Sztuki do trzynastego pieca. W poszukiwaniu godności.

W nazistowskich obozach zagłady działały Sonderkomando – oddziały więźniów żydowskich, którzy odpowiedzialni byli  za ostatnią „drogę” innych skazańców. Dotrzymywali im towarzystwa w momencie wejścia do bydlęcych wagonów i przygotowali do ostatniej „kąpieli”, a później – zbierali ubrania , przetrząsali kieszenie i palili zwłoki.
Obsługiwali krematoria i doły spaleniskowe, w których palono ciała zagazowanych Żydów. Sonderkomando po paru miesiącach pracy sami byli skazywani na śmierć.

Oglądałam niedawno nominowany do Oscara film, „Syn Szawła”. To historia
o poszukiwaniu godności w świecie pełnym zła i braku nadziei. Pobyt w obozie koncentracyjnym pokazany został z perspektywy jednego więźnia, tytułowego Szawła, który robił wszystko, by pochować zwłoki młodego chłopca.
Rzecz działa się na przełomie 1943/1944 roku, gdy w jednym z oddziałów Sonderkomando zaczęto konspirować. Więźniowie chcieli wzniecić bunt, gdyż wiedzieli, że w związku z coraz mniejszymi transportami i stopniową ewakuacją obozu im także grozi fizyczna zagłada.

W tym czasie Szaweł rozpaczliwie szukał rabina, który pomógłby mu odprawić godny pogrzeb dla zagazowanego dziecka. Chłopca wcześniej nie znał, lecz przez swoje działanie chciał oddać cześć uciemiężonemu narodowi i zwrócić mu godność – symbolicznie.

Film sam w sobie mnie nie zachwycił. Mimo  że nakręcony został w bardzo ciekawy, oryginalny sposób, czego innego się tu spodziewałam. Temu obrazowi zabrakło głębi, „tego czegoś”. Myślę, że powstało wiele lepszych filmów o podobnej tematyce.

Jedno jednak wywarło na mnie ogromne wrażenie. Świetnie zostały ukazane postawy więźniów wcielonych do Sonderkomando. Jakby nie patrzeć, wykonywali cholernie ciężką robotę. Wyobraźcie sobie – wczoraj śmialiście się z sąsiadami pod płotem, a dziś palicie ich zwłoki. Wyrywacie im zęby, obcinacie włosy, pozbawiacie ich wyznaczników „bycia istotą ludzką”.

Film warto obejrzeć dla tej jednej sceny. To obraz, który wbił mnie w fotel: ciemny korytarz krematorium, obskurne ściany, goła cementowa podłoga. W jednym pomieszczeniu
z pieców buchają płomienie, w drugim – trwa utylizacja wszelkich papierów i dokumentów, a także segregacja przedmiotów pozostawionych w „przebieralni” przed komorą gazową.
Coś się przyda do przekupienia strażników, coś wzbogaci kieszenie nazistów, coś może pomóc w podbramkowej sytuacji… wszystko ma jakieś przeznaczenie.

W pewnym momencie kamera przeskakuje na grupkę więźniów, którzy z metalowej podwieszonej na linach windy wyciągają nagie zwłoki przeznaczone do palenia. Rzucają je na posadzkę, a później ciągną za ręce lub nogi w stronę pieców. W tle słychać krzyki:
„Te sztuki nie tutaj, weź je dalej. Kurwa, ruszcie się, niedługo przywiozą kolejne!”.
Gdy dotarł do mnie sens tych słów …zamarłam. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Żeby ludzie o ludziach mówili „sztuki”? Sztuki mięsa można kupić u rzeźnika
z zakrwawionym nożem i dłońmi. Ale czy ciała skazańców to też sztuki? Najwyraźniej tak. Gdzie przebiega granica?

Kiedy nadchodzi moment, gdy uodparniamy się na okrucieństwo i zamykamy duszę
na bestialstwo nas otaczające? Jak mocno trzeba wyzbyć się człowieczeństwa, byśmy przestali w ludziach widzieć pobratymców, a widzieli mięso przeznaczone do utylizacji?

Tak samo dzieje się z pracownikami rzeźni. Gdyby spytać przypadkową osobę, czy byłaby
w stanie zabić, bez zastanowienia odpowie „nie”.
Czy mogłaby wylewać wrzątek na żyjącą istotę, a później powoli torturować? Czy na żywca poderżnęłaby gardło i głucha na wrzaski pełne bólu pozbawiała kończyn? Zasztyletowałaby twarz? Odebrała matce nowonarodzone dziecko i na jej oczach potraktowała
je najsilniejszym paralizatorem, aby ubezwładnić? Beznamiętnie rozdzieliłaby małych chłopców od dziewczynek i tych pierwszych wrzuciła do wielkiej maszyny do mielenia?

Czy ktokolwiek z Was byłby w stanie to zrobić? „To bestialstwo w najczystszej formie”, myślicie, prawda? A co każdego dnia dzieje się w milionach rzeźni na świecie? Pytam,
jak umierają zwierzęta przeznaczone na mięso? Paul McCartney powiedział kiedyś: „Gdyby rzeźnie miały szklane ściany…”

Te zwierzęta na pewno nie umierają humanitarnie. Nie ma czegoś takiego jak humanitarna śmierć – każde odebranie życia jest złe. Czy pozbawienie kogoś wolności, radości, promieni słońca może być dobre i „ludzkie”? Chorym jest nazywanie uboju zwierząt „humanitarnym”, to największa bujda w historii.

Więźniów z oddziałów Sonderkomando i pracowników rzeźni więcej łączy niż dzieli. Jedni
i drudzy to ludzie tacy sami jak i my, wychowani w dobrych, „normalnych” (cokolwiek by to miało oznaczać) domach. Żyli skromnie, łagodni dla otoczenia. Aż pewnego dnia los zmusił ich do takiego a nie innego „fachu”. Na początku było ciężko, koszmary nawiedzały ich co noc. Z czasem… było łatwiej, mniej gryzło sumienie. Oczy i dusza uodporniły się na rutynowe działania. Krowa z oczami pełnymi bólu i błagania stała się wołowiną, a drugi człowiek – „sztuką”.

Czy ta powinno wyglądać życie? Czy z czasem każdy z nas zatraci swoje człowieczeństwo?

Bo ja sama nie jestem pewna, czy aby na pewno takie następstwa mają miejsce tylko
w rzeźni i w obozach koncentracyjnych.

Z.

7 Comments Add yours

  1. Qahwa pisze:

    Czy zastanawiałaś się kiedyś jak umierają zwierzęta, z których robi się buty, torebki, biżuterię?…

    Lubię to

    1. Tak. Czy myślisz, ze je kupuję?

      Lubię to

  2. Qahwa pisze:

    Myślę że glany są ze skóry, rzemyki raczej też, więc myślę że je kupujesz, albo przynajmniej nosisz, może nosiłaś.. Pytam bo zawsze zastanawiało mnie to u znajomych których oburzało zabijanie zwierząt w rzeźni, dlaczego noszą buty ze skóry i torebki i paski i takie tam… to dlaczego??

    Lubię to

    1. Rozumiem, o co chodzi. Juz spieszę z odpowiedzią.

      Wege zostałam trzy lata temu – krótko przed tym kupiłam ostanie glany w second-handzie.
      Owszem – noszę skórzane buty czy paski. Ale wszystkie są albo kupione przed przejściem na wegetarianizm albo „zdobyczne”.
      Chyba lepiej znosić je do końca, niż wyrzucać bezpodstawną smierć tych zwierząt do kosza, prawda?

      Nie kupiłabym sobie nic skórzanego w „nowym” wydaniu. Odrzuca mnie.
      Ale skoro w domu juz mam takie cicuchy, to nie będę się ich pozbywać.

      Lubię to

  3. Qahwa pisze:

    🙂 dzięki

    Lubię to

  4. Asuda pisze:

    Idąc owym tokiem rozumowania. Są badania na temat roślin w których definitywnie stwierdza się, że czują ból i strach. Lniane koszule, len chodowany by go ściąć, pryskany chemią zaburzającą lub boostującą jego wzrost.. W co tu się zatem ubierać :/

    Lubię to

    1. Słyszałam kilka razy o tych słynnych badaniach i zawsze mówiono o tym, że roślina wydziela substancje w reakcji na czynniki. To robi każdy organizm, co nie oznacza, że ma układ nerwowy reagujący na ból.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s