Powitajmy Obamę w Wielkopolsce

Między moimi Dziewczynami a mną rozwinął się niedawno bardzo ciekawy dialog. Ja, z powodu fatalnego samopoczucia i innych złych poczuć, zwolniłam się wcześniej do domu i siedziałam już przy sekretarzyku, rozmyślając nad obowiązkami, które niczym foka wygrzewająca się na kamieniu rozpłaszczyły się przede mną. Chciałam zapytać grzecznie, czy dużo mnie ominęło i oto jaka rozmowa nam się wykluła:
– Jak żyjecie? – to ja, całkiem niewinne pytanie, prawda? Żadnych podtekstów czy dwuznaczności.
– Sinusy i cosinusy zaczęliśmy i trygonometrię teraz robimy. –przyzwoita odpowiedź, zważywszy na to, że mamy nowy dział w podręczniku. – Jeszcze zaczniemy podstawy planimetrii. – tutaj mina nieco mi zrzedła, bo nigdy o tym nie słyszałam, ale jak nowy dział, to nowy dział.
– A reszta? – nie było mnie tylko na angielskim, matematyce i występie szkolnego teatru, więc nie spodziewałam się tony zaległości.
– Na angielski musimy napisać dwa listy oficjalne i jak wychodziliśmy z auli, polonistka nas złapała i powiedziała, że na klasowym mailu jest temat rozprawki na za tydzień. – zaczęłam się bać, bo nie wierzyłam, by anglistka zdążyła zadać dwa tematy do pisania. Polski to nic dziwnego, w końcu klasa humanistyczna do czegoś zobowiązuje, a dawno nie mieliśmy zadanej żadnej dłuższej formy wypowiedzi.
– Trygonometria to ogromna tragedia? – nie wiedziałam z czym to się je.
– K. chce się wieszać. – oho, pomyślałam, będzie ciekawie.
– A listy oficjalne to na jutro? Jakie tematy? – zapytałam z lękiem.
– Tak. 1. List do prezydentów Anglii (jak będę w domu, to Ci wyślę dokładny temat). 2. Coś o badaniach nowotworowych. – „Skąd kobieta wzięła takie tematy?! Do raka mam pisać?!” to moje pierwsze myśli po przeczytaniu wiadomości.
– Damy radę. – Zosia wieczna optymistka…
– Pewnie! Ogólnie to ludzie z klasy są strasznie głośno, jak zwykle, i właśnie zadał nam kartkówkę z cosinusów i sinusów na środę. – wprost nie mogłam uwierzyć, że tyle mnie omija; czułam się jakbym zniknęła z zajęć na tydzień a nie na trzy godziny. A pisałyśmy tylko jakieś pięć minut!
– No świetnie! Ja się pójdę pochlastać… – i po Zosi wiecznej optymistce.
– Zofia, jeszcze wuefistka nas zaczepiła i powiedziała, że nie uda nam się zaliczyć koszykówki, bo dużej sali nie mamy na marzec w planie, więc na wtorek musimy wykuć teorię z kosza, bo zrobi teścik.
– Czy oni wszyscy poszaleli? – przyznaję, puściły mi nerwy… – Choć wolę teorię z kosza niż zaliczenie. Mimo że nic nie wiem na ten temat…
– Odwołali rekolekcje w czwartek, bo prezydent USA robi tour po Europie i przyjeżdża do naszej szkoły, bo jakaś dziewczyna wygrała stypendium w Waszyngtonie i będzie tam studiować prawdopodobnie. – szczękę w tym momencie zaczęłam zbierać z podłogi. Ale coś mi się jednak nie zgadzało.
– Czy Ty sobie jaja robisz? – zapytałam niepewnie.
– Zosiu, od sinusuów i cosinusów cały czas to żart. Możesz się odprężyć, nic z tego nie jest prawdą. – patrzcie ją, jaka dowcipna.
– Ale kartkówka z matematyki? I dwa listy? I rozprawka?
– Nie zapomnij o wf-ie!
– To tak czy nie? Bo ja Ci uwierzyłam i nie wiem, czego mam się spodziewać…
– Wszystko żarty Zofio, nic, co napisałam, nie jest prawdą. Oprócz Obamy!
Naiwne ze mnie cielę, przyznaję bez bicia. Pomińmy fakt, że w Anglii nie ma prezydentów, planimetria będzie za 10 tematów, a o Obamie w Europie nikt nie słyszał… Skoro tak pisały, to musi być prawda. Zawsze wychodzę z tego założenia – skoro ja postępuję fair i nikomu nie robię krzywdy, to ludzie zachowują się w taki sam sposób.
Mimo że już nie raz i nie dwa przejechałam się na tym podejściu do ludzi, nie mogę się go wyzbyć.
Gdybym miała dziś 10 lat mniej i nagle napisała do mnie „Kamila spod Krakowa chodząca do 6 klasy” to śmiało bym z nią korespondowała. Nawet przez głowę by mi nie przyszło, że to może być „Krzysztof K., lat 47”. Niby dlaczego ktoś miałby się podszywać pod jakieś dziecko, by pisać z małą dziewczynką? To nielogiczne, każdy wiek ma swoje prawa i po co komuś kontakt z dzieciakiem, jeśli wokół niego jest tyle interesujących dorosłych?
Tak już mam, że raczej ślepo wierzę w to, co powiedzą mi inni. Żebyśmy się dobrze zrozumieli –odznaczam się zdolnością samodzielnego myślenia i posiadam swój rozum, i wyrobioną opinię, więc trudno mnie przekabacić na inną stronę, ale gdy z kimś rozmawiam, zawsze ufam jego słowom. Z góry uznaję, że mówi prawdę i nie ma niecnych zamiarów. Sama zawsze walę prawdą między oczy, toteż dlaczego ludzie mieliby postępować inaczej? Nie kłamię i nie ściemniam, więc inni także nie gubią się w zeznaniach.

Czy taka wiara mija z wiekiem? Ubywa jej wraz z kolejnymi doświadczeniami?
Wydaje mi się, że nie. Spoglądając wstecz i analizując pewne zdarzenia, śmiało mogę powiedzieć, że powinnam już dawno nie słuchać tego, co się do mnie mówi i przez grube sito przesiewać każde pojedyncze słowo. Za dużo razy mnie okłamano i zwodzono na manowce. Za dużo razy już słyszałam piękne słowa, które okazały się kłamstwem. Za dużo razy ja otwierałam się przed kimś, kto okazywał się nic niewarty.
Jednak nieustannie szukam prawdy. I nadal liczę na to, że znajdzie się ktoś, kto będzie cenił ją równie mocno jak ja.
Życie mamy jedno, na dodatek jest ono krótkie, po co więc komplikować je kłamstwem i manipulacją?

Może jednak moja naiwność jest dobra? Pokazuje, że mam dobrą duszę – nie chcę nikogo grać i udawać i wierzę w dobre zamiary. Chyba nie jest ze mną tak źle, co?

Naiwna, ale mocno stąpająca po ziemi,
Z.

4 Comments Add yours

  1. Małgosia G pisze:

    Czytałam o tych zaległościach z przerażeniem, ale przy zaliczeniu teorii z kosza coś zaczęło mi nie pasować 😛 Jeśli chodzi o mówienie prawdy – mam do tego taki sam stosunek jak Ty. Już dawno się zorientowałam, że kiedy się oszukuje w chińczyka, albo inną grę planszową, to nie ma żadnej zabawy 😀 I to samo w „prawdziwym” życiu 😉 Nie lubię kłamać. Dlatego tego nie robię i tego samego oczekuję od rozmówcy.

    Lubię to

    1. Drobne kłamstewka mogą czasem wyjść na zdrowie, oczywiście z umiarem i w odpowiedniej sytuacji. Niektórym takie małe grzeszki są wybaczone – innych od razu ktoś złapie na gorącym uczynku. Ja mam to szczęście, że umiem dobrze się kryć 😉
      Ale gdy chodzi o poważne sprawy, to nigdy. Szczerość to podstawa. Każdego (nie)związku.

      Lubię to

  2. Przy trygonometrii tak trochę śmiechłam, bo ten temat już u mnie był. A potem takie: poszła na human, to ma. A potem czytam o Obamie i albo gdzieś jest ściema, albo Obama naprawdę zwariował 😉

    Ja stosuję ograniczoną ufność – uwierzyłabym Kamili spod Krakowa, ale nie podała imienia, nazwiska i adresu.

    Lubię to

    1. Obama nie zwariował – to ludzie poszaleli 😉
      Co do Kamili, to wierzyłabym w ciemno – w końcu w Krakowie mieszka, moze by mogła przenocować w nagłym wypadku 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s