Weekend przy odbiorniku #5

„Spytałem zebrę

jesteś białą zebrą w czarne paski
czy czarną zebrą w białe paski?
A zebra odpowiedziała
A ty jesteś hałaśliwym człowiekiem z cichymi dniami
czy cichym człowiekiem z hałaśliwymi dniami?
Jesteś bałaganiarzem, który czasami bywa pedantem
czy pedantem, który bywa bałaganiarzem?
Jesteś człowiekiem szczęśliwym, który bywa smutny
czy smutnym, który bywa szczęśliwy?
Nigdy więcej nie zapytam zebry o paski.”

Nie pytajcie ludzi o to, czy są szczęśliwi. Gdy nie będą, nie powiedzą Wam tego, nie zechcą i Wam zepsuć humoru. Wezmą swoje złe samopoczucie na swoje barki i z nikim się nim nie podzielą.
Gdy jednak będą szczęśliwi,  także się o tym nie dowiecie – nikt nie chce się dzielić z obcymi swoją radością, ze strachu przed tym, że gdy już o niej opowiemy, ona zniknie. Ktoś z zazdrości nam ją odbierze.
Nie pytajcie ludzi o to, czy kochają. Nie powiedzą Wam o miłości, gdy będą zakochani. Nie zachcą zapeszyć i zniszczyć magii, która właśnie pojawiła się na horyzoncie. Jest ulotna jak motyl, a motyla łatwo spłoszyć. Nie przyznają się też do braku uczucia. To źle – nie kochać, to jeszcze gorzej niż kochać za bardzo. Nie oznajmią, że są samotni. To wstyd. Wstyd i żal. A do żalu nie jest łatwo się przyznać.
Nie pytajcie ludzi o plany na przyszłość. Nie podzielą się z Wami marzeniami – marzenia są zbyt cenne, by trwonić je na prawo i lewo. O marzeniach się nie mówi, marzenia się realizuje i wciela w życie. Jeśli jednak ich nie mają i stoją na drodze życia z założonymi dłońmi, też się o tym nie dowiecie. Dlaczego? Bo to fatalnie o człowieku świadczy, gdy sam nie wie, co planuje i czego pragnie. Skoro on nie jest pewien swojej przyszłości, to kto miałby być?
Nie pytajcie ludzi o pieniądze. Mając je, nie będą się chwalić, no chyba,  że są idiotami. Nikt nie lubi dzielić się swoim bogactwem. Lepiej ponarzekać, że wciąż ma się za mało. Lecz gdy będą oni bez grosza przy duszy, to także pominą to milczeniem. Kasa w naszych czasach to wyznacznik bycia „Kimś”, w ich mniemaniu. Nie przyznają się do biedy, bo to może ich wykluczyć. I nic wtedy nie pomoże.
Nie pytajcie. Sami też nie odpowiedzielibyście na pytania.
Jedyne, co uczyńcie, to: bądźcie szczęśliwi, kurczowo trzymając radość; kochajcie, pielęgnujcie motyle; żyjcie swoimi (nie)marzeniami, ciesząc się z samej drogi do celu; nie zaglądajcie w portfel – pusty, czy pełny, nie odzwierciedla Waszej duszy.
I pamiętajcie – nikomu nic do tego!
A tymczasem – zapraszam Was na cotygodniowy post muzyczny!

1. BOVSKA – Kaktus
Jeszcze dwa lata temu zatykałam uszy, gdy ktoś puszczał elektronikę, wówczas dla mnie nie była to pełnowartościowa muzyka. Podobnie jak z popem – nie raz i nie dwa śmiałam się z niego głośno. Dziś wciąż nie słucham elektroniki, od popu, który leci w radiu, uciekam, gdzie pieprz rośnie. Jednak nie skreślam ich zupełnie. Jest paru polskich artystów, którzy odwalają kawał dobrej roboty i wypuszczają na ryenk perełki. Niedawno na scenie zawitała BOVSKA, łącząca pop właśnie z elektroniką. Według mnie – kawałek ideał. A jakby do tego jeszcze dodać remiks Bądź duży Natalii Nykiel zrobiony przez Alkopoligamię albo Chwytaj ten stan VSCHOOL i Karoliny Czarneckiej (choć to nie do końca wiem, do czego zaliczyć) to widać, że polska muzyka naprawdę rozkwita.
2. The xx – Crystalised
Skoro już o elektronice mówimy, to nie sposób nie wspomnieć giganta. The xx to zespół założony w Londynie w 2005 roku. Za każdym razem, gdy słucham ich utworów, przechodzą mnie ciarki. To połączenie unikatowego głosu, świetnych aranżów i niezłych tekstów. O proszę: AngelsTogether, Islands. To klasa sama w sobie, nie można się nie zgodzić. A Jamie xx, wokalista zespołu, całkiem nieźle radzi sobie z karierą solową – Far Nearer.
3. Julia Marcell – Crows
Z tą artystką wiąże się historia, która jest idealnym odzwierciedleniem tego, jaka starałam się kiedyś być. A starałam się być…lubiana. Dlatego gdy ktoś zapytał mnie, co myślę o Julii, odpowiedziałam od razu „jest świetna” – bo wiedziałam, że to jej zagorzały fan. Prawda była taka, że nie miałam pojęcia, o kim mowa, ale nie chciałam się skompromitować. Na szczęście nikt nie prosił o szczegóły mojego zachwytu. Od tamtej pory minęło wiele czasu i już nikogo nie udaję, ale Marcell po jakimś czasie odkryłam i parę jej piosenek mnie oczarowało. Manners, Andrew („czasem myślę, jak dziwnie być człowiekiem”) czy
4. Ania Dąbrowska – Jeszcze ten jeden raz
Tak, wiem, że to akustyczna wersja, nie najlepszej jakości. Ale mi się ona bardziej podoba i fora ze dwora z pretensjami. Ania była ze mną w najtrudniejszych miesiącach życia, ryczałam do jej piosenek i śmiałam się razem z nimi. Ma cudowne teksty, bardzo tkliwe co prawda i babskie, ale nie przeszkadza mi to. Czasem człowiek potrzebuje po prostu przytulić się do muzyki i czuć się zrozumianym, tak po ludzku. Niekiedy lody i muzyka to najlepszy pocieszyciel. Musisz wierzyć („On Cię wybrał dawno temu, wymyślił Cię sobie…”), Charlie Charlie, Glory. Moja wewnętrzna płaczka najbardziej lubi uaktywniać się przy akompaniamencie Dąbrowskiej.
5. Paulina Lenda – Not Enough
Jeden z najpiękniejszych tekstów, jakie ktokolwiek napisał. Paulina to odkrycie ubiegłorocznej wiosny. Za osiem dni minie rok, odkąd mieszkam na Wsi,  a to właśnie ta dziewczyna pomagała mi w przyzwyczajeniu się do nowego stylu życia. Moi sąsiedzi poznali mnie lepiej dzięki niej – rano wstawałam, na oścież otwierałam okno, puszczałam na maksa playlistę Lendy i szłam do ogrodu. Poranne powietrze przecinał jej śpiew, mam nadzieję, że choć trochę wówczas udało mi się ukulturalnić lokalną społeczność. Słowa Not Not Not swojego czasu spisałam na kartkę i powiesiłam nad łóżkiem – były tak bardzo „moje”. Łapcie jeszcze IyeokaNobody’s Wife, Bezsenność we Dwoje, Get Lucky (tak, to cover tego, o czym myślicie). Nieźle, prawda? Jeden z niewielu jazzowych wykonawców, których słucham.

A Wasze typy?

Z.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub mnie na Facebook’u  i śledź na Instagramie, by być na bieżąco.

Zostaw też komentarz i zajrzyj do zakładki „Napiszę Ci list”.  Może się dogadamy?

3 Comments Add yours

  1. O, jest FB! Co się stało?

    Pierwsza piosenka mnie urzekła. U mnie przed zobaczeniem tego postu była płyta Wilków ,,Światło i mrok”, reklamowały ją ,,Czystego serca” i ,,Miłości kwiat nieśmiały”, które powinny być w necie.

    Polubienie

    1. Jest FB. Jest, bo…chcę wyjść do ludzi. Zawodowo, prywaty w to nie mieszam.
      Wilki! Sto lat ich nie słuchałam…

      Polubienie

  2. Małgosia G pisze:

    Ja ostatnio słuchałam jazzu (Take Five – The Dave Brubeck Quartet) i ogólnie duużo starej muzyki- od oryginału „The Sound of Silence” (1964) do „Say My Name” nieśmiertelnych Destiny’s Child 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s