#beztelefonu, let’s start!

Dziś po południu zeszłam na dół do kuchni, oznajmiłam mój plan mamie, a ona
z rezygnacją, ale i rozbawieniem skomentowała: „Wkręciłaś się, co? Kolejny bunt wobec świata”. Dokładnie tak, Mamo!

Jaki jednak był mój plan? Zaraz Wam go zdradzę, pozwólcie tylko na małą dygresję.

Kiedyś nad biurkiem niezmywalnym markerem napisałam: „In a society that has destroyed all adventure, the only adventure is to destroy society”. Niech każdy rozumie to, jak chce. Ja nigdy nie byłam konformistką i zawsze trudno (o ile w ogóle udanie) było mi dostosować się do ogólnie przyjętych norm i wymogów. Nigdy nie lubiłam kłapania paszczą o ciuchach i najnowszych gadżetach. Nudziły mnie (poza półrocznym wpadnięciem w szpony prawie-uzależnienia) Internet, aplikacje i inne technologiczne nowinki. Sprzeciwiam się jedzeniu mięsa w imię wyższych zasad. Nie podobają mi się zasady wyznaniowe, więc żadnej religii nie praktykuję (no może poza samouwielbieniem). Wbijam rodzinie szpilki prawdy (no dobra, są to raczej igły pod końską dawkę) podczas każdej przymilnej kolacyjki. Zrezygnowałam z Facebook’a w momencie, gdy zaczynało się coś dziać na profilu, głównie dlatego, że za dużo osób mnie tam znało i widziało.

Inna rzecz – że ten portal społecznościowy jest zbyt mainstreamowy. A ja nienawidzę mainstreamu. Lubię robić rzeczy, którzy inni uważają za dziwne, „dzikie” i nienormalne. Niektórzy mówią, że to tylko kreacja, że gram. Skoro tak sądzą, ich sprawa, ja wiem,
jak jest naprawdę.

Dlatego też nie mam wianuszka znajomych, piszę bloga, któremu daleko do modowo-kosmetycznych wątków (więc siłą rzeczy wyświetleń jest jak na lekarstwo), ludzie
z mojego otoczenia mnie nie lubią, bo nie rozmawiam z byle kim o byle czym i jeśli już nawiążemy konwersację, to walę prawdą między oczy. I wciąż mi mało. Wciąż chcę robić coś, co będzie wykraczało poza codzienność. Coś innego. Swoją drogą – to słowo działa
na mnie jak afrodyzjak. Powiedz: „Ubóstwiam Cię, bo jesteś inna”, a będę Twoja.
Tu i teraz.

Co tym razem?

Rezygnuję z telefonu. I od razu, bez bicia, przyznaję, że to nie było zamierzone. W jednym tygodniu w moim LG pękła szybka, a w drugim – mimo szczerych chęci nie można go włączyć.

Pomysł przyszedł sam, wczoraj w nocy (a mówiłam, że one są wybitnie produktywne?) Kiedyś przeczytałam wpis dziewczyny, która telefonu nie używała od paru lat. Z wyboru. Wtedy tamten tekst wleciał jednym uchem, a drugim wyleciał, ale teraz jego sens wrócił ze zdwojoną siłą. „Może to nie głupie, tak dać sobie spokój z całym tym smartphone’ownym światem?” pomyślałam i od razu gorąco zapaliłam się do pomysłu.
W końcu jeszcze dekadę temu telefony nie były w powszechnym użyciu i nikt z tego powodu nie załamywał rąk. Od czego ma się maila, czy chociażby skype’a? Wszystko,
co ważne, mam w internecie. Stary dobry laptop wreszcie będzie odpalany częściej niż raz na tydzień.

Jak długo „wytrzymam”? Nie wiem. To się okaże. Na razie jestem ciekawa, jak to będzie: żyć, nie sprawdzając co chwila maila, powiadomień na Insta, zdjęć na weheartit  i innych bzdetów. Na pewno będzie mi brakowało apki PONS, ale jakoś przeżyję. Chcę zrobić na sobie taki mały eksperyment. Odciąć się zupełnie. W torbie zamiast powerbank’a nosić książkę (dotychczas też ją nosiłam, ale na telefonie zawsze było coś ciekawszego
do roboty). Brak komórki zmusi mnie do jeszcze jednej rzeczy – nie będzie migania się
od obowiązków: nie odwołam nagle korepetycji, czy nie zadzwonię do mamy,
by podrzuciła mnie do domu, zamiast na siłownię.

O smsy czy dzwonienie się nie boję, i tak nie mam do kogo. Więc nikt nie ucierpi.

No chyba, że ludzie z callcenter, którzy dodzwonią się do skrzynki i odpadnie im tym samym szansa na zarobek.

Zatem – let’s start. Za jakiś czas dam Wam znać, czy zaobserwowałam coś ciekawego.

A Wy, co myślicie o życiu bez telefonu? Dalibyście radę, czy wręcz przeciwnie – „ratuj się kto może!”?

Do napisania,

Z.

10 Comments Add yours

  1. Nie próbowałam. Mama i tak chce, bym meldowała, że w drodze do szkoły nic mnie nie rozjechało, więc próbowanie nie ma sensu. Choć ciekawe, ile wytrwałabym ,,tylko” meldując, że żyję. Może spróbuję w wakacje, bo na razie telefon jest zbyt potrzebny przy robieniu zdjęć zbioru zadań, którego nie mam.

    Lubię to

    1. Moja mama też ma o to pretensje, ale sprawa została rozwiązana: jak coś chcesz, pisz do moich dziewczyn (te Dwie mi życie ratują od smutków i nudy).
      Mnie raczej nigdy szczególnie nie ciągnęło do komórki, a dziś po całym dniu mogę stwierdzić, że to żadna tragedia. Cóż, nawet nie odczułam zmiany 😀

      Lubię to

  2. d_ski pisze:

    Bardzo odważne! 😉
    Jakiś czas temu twierdziłem, że bez telefonu można żyć. Teraz mam smarta…i nie przyznaję się do tego co głosiłem wcześniej ;p
    Jestem ciekaw jak Ci pójdzie życie bez telefonu…życzę powodzenia i czekam na sprawozdanie.
    Pozdrawiam.

    Lubię to

    1. Smarty rozpieszczają…tell me more. Wzmagałam się przed kupnem jakiegokolwiek dotykowego telefonu aż do ubiegłego roku. Oj! Jaki mi było z tym cackiem przyjemnie!
      Ale jak widać, wszystko co dobre, szybko się kończy 😉
      Niedługo napiszę co i jak.
      Z.

      Lubię to

  3. Ja znam życie bez telefonu, nawet takiego stacjonarnego, że o komputerze nie wspomnę. Da się. Tyle, że realia były wtedy trochę inne. A dzisiaj? Myślę, że to, co robisz ma wielki sens. Tracimy coś z życia wgapiając się bez przerwy w ekraniki, to wygląda, jak totalne uzależnienie. Najbardziej mnie martwią takie sytuacje, jak ta, której byłam kiedyś świadkiem. Gromada młodziaków, pewnie Twoich rówieśników, spotyka się w knajpce, jakieś urodziny chyba. Głośno, śmiechy, rozmowy i nagle całkowita cisza. Odwracamy się z koleżanką, a oni wszyscy przy jednym stoliku, głowy pochylone nad smartfonami i tabletami. Przestajemy się komunikować, patrzeć i widzieć, nie mówiąc o wielu innych sprawach. Telefon czasem się przydaje, ale tylko jako narzędzie, a nie cel, dlatego podejrzewam, że do niego wrócisz, ale z głową.
    Mam nadzieję, że moje dwie dziewczyny będą takie mądre:-) Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Magdalena…
      Ty mówisz o jednorazowej sytuacji, której byłaś świadkiem. Ja z takimi obrazami mam do czynienia na co dzień. Mało to razów patrzyłam, jak moi rówieśnicy czekają na zajęcia (tłum ludzi, naprawdę masa), siedząc pod ścianą i stukając każdy w swój ekranik… Nikt z nikim nie rozmawia, każdy zatopiony jest w swoim świecie. No właśnie! Żeby to jeszcze był „jego” świat, ale to tylko światek Insta, Facebook’a, Twitter’a czy Tumblr’a…
      Najbardziej boli mnie, gdy rozmawiam z moimi Dziewczynami, a jedna z nich na okrągło wlepia ślepia w IPhona. I mówię i proszę i opieprzam, a wszystko jakby odbijało się od ściany.
      Wiesz, czego się boję? Że wkrótce na świecie w znacznej większości będą ludzie mojej „generacji” i wszelkie interakcje międzyludzkie zanikną. Już teraz ze świecą szukać anty-technologicznych „odmieńców” jak ja.
      Telefon, oczywiście, jak napisałaś, jest bardzo przydatny. Ale używany z głową i do konkretnych celów.

      Pozdrawiam,
      Z.

      Lubię to

  4. „A ja nienawidzę mainstreamu. Lubię robić rzeczy, którzy inni uważają za dziwne, „dzikie” i nienormalne. ”
    Chyba byśmy się dogadały 🙂

    Lubię to

    1. Mówisz?

      Może czas to sprawdzić? 😉

      Z.

      Lubię to

  5. EMdżik pisze:

    Rok temu cały miesiąc musiałam przeżyć bez telefonu, co nie było jakimś wielkim wyrzeczniem, bo była to stara poczciwa nokia, która na dodatek nie robiła dobrych zdjęć(gdybym miała telefon dotykowy z dobrym aparatem miesiąc bez niego byłby ciężkim doświadczeniem). A tak to tylko zaspałam kilka razy do szkoły 😉

    Lubię to

    1. Oj tak – brak poczciwej „cegły”, a brak smartphone’a to kolosalna różnica. Telefony dotykowe zastępują nam wszystko: aparat, kalendarz, listy, telefon, laptopa itp itd, dlatego tak bardzo ich brakuje 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s