„Dziunia”, kto tu jest normalny?

Nowakowska-Dziunia-2015

Z zapomnika Dziuni: „powszechne=normalne?”

Któregoś dnia z głupia frant weszłam do empiku, oczywiście nie zamierzając niczego kupować, i…wyszłam z dwiema pełnymi torbami (papierowymi eco-friendly, ma się rozumieć!). Wśród wyszperanych skarbów były dwie książki Anny Marii Nowakowskiej, autorki dotychczas całkowicie mi nie znanej. „Dziunia” i „Dziunia na uniwersytetach”. Jak można wywnioskować po samych tytułach, jest to historia młodej dziewczyny, ukrytej pod pseudonimem Dziunia. Losy bohaterki śledzimy od narodzin (a nawet i nieco wcześniej, przecież rodzice wyjechali na obóz dla młodzieży i mama, nosząca piękne warkocze, wróciła stamtąd z brzuchem) aż do czasu ukończenia studiów.

Jak zwykle, gdy piszę o książce, odpuszczę sobie zarys fabuły , czy krytykę czysto praktyczną (bo nie uważam się za fachowca w tej dziedzinie). Będzie szczerze i od serca. Refleksyjno-wkurwienie, jak zawsze.

Książka jest zapisem bardzo smutnej i, niestety, nierzadkiej historii. Opowieść
o dziewczynce, później kobiecie, która zostaje odrzucona przez społeczeństwo.
Od maleńkości wadzi wszystkim, na nią zwalana jest wina za każde zło tego świata (tak, łącznie z tym, że dziś pada deszcz, a wczoraj ktoś utopił się w Bałtyku).

Autorka w zabawny sposób chce przedstawić problem przemocy domowej i złego traktowania dzieci.
To miałoby sens, gdyby sprawa nie była aż tak poważna i nie dotykała sporej części narodu (choć zdaję sobie sprawę, że moją opinię poprze zaledwie garstka ludzi).
O pewnych rzeczach po prostu nie wypada żartować. Nie powinno się dowcipkować
o gwałcie, wykorzystywaniu seksualnym dzieci i alkoholizmie w najbliższej rodzinie.
A Nowakowska to zrobiła, co według mnie spłyciło życie Dziuni i jej ogromny problem.

Akcja powieści (która nie może być jedynie fikcją literacką – aż tak empatycznym nie
da się być; autorka albo korzystała ze swoich osobistych historii, albo stworzyła postać na podstawie życiorysów swoich pacjentek, pracując jako terapeutka w ośrodkach pomocy społecznej) umiejscowiona została w latach ’60-’80 ubiegłego stulecia.
Dziunię wychowują: matka, która „przez nią” zaprzepaściła szanse na dostatnie życie
i na niej wiesza psy za wszelkie niepowodzenia w życiu i ojciec, wiejski weterynarz, który z czasem ma większą praktykę alkoholową aniżeli lekarską. Co się dziwić takim młodym rodzicom? Oboje mieli być kimś Wielkim, robić karierę, a tu proszę – zalęgło im się niechciane dziecko, a na dodatek jeszcze żąda opieki i miłości! Zamiast siedzieć cicho
i współpracować, córka jest ciekawa świata i odbiera go każdym zmysłem. Jest otwarta na życie, w przeciwieństwie do wszystkich dorosłych, z którymi ma do czynienia. Później zaczyna być tylko gorzej – dziewczynę z rąk do rąk przekazują sobie niemal wszyscy członkowie rodziny. Służy jako sprzątaczka u Dziadostwa, a rówieśnicy z niej szydzą,
bo jest „inna”. Ubiera się skromnie, jest nadzwyczaj inteligentna, a jedynym jej marzeniem jest wtopić się w tłum.

To człowiek skrzywdzony przez życie, skreślony już na starcie. Na każdej stronie powieści Autorka udowadnia nam, że z Dziunią jest „coś nie tego”: że ma niewykształconą inteligencję emocjonalną przy jednakowym nad wyraz rozwiniętym intelekcie. Co ja o tym myślę? Gdyby przez całe życie każdy okazywał mi niechęć
i otwarcie mówił, że jestem nic nie warta, a ludzie byliby dla mnie mili jedynie, gdy czegoś potrzebują, to też bym miała w dupie emocje swoje i całego świata.

Życie dziewczyny zniszczył ojciec pijak, matka wyładowująca na dziecku frustracje, środowisko, które zawsze potrzebuje kozła ofiarnego. Pojawili się dorośli mężczyźni, którzy bezwstydnie ją wykorzystali w wiadomym celu. Nie dziwi więc, że dziewczyna bała się zakochać w facetach. Wreszcie – zniszczyły ją używki, w które uciekała, by odciąć się od problemów dnia codziennego.

Sporo osób uzna ją za sierotę, ofiarę losu, jedną z wielu, która przecież mogła żyć inaczej. Ja powiem wówczas, że się mylą. Nikt nie wybiera sobie taty alkoholika i matki, która nie umie kochać. Nikt nie wybiera sobie dysfunkcyjnej rodziny. Poczytajcie o DDA,
o współuzależnieniu.
A przede wszystkim – zastanówmy się razem, jak wyglądało życie pół wieku temu? Przecież każdy wtedy łoił, żony się biło, a dzieci traktowano jako dodatkowe ręce do pracy. No dobrze, ale wracając do słów rozpoczynających post: czy „powszechne” znaczy „normalne”? Czy jeśli każdy z nas zacznie teraz mordować małe dzieci (a tu doszło do zbrodni na umyśle) i dojdzie do upowszechnienia zjawiska, to nazwiemy to „normą”?

Gdyby Dziunia urodziła się trzydzieści lat później, pomogłyby jej telefony zaufania, poradnie i mądrzy troskliwi ludzie. Problem byłby zażegnany. Ale na nieszczęście urodziła się w czasach zamiatania problemów pod dywan i nieprzykładania wagi do uczuć
i wnętrza.

Na koniec, parę cytatów:

„Dowiedziała się czegoś o facetach: im więcej dla nich robisz, tym mniej im na tobie zależy. Im – tym. Pożyteczna rzecz, wiedzieć coś takiego”

„-Wszyscy będziecie jak rodzina – wyszeptała Babunia. – Będziesz miała braciszka albo siostrzyczkę.
-Nie chcę braciszka.
-Dlaczego mówisz „jak rodzina”? – Oburzyła się Mama – Powiedz po prostu „normalna rodzina.””

„I dopiero wtedy się uwolnił. Palce są mądre, wiedzą, że czasem trzeba się złamać, żeby być wolnym”

„Dziunia była przyczepiona do niczego. Miała wybór (…). Zdecydowała się wypłynąć. Była na dnie. Po raz pierwszy. Ale nie ostatni”

„Ale zachowała zdolność dziwienia się. Czyż nie ta zdolność wyniosła człowieka ponad inne inteligentne gatunki? Na przykład karaluchy?”

„Tymczasem w Zadupiu zachodziły różne zmiany. Musiały, zbyt wiele napięcia musi znaleźć ujście. Ktoś musi zwariować albo się obudzić, żeby rzeczy mogły toczyć się tak, jak powinny”

„Nie stój nade mną jak kat nad dobrą duszą”

„Od pająków Dziunia nauczyła się tego: Rób to, do czego cię Prezes stworzył. I tego: Nawet jeśli inni uważają, że twoje dzieło życia to tylko brudy do posprzątania”

„I czy powiedzenie tylko części prawdy rzeczywiście jest kłamstwem?”

„Prezes tworzy potwory o gołębich sercach i nerwach pokrytych miodem. Tyle że nie daje im możliwości uśmiechnąć się do świata. I normalnych ludzi o sercach mrocznych jak samo piekło. I tak samo zimnych. Którzy mają piękny uśmiech i piękne słówka. Prawdziwe potwory wyglądają jak ludzie”

„Prawda jest – jak zawsze – mało ciekawa. Tyle w niej romantyzmu, co w przebitej rowerowej dętce. Prawda nas nie obchodzi, my chcemy dobrze się bawić.”

„Wariaci posiadają niczym nieograniczone prawo do robienia min. Wariatów nie obowiązują normy ani zasady

„-Chciałam zobaczyć, jak to działa.
-Jak co działa?
-Kiedy piszesz prawdę.
-Ty masz chyba nie po kolei w głowie. – westchnęła Mama. – Ja cię ostrzegam, że będzie ci w życiu bardzo ciężko.
-Nazywaliście mnie kłamczuchą. Teraz zawsze będę mówiła prawdę.
-Z tobą już w ogóle nie można się dogadać. Nie odzywaj się do mnie.
Dziuni było głupio. Kto kogo prosił o godzinę szczerości? Kto kogo pytał o zdanie. Myślałby kto”

„-Widzisz, on się interesuje tym, co mówię. – tłumaczyła Buni. – Milczy i gapi się na mnie, to znaczy że słucha.
Myliła się. Biedna Dziunia nie miała pojęcia, że Średni gapi się i myśli, jak dostać się między jej nogi. A milczy, bo nie ma nic do powiedzenia”

„W latach siedemdziesiątych nie mówiło się o trudnym dzieciństwie ani o przemocy. Nieudane dzieci były bite, bo taki był zwyczaj. Problemy rozwiązywało się ręcznie. Nikt się z nikim nie certolił. Nie wywlekało się rodziców na ring, by ich osądzić.”

2 Comments Add yours

  1. „A przede wszystkim – zastanówmy się razem, jak wyglądało życie pół wieku temu? Przecież każdy wtedy łoił, żony się biło, a dzieci traktowano jako dodatkowe ręce do pracy. ” To trochę przesada. W niektórych środowiskach tak było, w niektórych tak nadal jest, ale nie wszędzie.

    Polubienie

    1. Masz rację. Ale niestety – to tym dzieciom powinno się poświęcać najwięcej uwagi, to one najbardziej potrzebują ciepła, miłości i zrozumienia. Od tych „lepszych” środowisk w przeważającym stopniu.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s