Współczesny świat okiem blogera. Sylwia

Dobry wieczór Kochani!

Od dziś, przez parę kolejnych tygodni, czwartek ogłaszam dniem blogerów na mojej stronie. W ubiegłym tygodniu czytaliście, co Sławomira ma do powiedzenia o współczesnym świecie, dziś czas na opinię Sylwii.

Rosaline z bloga o tej samej nazwie, jak sama się określa, pisze głównie o sprawach dotyczących kobiet, feminizmu, związków damsko-męskich. Nie boi się poruszać niewygodnych tematów jak tabu w miłości (tak, o przeszłości trudno jest rozmawiać,
a już mało kto będzie w stanie nie okazać zazdrości, gdy ukochany pochwali ciacho, idące
z naprzeciwka). Rosaline lubię i szanuję za podobne do mnie spojrzenie na świat – jest
u niej babsko, czasem dosadnie i  zawsze ciekawie. Umie w prosty, ale nie infantylny sposób przekazać to, co siedzi jej w głowie. Zresztą – zobaczcie sami – jej dzisiejszy wpis mówi sam za siebie. Kto Sylwii jeszcze nie zna, niech koniecznie nadrabia straty!

XXI wiek – zepsucie, brak moralności czy szansa na szczęśliwe życie?

Prawie każdego dnia słyszymy, że nasz świat jest zepsuty, mamy kryzys obyczajów, moralności i prawdopodobnie żyjemy u schyłku cywilizacji, która upadnie na naszych oczach. Tak samo w świecie Facebooka – co jakiś czas widzimy ckliwe opisy znajomych,
że chcieliby się urodzić wcześniej. Duża część tęskni za czasami, których nie zna, choć widziała je jedynie na kartach książek do historii, czy WOS-u. Perspektywa zostania pierwszym Hipisem nadal jest dla wielu niedoścignionym marzeniem, w którym jednak nie ma ani przez chwilę miejsca na refleksję, co wydarzyło się w czasach ukochanych Hipisów.

Mam wrażenie, że mamy wrodzoną skłonność do szukania bardziej zielonej trawy tam, gdzie nie możemy być. Dlatego denerwuje mnie ciągłe narzekanie na czasy, w których żyjemy. Nawet jeśli świat w XXI wieku ledwo zipie i zaraz skończy nam się woda pitna,
to czy moglibyśmy żyć w lepszych czasach?

Zawsze twierdziłam, że urodziłam się w najlepszych czasach, w jakich mogłam się urodzić, choć z lekką zazdrością patrzę na tych, którzy urodzili się później. Nie chciałabym urodzić się wcześniej, znam swój niepokorny charakter i wiem, że w czasach komuny czułabym się o wiele gorzej, niż teraz. Nie ciągnie mnie także do zostania bohaterką narodową, której będą wystawiać wątpliwej urody pomniki. Nigdy nie marzyłam jak niektóre koleżanki,
by wziąć udział w powstaniu czy walczyć za kraj w jakikolwiek inny sposób. W żadnym calu nie tęsknię za romantycznymi ideałami, tak dokładnie wbijanymi w szkole do głowy.

Patrząc na XXI wiek jestem wdzięczna losowi, że właśnie w naszych zepsutych czasach przyszło mi żyć i kształtować swój charakter. To dzięki temu, że poprzednie pokolenia kobiet walczyły o podstawowe prawa, dzisiaj ja mogę bez przeszkód zdobywać wykształcenie, dzielić się po równo obowiązkami domowymi z mężem, a także nic nie stoi na przeszkodzie bym założyła własną firmę i stała się rekinem biznesu (chociaż zmagamy się ze szklanym sufitem i tak mamy szansę).

Żaden inny okres w historii nie dawał kobietom tyle możliwości, co XXI wiek. Nadal mamy wiele do zrobienia w kwestii praw kobiet, ale żyjąc w Polsce, nie można powiedzieć, że nie mamy niczego. Dlatego kondycję XXI wieku, wbrew temu co mówią media,  uważam
za bardzo dobrą. Jak każdy okres w historii, również nasz obfituje w wiele zawirowań, jednak ja jestem z pokolenia, które urodziło się już w wolnej Polsce, nie widziałam wojny, głodu i trupów na ulicach, jestem za to wdzięczna i cieszę się z naszych czasów.

Uwielbiam też wszystko co związane z technologią i chociaż przestaję nadążać
za niektórymi trendami, podziwiam wszystkich, którzy je tworzą. Moje pokolenie żyje szybko i realny świat coraz częściej zamienia na wirtualny. Internet jest zatem uważany,
za uzależnienie XXI wieku, jednak wykorzystywany w dobry sposób może pozwolić nam
na wolność, o której nasi rodzice mogli jedynie pomarzyć. Dość, że dzięki Internetowi możemy pracować zdalnie, to także nic nie stoi na przeszkodzie, by robić to z dowolnego miejsca na świecie. Możemy porozumiewać się z ludźmi mieszkającymi w dowolnym miejscu i odkrywać piękno Ziemi na takich zasadach, jakie sami sobie ustalimy.

Dlatego kocham XXI wiek, kocham czasy, w których się urodziłam. Jak każdy okres
w historii nasz też ma wiele minusów, ale ogólny rozrachunek wychodzi na wielki plus. XXI wiek to najlepszy czas w historii dla kobiet żyjących w rozwiniętych krajach.

Dopiero teraz możemy więcej.

Przypominam, że z chęcią opublikuję i Was wpis – w zakładce współpraca znajdziecie mail, pod który piszcie, by uzgodnić szczegóły.

Z.

6 Comments Add yours

  1. O. Rosaline bym się tu nie spodziewała ❤ ale tekst jest świetny. Rzadko ktoś mówi o tym hejcie na ludzi urodzonych tak późno jak my – nie jesteśmy przecież najgorsi, a na młodzież narzekano zawsze.
    Ej, ja też czasami chcę być hipiską w '68 🙂

    Lubię to

    1. Ludzie mają to do siebie: „za moich czasów”… Ale my jesteśmy tu po to, by pokazać, że nasze pokolenie jest COŚ warte!
      Rosaline była oczywistą oczywistością 😉

      Choć, razem cofniemy się do ’68!

      Lubię to

      1. Byle nie do Polski w 1968, to nie było fajne.

        Lubię to

      2. Nie, nie, ja o Hipisach mówię. Polskę zostawmy na ten czas w spokoju…

        Lubię to

  2. Ja uważam, że urodziłam się w idealnym momencie. Miałam szansę pobawić się starymi kasetami i winylami, robić fikołki na trzepaku a zarazem być na tyle ‚duża’, żeby rozumieć wchodzącą w tym czasie technologię. Trochę szkoda, że nasze dzieci, nie będą bawić się w gumy kulki i inne kultowe zabawki z początku nowego stulecia, ale pewnie będą miały wiele innych, równie barwnych wspomnień.

    Lubię to

    1. Ja mam dylemat co do tego urodzenia się w dobrych czy niedobrych czasach. Z jednej strony – bardzo się cieszę, bo świat poszedł do przodu, młodym jest teraz łatwiej, świat stoi otworem i mozna żyć, po prostu żyć. Ale z drugiej strony – brakuje mi coraz częściej prawdziwych relacji, które zostały zastąpione przez media społecznościowe. Mijamy się bez słowa na ulicy i już nikt nikomu nie mówi: „widziałem dziś śliczną dziewczynę w żółtym swetrze, miała siatkę pełną pomaranczy”. Nie widzi jej, bo wpatruje się ślepo w ekran telefonu…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s