Weekend przy odbiorniku #2

Dobry wieczór!

Mimo że mam za sobą jakieś 600 kilometrów w dwa dni i padam z nóg, nie mogłam nie zrobić naszego muzycznego podsumowania tygodnia. Zanim jednak przejdę do właściwej części, mała dygresja.

Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy żyli z dnia na dzień, na spontanie. Nie zastanawiali się długo nad kolejnym życiowym krokiem, tylko z rozpędu przeskakiwali nad przepaścią. Im dłużej żyję, jestem bliżej swojego ideału. Staję się tym, kogo podziwiała kilkuletnia Zosia. Co tym razem?
W środę bodajże przeglądałam Instagrama i natrafiłam na fantastycznego artystę @jamie.luna. Na co dzień pracuje w Krakowie, ale 14-16 lutego jest we Wrocławiu, więc nie myśląc wiele, napisałam, czy ma jeszcze wolne terminy. Miał. Zapytałam Mamę, czy pojedzie ze mną i dziś własnie wróciłyśmy z półtoradniowej eskapady na południe, obie wydziarane (nie, nie zamieniam się na rodzicielki, wara!). Żadna z nas nie spodziewała się parę dni temu, że odwiedzimy Wrocław i do tego wrócimy z pięknym tatuażem. Kocham to. Kocham żyć, a nie zastanawiać się, co warto a co nie, i czy wypada, i czy się powinno… Życie to chwile takie jak dziś – razem z Najcudniejszym Człowiekiem na Ziemi, przy rozmowie, koncercie Strachów na Lachy w trójce i wegańskim obiedzie w „Vedze” na Rynku 27a.

Vega to pierwsza otwarta w Polsce knajpa wegetariańska (1987r.), która od 2013r. jest stuprocentowo wegańska. Znajduje się w samym sercu stolicy Dolnego Śląska, gdzie na dwóch piętrach serwuje roślinne dania. Na dole, przy minimalistycznym wystroju (z wygrzebanymi na pchlim targu ozdobami, jak chociażby dwumetrowe liczydło) serwuje typowe dania kuchni polskiej – jak gołąbki z ryżem i warzywami w sosem a’la leczo (pyszne!), pieczeń z seitanu w sosie pomidorowym z kaszą gryczaną (mniam! strzeżcie się bezglutenowcy) i obowiązkowymi surówkami czy naleśniki z jabłkami i truskawkami (nie próbowałam, ale podobno szału nie było i wyglądały na tłuste). W menu poza tym: zupy krem  – z groszku, marchewki curry; pierogi; zrazy z kaszy jaglanej; burgery; samosy czy tortille. Na piętrze – bardziej egzotycznie. Pizza z cukinią, bakłażanem i rukolą; afrykańskie curry z ryżem; klopsiki tofu z marchewką; soy-dog i wiele innych. Niestety, góra jeszcze nie była otwarta, więc nie dane było mi spróbować wszystkich pyszności. Polecam! Swojsko, klimatycznie i niedrogo. I z psem przyjść można!

 

Wracamy do muzyki.

  1. Tobtok ft. River – Fast car

    Mówiłam o naszej weekendowej podróży. W radio słuchałyśmy wszystkiego, co popadnie, gdyż w naszym aucie nie ma odtwarzacza CD, a kaset brak. W głowie została mi cover utworu Tracy Chapman . Słowa:
    You got a fast car
    I want a ticket to anywhere
    Maybe we can make a deal
    Maybe together we can get somewhere
    mówią same za siebie, prawda? Te chwile, gdy mkniesz pustą drogą, koło ciebie migają jedynie świata uliczne i nikt cię nie pogania, są wspaniałe. Nieograniczona wolność i niezależność są nie do podrobienia! Z ciągłą jazdą kojarzy mi się też „Ballada o dziewczynie, co piła gorące mleko”…

  2. GrubSon & Tymon Tymański – Nie jestem

    Przepraszam, że nie ma tu video, ale to wina youtube.com. Słuchajcie tu.
    Piosenka genialna w swej prostocie. Słowa motywowały mnie cały tydzień do działania, a przy tym skoczna melodia zrobiła swoje. Lubię od czasu wejść z nizin artystycznych do głównego nurtu i sięgam wtedy po na co dzień niesłuchany hip-hop. Przyznaję – jedynym artystą, którego doceniam w tym gatunku, to właśnie GrubSon i chociażby jego „Na szczycie”, „Niebieski ptak” nagrany z Mariką (kolejny utwór, którego słucham ostatnio non-stop, mimo że tak różny od dotychczasowych upodobań – jednak, jak to mówią, tylko krowa nie zmienia poglądów) czy „Jedna z planet” w towarzystwie Marceliny (teraz przenosicie się na yt i oglądacie hipnotyzujący teledysk). Dla niewtajemniczonych, GrubSon był w tym roku na Małej Scenie na Woodstocku i to chyba jeden z tych artystów, którzy najbardziej porwali publikę. Połowę koncertu prześpiewali fani, a wokaliści mieli z nimi świetny kontakt. (o, proszę)

  3. Marcelina – Bez ramki

    Żeby oddać moje uczucia do tego kawałka, musiałabym cofnąć się jakieś dwa lata. Gdy na poważnie zaczęłam szukać swojej drogi, to był mój hymn, swoiste wyznanie wiary. Może i jestem nudna, ale uważam, że teksty to esencja każdej piosenki. Pal licho melodię, pal licho wykonanie – jeśli słowa mnie porwą, to wystarczy. Tutaj, porwały:

    Nie jestem obraz by w ramki mnie brać
    Ja nie jestem żadna półka
    Nie wkładaj we mnie tych dobrych rad
    Bo ja lubię cyrk na kółkach

    Zagłaskać mnie ubrać w lukrowy swetr
    Dziki orzeł w złotej klatce
    Ja sobie sterem ja statek i maszt
    Popatrz głębiej w oczy czarne

    Płynę wartko w górę rzek
    Żaden nurt nie znosi mnie
    I nie dla mnie ciepły front
    Lubię płynąć tak pod prąd

    Kiedy i gdzie jestem, wciąż szukasz mnie
    Ja się chowam nie za płytko
    Nie kupuj mnie, nie płać za każdą z cech
    Bo pobędę z Tobą krótko

    Nie wkładaj mi w usta gotowych zdań
    Ja Ci nie dam się nakarmić
    Sama, próbuję, dotykam i chcę
    Też się czasem na czymś Spalić

    Płynę wartko w górę rzek
    Żaden nurt nie znosi mnie
    I nie dla mnie ciepły front
    Lubię płynąć tak pod prąd

    Jeśli szeroko otworzysz na świat
    Swoje wielkie martwe oczy
    Wyrzucisz ramki jak ciasne kajdanki
    Może to zrozumiesz trochę

    Że gdyby z góry popatrzeć na świat
    To te wszystkie małe troski
    Jak rozsypane piegi na twarzy
    Urozmaicą Twoje drogi

    Płynę wartko w górę rzek
    Żaden nurt nie znosi mnie
    I nie dla mnie ciepły front
    Lubię płynąć tak pod prąd

    Za każdym razem, gdy słucham Marceliny, wiem, że ona śpiewa o mnie. Gdybym miała zostać kimś wielkim i później napisać autobiografię, to to byłby prolog. Marcelina zresztą ma parę świetnych kawałków: „KARMELOVE” (wideosesja) z Piotrem Roguckim w klimacie walentynkowym [która wersja podoba Wam się bardziej?] A gdy będzie źle, nie puść mnie… Albo „On nie zapomni” ze wspominianego już albumu „Panny wyklęte”.

  4. Natalia Przybysz – Miód/Nazywam się niebo

    Powiem krótko – gdyby do moich drzwi zapukała dziś Natalia Przybysz, to z miejsca zostałabym lesbijką. Kobieta – ideał. Weganka praktykująca buddyzm o wspaniałym głosie. A jeśli do tego dodamy jeszcze piękno zewnętrzne, to zachwytom nie będzie końca. Jej ostatni album „Prąd” to najlepsze, co wyszło spod skrzydeł polskich wytwórni płytowych ostatnich lat. Kompozycje, słowa, klimat, głos Natalii i jej charyzma to mieszanka, która natychmiast po pierwszym przesłuchaniu stała się moim numerem jeden. Zresztą – oceńcie sami:„Królowa śniegu”, „Prąd” , „Nie będę Twoją laleczką”„Do kogo idziesz?” (koniecznie znajdźcie niekoncertową wersję, chociażby na spotify!). Przecież to jest mistrzostwo świata!

  5. Maja Koman – Babcia mówi

    Oj, gdzie ci mężczyźni? A gdzie te kobiety? Maja Koman jest dla mnie wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o poczucie umoru i dystans do siebie i otaczającego świata. W swoim piosenkach śpiewa z ironią o współczesnym świecie i przypadłościach, która mu dokuczają. „Zmarszczka” to przykład perfekcji pióra. Specjalnie pokazałam Wam wideosesję, bo kanał Uwolnij muzykę na YouTube to miejsce, gdzie można znaleźć bardzo ciekawych artystów, grających swoje utwory w nowych aranżacjach. O, chociażby Oksana Predko z „Autobusem” i „Kill Billem” czy Mikromusic i ich nieśmiertelne „Takiego chłopaka”. Albo Organek i „Kate Moss” (tak, tu uwielbiam, a na Woodzie uciekałam daleko z jego koncertu…

    A Wasze typy z tego tygodnia?

 

Do napisania,

 

Z.

2 Comments Add yours

  1. Właśnie mogłam posłuchać, już pierwsza piosenka mnie zachwyciła. A potem tylko lepiej. ,,Babcia mówi” takie genialne 😀 Organek ❤ Po usłyszeniu ,,Italiano" w radiu byłam pod wielkim wrażeniem.
    W tym tygodniu u mnie powrót do Budki Suflera – polecam ,,Ragtime" i ,,Młode lwy".

    Lubię to

    1. Budka Suflera to klasyk… Do mnie jednak nigdy nie przemawiala ich muzyka. A jeśli mowa o „Italiano”, to juz wiem, że Edyta Bartosiewicz znajdzie się w zestawieniu za tydzień ❤
      Z

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s