Weekend przy odbiorniku #3

Dobry wieczór,

Najmocniej Was przepraszam za chwilową nieobecność i pisanie tylko o muzyce, ale w ostatnim czasie przygniotła mnie szara rzeczywistość i natłok obowiązków. Z bólem serca patrzę w stronę laptopa i tęskno myślę o tym, że mając tyle pomysłów do przelania na „papier”, nie mogę zasiąść do pisania! Ale to minie, muszę przeżyć jeszcze ten tydzień i wrócę do „Życiowej…” ze zdwojoną siłą.

Człowiek co dzień uczy się o sobie czegoś nowego, prawda? Ja dziś zrozumiałam, że mimo duszy niezaprzeczalnej marzycielki i idealistki (czyli osoby myślącej niekoniecznie logicznie), mój umysł nie znosi przyswajania wiedzy czysto teoretycznej, która nigdy się  nie przyda i tylko zaśmieca szare komórki. Mam do zaliczenia test z całego średniowiecza (kłania się rozszerzona historia) i powinnam wkuć setki informacji. A mój mózg…ich nie przyjmuje. Czytam i czytam materiał i…nic. Wyjątkowo zadowolę się tróją. Po co mi bowiem wiedzieć o podbojach mongolskich czy władcach średniowiecznej Rsui Kijowskiej, skoro ni mnie to grzeje ni ziębi (a już na pewno nie wykorzystam tego w życiu). Zamiast wgapiania się w kartki, wolałam wziąć podręcznik z kursu na prawo jazdy i przez parę godzin przerobiłam sobie 8 lekcji i przeczytałam ponad 200 stron. Ze zrozumieniem.
Kłania się Wam dziś więc Zosia praktyczka (wciąż niepogodzona z systemem oświaty).

 

Czego słucham, mając natłok obowiązków? Głównie „staroci” – w takim okresie, jak ostatnio, nie mam czasu na szperanie i odkrywanie perełek.

1. UNICEF – Imagine

Że cover wcale nie powala na kolana? Że to profanacja? Mówcie, co chcecie. Dla mnie utwór Lennona to majstersztyk. To pieśń, a nie jakaś tam pioseneczka. Każdy ją zna, ale czy przykłada wagę do słów?

Imagine there’s no Heaven
It’s easy if you try
No hell below us
Above us only sky
Imagine all the people
Living for today

Imagine there’s no countries
It isn’t hard to do
Nothing to kill or die for
And no religion too
Imagine all the people
Living life in peace

You may say I’m a dreamer
But I’m not the only one
I hope someday you’ll join us
And the world will be as one

Imagine no possessions
I wonder if you can
No need for greed or hunger
A brotherhood of man
Imagine all the people
Sharing all the world

You may say I’m a dreamer
But I’m not the only one
I hope someday you’ll join us
And the world will live as one

Wielu artystów poprzez muzykę pragnie zmieniać świat. Najlepszy przykład? Playing for Change (sprawdźcie ich kanał na YT). Ich La Bamba czy Don’t Worry Be Happy są niesamowite.

 

2. Ada Szulc – Big Love

Rzadko zdarza mi się zastanawiać nad tym, na co nie mam wpływu, ale  są takie chwile, gdy nurtuje mnie, po cholerę powstaje tyle piosenek o miłości? Nie da się śpiewać o babci, lesie czy książkach? Przecież to taki sam chleb powszedni (no właśnie, o nim też nikt nie śpiewa – no może poza Kasią Nosowską).
Ale teraz, przecząc samej sobie – podam Wam parę moich miłosnych typów. „Big Love” wywołuje u mnie ciarki, być może powodowane wspomnieniem filmu pod tym samym tytułem, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wspominałam już, że kocham polskie kino?
Świetnie o uczuciach śpiewa Kuba Nycz, Hey czy Sarsa – no bo kto powiedział, że miłość jest usłana różami i ocieka bezproblemowym szczęściem?

 

3. Marek Grechuta – Korowód

 

Są utwory, które idą z nami przez życie. Które nigdy się nie nudzą i można do nich wracać raz za razem. Marek Grechuta należy do artystów, z których nigdy nie wyrosnę. Był ze mną w najważniejszych momentach życia i do dziś mam przed oczami pewne sceny, gdy tylko słyszę słowa jego piosenek. Jak potoczyłoby się moje życie bez Ważne są tylko dni których jeszcze nie znamy czy Nie dokazuj lub Będziesz moją panią? Twórczość Grechuty to jedyna, której coverów nie uznaję. Ktokolwiek nie nagrałby swojej interpretacji, nie uznam. Podobnie z Jackiem Kaczmarskim – tak, ogromne chapeaux bas dla obojga! W podobnym czasie działał Turnau (ten utwór pasowałby równie dobrze do wcześniejszego zestawienia : o miłości).

 

4. Maria Peszek – Nie wiem czy chcę

 

 

Kobiety coraz częściej wybierają pielęgnowanie swego wnętrza i skupienie się na swoich pasjach, zamiast rodzić dzieci i robić za kurę domową. Jestem jedną z nich. Nie raz pisałam już o aborcji czy o miłości. Dla mnie sprawa jest prosta. Są kobiety stworzone do podtrzymywania domowego ogniska i takie, które zmieniają świat. I społeczeństwo. Marii Peszek  nie muszę Wam już przedstawiać. Ale czy znacie jej imienniczkę – Sadowską? Pole walki wbija w fotel, elektryzuje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Napisane przez dojrzałą kobietę, tylko przez świadomych ludzi zostanie docenione. Piosenka ideał. Nie cierpię, gdy wokaliści tworzą kolejne kawałki o niczym – dlatego w moim cotygodniowym cyklu nie mam miejsca na durnotę i pustkę.

 

5. Irena Kwiatkowska – Szuja

Kto jest dla mnie najwspanialszym polskim artystą sprzed lat? Niezmiennie Kabaret Starszych Panów. Na telefonie mam ściągnięte chyba wszystkie ich piosenki – każda z nich to cudo samo w sobie. Współcześnie mało kto umie stworzyć coś równie dobrego. Śpiewali o…codzienności, która, sami przyznajcie, nie zmieniła się od ponad pół wieku – tematy wciąż aktualne są podane w tak przystępny sposób, że nawet głuchy by zrozumiał. Dość zbędnego gadania – słuchajcie (tak, dawnej polszczyzny też!): Jeżeli kochać to nie indywidualnieTanie dranieUpiorny twistJuż kąpiesz się nie dla mnieTango kat. Świetnie zinterpretowali Kabaret Starszych Panów Kukiz i Maleńczuk czy Renata Przemyk i Kayah.

 

A Wasze typy? Co mi zaproponujecie?

 

Zachęcam do pozostawienia po sobie śladu – każdy komentarz mile widziany! Możecie też zasubkrybować lub obserwować na Insta.

 

Z.

 

3 Comments Add yours

  1. Imagine ❤ ❤ ❤
    Nie mam nic do zaproponowania, ale rozszerzona historia… jako elitarny biolchemmat śmieję się z humanistów 😀 I jak ty wytrzymasz z rozszerzeniem? Przecież historię w liceum nawet ja znienawidziłam.

    Polubienie

    1. Humanista humaniście nierówny, Sławomira 😉
      Jak wytrzymam z rozszerzeniem? Całe życie uczyłam się dat i nazwisk, więc rok jeszcze dam radę. Matury z historii nie zdaję, więc w żadnym wypadku nie jest to mój priorytet. Mam ciekawsze zajęcia w życiu 😀
      Dziś na przykład – znalezienie portfela, który przepadł jak kamień w wodę…

      Polubienie

      1. Powodzenia, bo brak portfela nie jest fajny.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s