Weekend przy odbiorniku #1

Nie uważam się za konesera muzyki. Ale to słuchawki są nieodłącznym elementem każdej minuty życia – podróż, przystanek autobusowy, pisanie, nauka…muzyka otacza mnie non-stop. Nie zasłuchuję się w klasykach, nie podążam za trendami. Raczej nie skupiam się na artystach, a na poszczególnych utworach. Dlatego też nigdy nie miałam „idola”,
ale piosenek na rozmaitych playlistach mam tysiące. Nie ograniczam się też do jednego rodzaju muzyki, więc ukochane kawałki mieszczą się w granicach: od klasycznej Yann’a Tiersena przez country Shanii Twain po hip-hop Grubsona. Jednak najbardziej cenię
i ubóstwiam polską scenę niszową, amerykańskie „rdzenne” brzmienia (jak chociażby Nahko) i francuską współczesną muzykę.

W poszukiwaniu coraz to nowych kawałków buszuję po YT i Spotify i zawsze znajdę tam jakieś perełki. Podobno mam całkiem niezły gust, choć były chłopak (członek zespołu heavy-metalowego) tylko z miłości słuchał tego, co leciało z moich głośników. Inaczej uciekałby jak najdalej. Ale przecież o gustach się nie dyskutuje.

Chciałabym dzisiejszym postem rozpocząć cotygodniowy cykl. W każdy weekend będę dzieliła się z Wami utworami, które w danym tygodniu mi towarzyszyły. Będą klipy, krótkie historie i dziwne przemyślenia. Chcę propagować (głównie) polską, mało komu znaną, muzykę i artystów, którym należy się miejsce w światowej czołówce. Gotowi?

Oczywiście, w komentarzach dzielcie się swoimi faworytami – niech muzyka nas łączy
|i poszerza horyzonty!

 

 

  1. Marika feat. XXANAXX – Tabletki

Z Mariką moja przygoda ciągnie się już od dłuższego czasu. Zaczęło się od jakichś zdjęć
w Internecie: zachęcona oryginalnie wyglądającą dziewczyną, wpisałam jej nazwisko
w wyszukiwarkę i zauroczyłam się. Uwielbiam „Widok” w wersji nagranej z neoMoMo (koniecznie sprawdźcie!) i „Idziemy w noc” Marty z albumu „Panny wyklęte”, który notabene sam w sobie jest cudowny. Wydany w 2014 roku w hołdzie Żołnierzom Wyklętym jest świetną lekcją historii w łatwo przystępnej formie. Kawał dobrej roboty poza Mariką odwaliły m.in. Natalia Przybysz, Kasia Majelonek, Halina Mlynkova, Paresłów (ich piosenki są genialne).

2. neoMoMo – Film ft. Pustki

Skoro już jesteśmy przy neoMoMo, nie może zabraknąć jednej z moim najnowszych miłości. Mówiłam już, że słowa są dla mnie nieraz ważniejsze od melodii (i wykonania: nawet fałsz mi nie straszny, jeśli tekst wkradł się do mojego serca)?

Znów widzę więcej, wyostrzam węch
Lepsze mam sny od kiedy sama śpię
Dziesiątki smaków, tysiące miejsc
To jest mój czas i nie chcę dzielić się
Jestem jak szczeniak, który przegryzł smycz
I na złamanie karku gna przez las (…)
Bywam słodziutka i cierpka też
Mogę uśmiechać się do kogo chcę

No powiedzcie sami, czy to nie jest moc? Mi ta piosenka dała parokrotnie kopa o działania w tym tygodniu, podnosi na duchu jak mało co. Podobnie jak „Żonka”.

3. Mikromusic – Dom

To kolejny z moich ulubieńszych zespołów. Znamy się od „Niemiłości” i „Takiego chłopaka” i „Lata 1996”. Ale teraz pokochałam ich jeszcze bardziej, bowiem nagrali ścieżkę dźwiękową do „Chemii” – jednego z najlepszych polskich filmów, jakie widziałam. A jestem pod tym względem wybredna. Nie napiszę tutaj całego elaboratu o tym, dlaczego powalił mnie na kolana, bo w przygotowaniu jest już osobny post, ale szczerze i z całego serca zachęcam Was, abyście go obejrzeli. To dzieło, które nie daje zasnąć i normalnie żyć w dzień po seansie. Cudo. Ja zawaliłam noc z poniedziałku  na wtorek, bo najpierw obejrzałam ten film, a później do bladego  świtu leżałam w łóżku i ganiałam za nieposłusznymi myślami.

4. Maria Peszek – Był sobie król

Lojalnie ostrzegam – jeśli nie interesuje Was teledysk, przewińcie do drugiej minuty. Kołysanka dla dzieci w wykonaniu wspaniałej kobiety. Wyzwolona, odważna i nietuzinkowa. Babka wzór. Maria Peszek to klasa sama w sobie. Jednym tchem mogłabym wymienić kolejne piosenki z kolejnych albumów, na których nigdy się nie zawiodłam.
To między innymi przez tą kobietę rok temu ogoliłam się na łyso i zaczęłam doroślej myśleć. nauczyła nie bać się mieć swojego zdania i otwarcie mówić o podnietach. Weźmy chociażby „Moje miasto”„Ludzie Psy”„Szarą flagę”, czy jeden z najnowszych „Polska A B C i D”.

5. Canailles – Titanic

Absolutne odkrycie roku 2015! Ten kanadyjski zespół grał w lipcu na Małej Scenie na Woodstock’u. Nie znałam ich wcześniej, ale skusił mnie „francuski folk w nowym wydaniu” jak głosiło na plakatach. Mnie na koncert dwa razy nie trzeba namawiać.
Gdy zagrali pierwsze nuty, pod sceną zebrał się tłum. Wszyscy tańczyli, skakali i bawili się niesamowicie. Nigdy wcześniej nie czułam w sobie tyle energii do dzikich harców, jak podczas ich występu. To najlepszy koncert na jakim byłam na Woodzie! Po sporo ponad godzinie fenomenalnej zabawy wracałam do namiotu spocona, okurzona
i szczęśliwa jak nigdy. Przy „Parle moi”, „Dimanche”, „Bien-etre” (pardon, nie mam francuskich znaków) czułam, że żyję. Zobaczcie, co się tam działo.  (jak zobaczycie czerwone spodnie i biały łeb, to będę ja).

A Wasze typy minionego tygodnia? U mnie było mega pozytywnie i bardzo szczęśliwie.

Muzycznie rozkręcona,

Z.

4 Comments Add yours

  1. EMdżik pisze:

    Hm… w minionym tygodniu zachwycałam się Disney Love Medley (Kristin Maldonado ft. Jeremy Lewis), Makatką z Trójkątem Opatrzności- SDM, Armada Latina- Cypress Hill oraz piosenką Mr. Zoob- Mój jest ten kawałek podłogi.
    Dobry pomysł z cotygodniowym podsumowaniem! 🙂

    Polubienie

    1. Zamiast „Disney Love Medley” wzięłabym https://www.youtube.com/watch?v=OsO4mBEHKHk
      SDM czegokolwiek się nie podejmie, robi furorę (klasyków nie podaję, ale to znasz? https://www.youtube.com/watch?v=7F4n4gdJgUs&list=PLFB35894BE8954C57&index=2)
      Za Pitbullem nie przepadam, z Keshą nagrali naprawdę dobry kawałek do tańczenia (https://www.youtube.com/watch?v=hHUbLv4ThOo), choć z Lopez też dobrze grają ^^
      A „Mój jest ten kawałek podłogi” kocham – kojarzy mi się z „Arahją” (ale unplugged https://www.youtube.com/watch?v=DPBgknmkzBs)

      Z. 😀

      Polubienie

  2. Dopiero przy trzeciej piosence mi się spodobało. I dlaczego ja dopiero teraz odkryłam Marię Peszek? Mnie ostatnio zaś zachwyca ,,Królowa Motyli” Magdy Przychodzkiej (https://www.youtube.com/watch?v=7Wyrf9W6sHs)

    Polubienie

    1. Maria Peszek to artystka nad artystkami! Jak byłam w podstawówce, wyszedł album „Kobiety pistolety”, który kupiła sobie moja matka chrzestna. Gdy raz zostałam u niej na noc, a ciotka gdzieś wyszła, puściłam Marię. To był owoc zakazany (ach, te bezpardonowe teksty!) i kusił baaardzo mocno. Teraz słucham „legalnie” i czekam na koncert, bo już dwa przeleciały mi koło nosa…

      Magdy nie znałam, ale właśnie leci i…ma świetny głos!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s