Współczesny świat okiem blogera. Anka.

Mamy dziś kolejny czwartek kwietnia, a co za tym idzie – czas najwyższy na następny post
z serii „Współczesny świat okiem blogera”.

Dziś pisze dla mnie Anka z bloga Yes-Anka . Powiem krótko – laska jest fenomenalna!
W tańcu się nie certoli, ma wyrobioną opinię na wiele kontrowersyjnych tematów. Umie być ostra, gdy pisze o seksie, który (jak cały świat) zszedł ostatnio na psy, ale też nie można jej odmówić delikatności, jak chociażby w tekście o zaakceptowaniu siebie i pokochaniu swojego wnętrza bez względu na to, jak wyglądamy (lub jak chcielibyśmy wyglądać). Pamiętam, że jeszcze na starym blogu dyskutowałyśmy o aborcji i o religii i całkiem nieźle nam to wychodziło. Już wtedy Anka szalenie mnie zaintrygowała. Nie będę dalej ględzić – koniecznie lećcie na jej stronkę, nikt nie pożałuje! A zanim to nastąpi – przeczytajcie mocny, prawdziwy tekst.

Współczesny świat… 

Patrząc na świat obecny, mam jakoś mieszane uczucia. Może się czepiam, może mam nieodpowiednie nastawienie. Tylko, choć mam jedynie 30 lat, mam  też inny pogląd
na świat. Inny, nie znaczy lepszy czy gorszy.

Dziś, jest pędem. Zapieprzamy jak te chomiki w kołowrotu, nie wiadomo za czym i po co. Byle szybko, bo ma nastąpić jakieś „coś”. Przeskakujemy levele życia, bo następny ma nam  to „coś” dać. Być najlepszym, mieć najwięcej znajomych  na ryjoksiążce, najwięcej kasy, najszybszy samochód, najmądrzejsze dziecko (wstaw co chcesz, bo twoje naj może być bardziej naj niż te przedstawione tutaj).

Internet stał się naszym światem. Teraz wszystko jest tutaj, tutaj pracujemy, kochamy, przyjaźnimy się, robimy zakupy. Cofnijmy się trochę w czasie, niewiele raptem kilka lat. Posiadamy konto na Naszej-klasie, mejla i komunikator GG. Każda fotka wstawiona na portal jest wybrana starannie. O dziwo, aby tę fotkę wstawić, trzeba ją było wcześniej zgrać na kompa, a zdjęcia klasowe zeskanować, gdy się je gdzieś tam wygrzebało. Mejle pisało się nawet dość często,  a GG było użytkowane jak aktualnie Messenger.

Dziś to inna bajka. Klikasz sobie telefonikiem fotki, a Internet masz wszędzie. Każda samojebka ląduje na Fejsa w 3 sekundy po zrobieniu. Klikasz fotki tego, co jesz, z kim jesz, miejsc, w których jesteś. Logujesz się to tu to tam. Klikasz selfi sam i ze znajomymi, znajomi z Tobą i tak na okrągło.

Teraz przenieś się na zalogowaną stronkę, na którą chcesz – Fejs czy Insta. Logujesz się
i przebijasz przez samojebki osób które są twoimi znajomymi, obserwatorami czy też ty ich obserwujesz (co strona to inna nazwa). I klikasz, dajesz lajki, raz za razem. Zdjęciom się nie przyglądasz, nie oglądasz i czasami sam nie wiesz, co na nich było. Dajesz LIKE z automatu. Bo ja ty rozdajesz Lajki to inni lajkują Ciebie. Dasz komenta jesteś Król.

Czy nadal nie widzisz tej paranoi? Przenieśliśmy się do internetu po jakieś pieprzone lajki, istniejemy żeby ludzie dali lajka. „Daj lajka” żebramy. Brak nam czasu na poznanie sąsiadów. Dowiecie się, jak oni się nazywają, kiedy kurier z paczką pomyli drzwi. Dzwonicie do znajomych za granicę, widzicie się na ekranach  komputerów, machacie do siebie
i opowiadacie o swoich cudownych życiach. Zapewne żadne z was nie powie, że 10 godzin dziennie wlepia gały w monitor, bo szczerze już tego nie zauważacie. A wzrok przenosicie z jednego ekranu na drugi, z komputera na komórkę, tablet. Co chwila sprawdzając jak tam nasze życie.
I to że mamy możliwość widzieć kogoś, w czasie rzeczywistym, kto jest na drugim końcu świata, jest niesamowite i jestem jak najbardziej na TAK. Tylko dlaczego nie wiemy
co u naszej babci, cioci, która mieszka dwie ulice dalej? Oczywiście brakuje czasu,
by ją odwiedzić, a tak jakoś głupio zadzwonić, bo może poprosi o wizytę… Ważniejsze jest pokazać komuś z za oceanu, jakie mam  idealne życie.

Miłość też sprowadziliśmy do szybkiego lvl. Tutaj przebieranie w postaciach, nie jest niczym niezwykłym. Sakramentalne TAK  sprowadzone zostało do „nie opuszczę Cię aż nie pojawi się ktoś lepszy” czy „co Bóg złączył, sąd szybko może rozdzielić”. Z braku czasu, często wolimy się rozwieść niż ratować podupadającą relację. Mamy nieodparte poczucie swojej wyższości nad partnerem, jeśli on nie nadąża nie ciągniemy go za sobą, opuszczamy.

Mam tylko wrażenie,  że gdzieś się w tym wszystkim pogubiliśmy. Zatraciliśmy się
w dążeniu do bycia we wszystkim NAJ. Wszystko zrobimy sami i nawet nie drgnie nam przy tym powieka. Nie potrafimy prosić o pomoc, a związki budujemy na stwierdzeniu że „każde z nas ma swoje pasje i swoje życie.” Tylko gdzie więź, gdzie te światy niby się przeplatają? Będąc w związku, nadal walczymy, które z nas jest lepsze i wciąż  staramy się udowodnić,
że jedno drugiego nie potrzebuje, bo samo świetnie sobie radzi. I te związki zmierzają
do upadku na długo zanim dobrze się rozpoczną. Bo jedna ze stron w końcu poczuje się
tą słabą, niepotrzebną i nie wytrzyma tempa tej gonitwy. Nie dbamy o relację, która była
dla nas ważna, szkoda nam czasu. Przecież w obecnym świecie, gdy psuje się pralka
czy telewizor, nie oddajemy go do naprawy, lecz kupujemy nowy. Po co więc zawracać sobie głowę popsutym związkiem… „To tylko miłość” – możesz mieć nową.

Później, nie tracąc czasu  na poszukiwanie miłości, poradzę się w Internecie, gdzie znajdę to, czego szukam. Bo jeśli jednak miłości już nie chcę to może – szybki numerek? I patrzysz
na te ogłoszenia, a tam : sponsorzy dla małolat, dyskretni kochankowie, małżeństwa poszukujące osób trzecich, sex za doładowanie, znudzeni mężowie i żony poszukujący kochanków, wszystko to w jakiejś otoczce higieny i dyskrecji umiejscowione między spotkaniem w aucie, a trzymaniem za fiuta. Każdy ma jakieś tam fantazje erotyczne,
coś tam by chciał przeżyć. Nigdy jednak nie zrozumiem, w czym jest lepsze pośpieszne zrobienie obcemu facetowi loda w aucie od pysznej kolacji i sexu na blacie kuchennym.

Tak –  ja, Ty i każdy inny sprowadziliśmy swoje życie do klikania liter, pstrykania fotek. Pokazujemy to światu, bo świat jest teraz w sieci. Teraz sieć jest prawdziwym życiem
i możesz być w niej kim chcesz, robić co chcesz. Miej jednak umiar.

Internet… Piękna idea. I to, co czasem szokuje, czy bulwersuje znika, gdy widzę, jak w tym Internecie ludzie się jednoczą. I to jest piękne. Piękne gdy Internety w kilka dni zbierają 1,5 mln na operację dziecka. Dziecka, którego nie znają. Dzięki nim to dziecko będzie miało szansę żyć, bo poleci na drugi koniec świata na operację. Potrafimy się jednoczyć
w słusznych sprawach, bo nadal jesteśmy ludźmi.

Ja jestem zachwycona, a Wy?

I w pełni zgadzam się z autorką.

Z.

6 Comments Add yours

  1. Sławomira pisze:

    Z jednej strony autorka chyba ma zbyt negatywne spojrzenie, ale z drugiej – problem jest, poza tym jest zwrócenie uwagi na pozytywne aspekty internetyzacji życia. Hm.

    Lubię to

    1. Hm jest tu najbardziej trafne.
      Ania prawdą dobitnie bije po oczach, używając słów, których wielu bałoby się wypowiedzieć głośno. A jednak – przemawia. Do mnie już na pewno.

      Lubię to

  2. Anka pisze:

    Mam nadzieję że tekst się podoba. I wcale nie mam negatywnego spojrzenia. Jestem jak najbardziej pozytywna.

    Lubię to

  3. Arleta pisze:

    Tekst płytki, kierowany raczej do nastolatków. Nie używałabym wielkich kwantyfikatorów, wszyscy, każdy. Ja nie i wielu ludzi nie żyje tak. Przyznaj, że piszesz o sobie, bo to Ty piszesz bloga i spędzasz po 10 godzin przed ekranem w poszukiwaniu tematów.

    Lubię to

    1. Sławomira pisze:

      Tematów się nie szuka przed ekranem 😉

      Lubię to

    2. Anka pisze:

      Nie szukam inspiracji przed ekranem. Nie, nie spędzam 10 godz buszujac po necie. Oczywiście nie tyczy się to 100 % społeczeństwa, bo w żadnym przypadku nie da się czegoś z generalizować. Fakt mam dni że przesiedze przed kompem cały dzień. Tak bo obrabiam zdjęcia, szykuje projekt czy piszę tektst, bo to moja pasja.
      Niestety tekt tyczy się obecnej sytuacji i tego jak żyjemy, a żyjemy płytko i chcemy aby wszystko działo się szybko i bezproblemowo. Tak pęd życia sprowadza nas do wygodnictwa a jeśli dawanie lajka jest tą szybszą formą to tak dajemy lajka, zamiast powiedzieć „Kaśka, zajebisty ten twój bobas”.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s