List do potomnych

Wygrzebałam dziś taką perełkę. List, który pisałam prawie trzy lata temu. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że niewiele się zmieniło w moim nastawieniu. Może tylko to,
że bardziej łaknę świata i przygody i coraz mniej się boję. No i – mam bardziej cięty język. Ale specjalnie nie ingerowałam w treść, by skontrastować go z teraźniejszymi tekstami.
Jak wyglądałby Wasz list do potomnych, żyjących za pięćdziesiąt lat?

Piła, dnia 20.11.2013 roku

Kochani!
Zapewne zastanawiacie się, kto do Was pisze i jak wygląda jego świat. Sama byłabym ciekawa, w końcu nieczęsto można poznać rzeczywistość sprzed 50 lat z „pierwszej ręki”. Opowiem Wam nieco o mentalności, pragnieniach i życiu sobie współczesnych. Mam do Was także prośbę, starajcie się o nas pamiętać i nie popełniać naszych błędów.
Nie marnujcie niepotrzebnie swojego życia na głupie pomyłki.

Zapraszam do mojego świata, świata sprzed pięćdziesięciu wiosen.

Nie potrafię opisać go jednoznacznie. Jak wszystkie pokolenia, mamy swoje wady i zalety. Całe społeczeństwo różni się diametralnie. Przyszły jednak takie czasy, w których każdy, bez względu na wiek czy płeć, goni za pieniędzmi. Ciągle biegniemy, nie umiemy zatrzymać się na chwilę i pomarzyć, pomyśleć. Nie oceniamy przez pryzmat „być”, ale – „mieć”.
Mało kto potrafi docenić drugiego człowieka nie po tym, ile ma samochodów i jak wielki dom, ale co osiągnął i jaki ma cel w życiu. Musicie wybaczyć mi moją bezpośredniość
i szczerość, ale takie są realia. Nie wiem,jak wygląda Wasza rzeczywistość, mogę mieć tylko nadzieję, że w pewnym momencie, między wieczorem, gdy to piszę, a chwilą, gdy czytacie moje słowa, my – ludzie, opanowaliśmy się i zmądrzeliśmy.
Oby tak było…
Wczoraj dowiedziałam się, że mam napisać ten list. Tę wiadomość przyjęłam z ochotą
i wiedzcie, że sprawiła mi ona ogromną radość. Mogę zostawić swój ślad dla potomnych.
Nie będę jednak skupiała się na odczuciach współczesnej młodzieży, bo nie mam pojęcia, jakie one są. Mimo że mam 16 lat i w ludziach starszych pokutuje przeświadczenie,
że wszyscy w tym wieku palą, ćpają i nie traktują życia na poważnie, wcale tak nie jest. Mieszkam z mamą w sporym mieszkaniu w centrum, na ul. O.M. Kolbe. Leci mi właśnie
6 rok pobytu w Pile – do tej pory przeprowadzałam się ponad 22 razy. Był Poznań, Rawicz, Warszawa i Londyn, a to tylko część z miejsc, które oswoiłam. Uwielbiam koczownicze życie, w jednej okolicy jestem w stanie usiedzieć maksymalnie 2 lata, później niesamowicie „rwie” mnie do zmian. Nie umiem wyobrazić sobie siebie mieszkającej całe życie w tym samym domu, mieście czy nawet kraju.

Moim marzeniem jest podróżować po świecie. Po każdym jego zakątku, począwszy
od Skandynawii, poprzez Maroko, Tajlandię, Koreę, na Nowej Zelandii kończąc. Nie chodzi mi o to, żeby móc później powiedzieć „Byłam tu i tu, a ty nie”, ale o to, by poznawać nowe kultury i ludzi, podziwiać cuda natury i poczuć smak wolności. Bowiem nie ma nic lepszego niż wsiąść do pociągu i pojechać w nieznane. Spoglądać na zmieniający się jak
w kalejdoskopie krajobraz i nie musieć niczym się martwić. Wziąć plecak i pomaszerować przed siebie. Czuć wiatr we włosach, brud na paznokciach i zmęczenie pod powiekami.
Ale nie smutne i nudne, a spełnione i radosne. Chciałabym, tak jak Chris McCandless („Wszystko za życie”) rzucić wszystko i ruszyć w swoją drogę. W jej trakcie będę dorywczo pracować, tam, gdzie „bogi dadzą”, żeby móc kupić sobie chleb i ładną biżuterię (tak,
to moje uzależnienie, na szczęście jedyne). Swoje przygody opowiem innym w felietonach, reportażach i, kto wie, może książkach. Być może właśnie czytacie list autorki jednej
z Waszych lektur…? Już teraz zbliżam do siebie świat poprzez wysyłanie pocztówek. Koresponduję z ludźmi z Niemiec, Chin, Tajlandii, Litwy i Belgii. Brzmi niesamowicie, prawda? Choć, może dla Was to nie jest już nic niespotykanego. Teraz jednak to coś bardzo dziwnego, bo, owszem, jest Facebook (jeśli u Was nie istnieje, to i tak pewnie znacie go
z historii), który pomaga w komunikacji międzyludzkiej. Napisałam „pomaga”? Nie, on nią rządzi – wszyscy moi koledzy spędzają przy komputerze większość wolnego czasu, mało kto spotyka się jeszcze ze znajomymi. Mają swoje myszki, klawiatury i laptopy i nic im do szczęścia nie potrzeba.

Niestety albo jednak „stety”, to nie moja bajka. Ja spędzam wieczory, czytając, słuchając ulubionej muzyki (Eddie Vedder, Stare Dobre Małżeństwo, ścieżka dźwiękowa z „Amelii”) lub siedząc w kuchni. Moją pasją jest bowiem gotowanie, pieczenie, smażenie, ogólnie rzecz biorąc – brudzenie garów. Gotuję krem marchewkowy po tajsku, piekę 20-warstwowe torty, smażę naleśniki i podaję je ze szpinakiem, papryką, soczewicą i czosnkiem, a tak bardzo nie chce mi się sprzątać, że po sesji kuchennej uciekam z domu. No cóż, każdy ma swoje złe strony… Mimo to, za zapach pieczonego chleba, smak dojrzewającego piernika czy domowego kajmaku, zrobiłabym wiele. Zbyt wiele, według niektórych…
Jestem wegetarianką, bardzo blisko mi do weganizmu. Nie rozumiem, jak ludzie mogą robić tak ogromną krzywdę żywej istocie, tylko po to, żeby zadowolić siebie. Mamy tyle najróżniejszych owoców i warzyw, może warto byłoby je docenić. Mam świadomość tego,
że świata nie zmienię, ale i tak czuję ogromne poczucie spełnionego obowiązku wobec życia na ziemi. Mogę bez obaw spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć „starasz się”.
Wbrew wszechobecnemu cynizmowi i wszystkim prawom logiki, i instynktowi samozachowawczemu, wciąż wierzę w miłość. I w to, że romantycy jednak nie wyginęli.
Nie znoszę dzieci, ale mężczyzna, który umiałby być i czułym, i konkretnym, to prawdziwy skarb. Ktoś, kto da radę, porozmawia na każdy temat i pomilczy, gdy trzeba będzie. Przytuli, ukołysze do snu i rano spojrzy głęboko w oczy. Zrozumie, doceni, pokocha jaką jestem i będzie. Po prostu będzie. Z pierwszymi promykami słońca i łuną zachodu.
Nie porzuci i nie zrani. Ja taka jestem i wierzę, że nie pozostałam jedyna.

Wiecie, co najbardziej boli mnie we współczesnych? To, że nie umieją otworzyć się na innych. Zamykają się w skorupach i myślą tylko o sobie. Nie umieją cieszyć się z małych rzeczy i docenić tego, co mają. Chcą wciąż więcej i więcej. Mocniej i dokładniej.
Bez marginesu błędu.
W całym tym zgiełku i pogoni zatraciliśmy siebie. Zapomnieliśmy o dobroci tego świata
i wartości drugiego człowieka. A może nie chcemy i nich pamiętać…? Tylko dlaczego?!
Proszę Was, bądźcie dla siebie dobrzy i miejcie świadomość, że żyjecie z ludźmi i dla ludzi. Nie jesteście sami. Uśmiechajcie się, cieszcie chwilą i garściami bierzcie to, co najlepsze w życiu! Nie poddawajcie się szarej rzeczywistości! Głowa do góry i do przodu. Spełniajcie swoje marzenia. I kochajcie się.

Oddana Wam i trzymająca kciuki,
Zosia

P.S. Żyjcie tak, aby przed śmiercią móc powiedzieć „niczego nie żałuję”.

5 Comments Add yours

  1. Za 50 lat będziemy jeszcze żyć, taki list miałby większy sens pisany do ludzi z 2116 moim zdaniem 🙂 Za 50 lat ja zamierzam takie rzeczy powiedzieć wnukom, sąsiadce z naprzeciwka czy redaktorowi gazety, który będzie takim wariatem, że to opublikuje.

    Polubienie

    1. Asuda pisze:

      Za 50 lat byś to sam sobie przeczytał i połączył się w przestrzeni 4tego wymiaru z świadomością Ciebie z tamtych lat 🙂 Myślę, że wynika z tego ciekawa perspektywa, więc i 50lat to dobra liczba 🙂

      Polubienie

      1. Ciekawe, co za te pięćdziesiąt lat byś sobie pomyślał…?

        Podobałby Ci się dzisiejszy Asuda czy może śmiałbyś się z tego, kim był?

        Tyle pytań, a i tak dowiemy się za pół wieku.

        Polubienie

  2. Cudowny list! 🙂
    Zapraszam do mnie asiaknebel.blogspot.com 🙂 Mam dla ciebie zniżkę więcej informacji w najnowszym poście! :*

    Polubienie

  3. Okiemlesbijki pisze:

    List jest wspaniały, miło widzieć, że jesteś wege – przybij piątke. Sama pisałam coś takiego w podstawówce niestety nie mam pojecia gdzieto jest bo zabrali to wtedy do kapsuły czasu ;)a pewnie dużo by się pozmieniało od tamtych chwil. Zainspirowałaś mnie może też coś takiego napisze, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie szczególnie w tym wieku, raz masz studia prace dom a za chwile można nie mieć nic.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s