzyjaznych myśli.

Tak było do momentu, gdy poznałam Buddystę i zagłębiłam się w wyznawane przez niego nauki. I okazało się, że jednak warto być dobrym, wybaczać i dawać szansę, bo dzięki temu sami sobie robimy dobrze. A gdy do tego doszła jeszcze książka „Sekret”, z której jasno wynika, że myślami kreujemy rzeczywistość i świat dookoła nas – postanowiłam wszystko zmienić.

Dochodziła północ, a my siedzieliśmy nad herbatą w jednej z niewielu otwartych jeszcze knajpek. Dwoje ludzi naprzeciwko siebie, krew z krwi, a nie wiedzieliśmy o sobie zupełnie nic. Ani o ulubionym kolorze, ani o pierwszej miłości. Sześć lat wyciętych z życiorysu. I pytanie „co dalej”? To proste – spróbujemy raz jeszcze; bez wyrzutów i warunków. Bez zacietrzewiania się i nakazów i zakazów. Pójdziemy o krok dalej i zakumplujemy się. Bo w sumie nie mamy nic do stracenia. Nic, co już nie zostało stracone.

I wiecie, co Wam powiem?

Nagle okazało się, że tak naprawdę, to sama sobie stworzyłam napiętą atmosferę i złe samopoczucie. Dokonałam takiego, a nie innego wyboru i to się na mnie odbiło. Myślałam, że jest mi dobrze, bo jestem silna, a tak naprawdę unikałam rozmowy i nie dopuszczałam do siebie myśli, że moje życie mogłoby wyglądać inaczej. Lepiej.

Nie twierdzę, że żałuję tych sześciu lat – bo jednak wiele mnie one nauczyły. Odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje. Samodzielności i twardego życia bez jednego z rodziców. Nieokazywania emocji, co niekiedy się przydaje. Nieukrywania uczuć – c0 jest jeszcze przydatniejsze.
Wiem też, dzięki tej sytuacji, jak ogromną moc ma przebaczenie i zawierzenie na nowo. By dać szansę drugiemu człowiekowi trzeba być bardzo dojrzałym – dzieci nie umieją schować dumy do kieszeni.

W momencie, gdy podjęłam decyzję, by zacząć od nowa i zrozumieć tego faceta, poznać go, a nie tylko krytykować i poddawać próbom, okazało się, że to całkiem ciekawy człowiek jest i że też ma uczucia.

Z mojego serca spadł ogromny ciężar, o którym nie wiedziałam- bo gdy grałam sama przed sobą, nie dopuszczałam do siebie myśli, że ten ciężki ciężar w ogóle istnieje. I nagle poczułam się tak lekko i tak dobrze! Polecam i Wam!

Wszystko zaczęło się układać. A wystarczy jedynie zmienić myślenie.

Do dzieła!
Z.

4 Comments Add yours

  1. Przegladam juz tyle tych blogow dzisiaj i wreszcie znalazlam miejsce gdzie ktos pisze od serca. Polecam tez swoje wypociny 😁 np. http://matkawielowymiarowa.blogspot.com/2016/11/5-krokow-by-pogodzic-sie-z-przeszoscia.html?m=1

    Polubione przez 1 osoba

  2. qahwa pisze:

    nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość 🙂 doszłam do tego „trochę” później niż Ty ale doszłam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. To my ją kreujemy i jesteśmy kowalami przyszłych wydarzeń. Dlatego warto żyć pełnią życia i podejmować każde ryzyko, na spontanie i do przodu 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s